Author's Archive

Piotr Liana „Echo serca”

Mamy przed sobą bardzo ciekawe  połączenie psychologicznego thrillera i soczystego, wciągającego kryminału, rodzimego autorstwa, pióra Pana Piotra Liana.

Tragiczna śmierć  nastolatki  na tarnowskich przedmieściach  a zwłaszcza, dość, niejasne okoliczności  tego aktu, uruchamiają całą spiralę wydarzeń, które ze strony na strony wciągają nas niczym przysłowiowy wir.

W  ich  centrum znajdzie  się ojciec zmarłej, uznany  lekarz – kardiolog  Krzysztof Rota, który nie wierzy w samobójstwo swojego dziecka  (prokuratura dość szybko umarza postępowanie),  rozpoczynając  swoje własne, prywatne śledztwo,  za wszelką cenę próbując dojść do  strasznej  prawdy.

Tym bardziej iż już wkrótce śmierć zabiera kolejnego nastolatka…

Wraz z rozwojem fabuły i łączeniem się  kolejnych elementów układanki,  zaczynamy odkrywać iż faktycznie z całą sprawą  coś jest  nie tak i może się okazać iż dotknięty straszliwą stratą bohater powieści  możne mieć rację.

Inteligentnie pomyślany i sprawnie zrealizowany pomysł,  tworzy bardzo ciekawą opowieść,  która przemawia do czytelnika i pobudza jego emocje. Tym bardziej iż wpisana jest  w straszliwy dramat jednostki  w sposób szczególny doświadczonej  przez los  i okoliczności:  utrata  żony w wypadku samochodowym, śmierć córki, kłopoty zawodowe, zwolnienie z pracy itd.

To co najbardziej rzuca się w oczy podczas czytania, to naprawdę świetne kreacje głównych bohaterów, niezwykle mocne i wyraziste. To właśnie głównie na nich skupia się  fabuła i akcja książki i jest to również jej największy atut. Postacie są doskonale scharakteryzowane, wliczając w to dużą dbałość o szczegóły oraz szeroki aspekt psychologiczny. Autor ukazuje nam złożoność ich osobowości, wzajemne relacje między nimi, sposób postrzegania otaczającego ich świata i ludzi. Na uwagę zasługuje również język (mimo trudnej tematyki  pojawia się nawet  humor), świetnie skonstruowane dialogi oraz   przewrotna gra z czytelnikiem.

W książce „Echo serca” znajdziemy wszystko, co entuzjaści tego rodzaju literatury lubią najbardziej. Mroczną tajemnicę, zawiłą intrygę, trzymającą w napięciu akcję, zbrodnie oraz szereg zmieniających się wątków i perspektyw. Wszystko wzbogacone, naturalnie, określonym klimatem i aurą, doskonale wpisującą się w ciąg przedstawionych zdarzeń.

Z całą pewnością na książce Piotra Liany  zawiodą się ci wszyscy, którzy maja ochotę na naprawdę dobry, ciekawy, zaskakujący i osadzony w polskich realiach kryminał. Polecam.

The Highwaymen

Sebastien de Castell „Krew świętego”.

„To może być pojedynek, w którym każdy, nawet najzręczniejszy szermierz będzie bez szans”.To już moje trzecie spotkania z bohaterami  powieściowego cyklu Sebastiena de Castell (Falcio val Mond, Kest, Brasti i innymi) oraz  kolejna możliwość odbycia fascynującej, przygodowej, podróży  rozgrywającej się z świecie królestwa Tristii.

Przygody, w której autor zadbał o to  aby dużo się działo i nie powiało przysłowiową nudą, która czasami wdziera się  w kontynuację rozmaitych literackich projektów (czasami  wydaje mi się  iż napędzanych  jedynie siłą rozpędu i sentymentem czytelników).

W prezentowanej tu  książce „Krew świętego” na szczęście nam to nie grozi.

Nie zabraknie tutaj, oczywiście, starych i nowych konfliktów, zadawnionych urazów, skomplikowanych  intryg, tajemnic, mrocznych sekretów  i wyzwań z których zmierzyć się będą musiały  Wielkie Płaszcze. Pojawiają się również nowe twarze, nowe postacie,  nowe zagrożenia i nowe ataki w które tym razem obok niechętnych Alinę,  książąt i możnych, arystokratycznych rodów, zaangażuje  się  potężne duchowieństwo, który zacznie toczyć (nie przebierając w środkach) własną grę o władze i wpływy.

Kolejne wyzwania z którymi będą musieli się zmierzyć  i którym będą musieli sprostać  nasi bohaterowie, staną się, naturalnie,  główną osią opowieści,  tworzącą barwną historie o honorze, przyjaźni, ideałach, przywiązaniu, poświęceniu, oraz  dziwnie splatających się ludzkich losach.

O  zawiłościach  charakterów, wielkich i małych namiętnościach, tęsknotach, dylematach, oraz odpowiedzialności jaką niesie za sobą władza, w każdej, niemal,  postaci. Również o przeszłości, z której czasami nie sposób się wyzwolić i trudnych decyzjach, które niezależnie od konsekwencji czasami, po prostu, trzeba podjąć…

Wszystkie te elementy składają się na naprawdę dobrze napisaną (płynnie prowadzona narracja, mocne i mroczne akcenty, łagodzone  humorem słownym) prawdziwie epicką opowieść, która wciąga nas bez reszty, trzymając za przysłowiowe gardło, niemal od pierwszej do ostatniej strony.

W tej odsłonie serii świat przedstawiony  (oraz jego poszczególne elementy)  zostaną w znaczny sposób wzbogacone i   rozbudowane w sposób, który doskonale przemawia do czytelnika co bez wątpienia wynika z tego  iż trzyma ona solidny poziom dwóch poprzedni części,  zarówno w warstwie fabularnej  jak i dotyczącej  warsztatu twórczego i  przejrzystości tekstu.

„Krew świętego” Sebastiena de Castell będzie z pewnością lekturą, która zapewni nam sporo literackich wrażeń i naprawdę dobrej rozrywki. Pozwoli naszym zmysłom, choć na chwilę,   poszybować z dala od rzeczywistości i zagłębić się w fascynujący świat wielkiej magii i rycerskiej przygody. I to chyba najlepsza rekomendacja…

Z niecierpliwością czekam  na kolejne tomy. Polecam.

Arkady Saulski „Serce lodu”.

„Nikt nie wie, czym jest Serce Lodu. To artefakt, zaklęcie, machina? Wiadomo tylko, że daje władzę i wszyscy chcą je posiąść”.

Naprawdę bardzo solidny  kawałek polskiej literatury w której udało się autorowi (jest to moje pierwsze spotkanie z jego twórczością) połączyć  młodość, świeżość spojrzenia  z dobrym literackim warsztatem, co naturalnie bardzo dobrze wróży na przyszłość.  Tym bardziej iż w natłoku podobnych gatunkowo  tytułów, coraz trudniej o coś  prawdziwie oryginalnego i twórczego.

Zdecydowanie najmocniejszym akcentem opisywanej  lektury  są bardzo ciekawe kreacje bohaterów (ksiądz Set, były żołnierz i awanturnik Erin Barinor i inni) i to zarówno tych pozytywnych  jak i negatywnych, choć tu akurat kwestia  klasycznego podziału na Dobro i Zło jest dość dyskusyjna i  płynna. To właśnie oni  są motorem napędowym  toczących się w powieści wydarzeń  i to  na ich  barkach  dźwigany jest cały ciężar fabuły. A dzieje się sporo  gdyż  wraz z rozwojem wątków  dotyczących niebezpiecznej wyprawy w celu zdobycia tytułowego „serca lodu” akcja zyskuje na dynamice, brutalności i nieprzewidywalności, co nas czytelników, oczywiście,  jak najbardziej cieszy.

To opowieść o wyniszczającej wojnie, przeznaczeniu, miłości, magii, śmierci i trudnych wyborach. O przeplataniu się przeszłości z teraźniejszością, demonach dręczących duszę i ciało, oraz iskierce nadziei, która tkwi w każdym z nas. Bogata, wielowątkowa, rozbudowana, napisana z  pasją, rozmachem.  Bardzo klimatyczna, utrzymana w średniowiecznej  konwencji i stylistyce, czerpiąca pełnymi garściami  z tego mrocznego,  surowego i fascynującego świata

To okrutny, mroczny i niekiedy przerażający obraz świata pełnego grozy, czarnej magii, zniszczenia, przemocy, niewinnej krwi, demonów, potworów wszelkiej maści, oraz ludzi o duszach czasem czarniejszych niż najgłębsze czeluście piekieł… Całość fascynuje, pobudzająca nasze zmysły i kształtuje  emocje.

Wszystko, naturalnie, wpisane w fabułę powieści i losy poszczególnych bohaterów.

Każdy z nich dźwiga swój własny bagaż  traumatycznych przeżyć i niełatwych życiowych decyzji  i dzięki tej złożoności ich kreacje są zdecydowanie ciekawsze i mniej szablonowe. Sposób w jaki przedstawił ich sam autor powoduje iż nie sposób nie darzyć ich sympatią i szacunkiem.

Mamy wiec w książę Arkadego Saulskiego „Serce lodu”   świetnie napisaną, wolną od utartych schematów fabułę, wciągająca intrygę oraz odznaczającą się dużą ekspresją akcję. W połączeniu z niezwykłą plastycznością opisów i przestrzenną wyobraźnią autora otrzymujemy rozrywkę, którą bardzo dobrze się czyta i po której ma się ochotę na więcej. Polecam.

Piotr Lagenfeld „Tajne operacje Oddziału II”.

Łatwiej jest wygrać wojnę niż utrzymać owoce tego zwycięstwa…”

Wiedzą  o tym doskonale bohaterowie najnowszej powieści Piotra Lagenfelda, zatytułowanej „Tajne operacje Oddziału II”, których, po teraz kolejny, burzliwe  wiatry historii rzucają w dramatyczny wir toczących się wydarzeń.

Wszystkim fanom i entuzjastom dobrych powieści sensacyjnych, politycznych i militarnych ( z mocnym akcentem alternatywnej wizji dziejów) sylwetka tego autora jest, oczywiście, doskonale znana.

To bez wątpienia jeden  z najciekawszych polskich pisarzy ostatnich lat z głową pełną pomysłów, interesującym i twórczym spojrzeniem na historie XX wieku, zachodzące w niej zmiany, procesy czy mechanizmy oraz  ogromnymi pokładami nieskrępowanej wyobraźni.

Jego najnowsza pozycja jest kolejną odsłoną  znanego nam już  wcześniej cyklu „Czerwona ofensywa”,  kreującego alternatywną historię Europy i Świata (w tym, naturalnie i Polski), która  przenosi nas do roku 1966 roku, gdy po dramatycznych latach wojny i końcowym  zwycięstwie Sprzymierzonych nad Związkiem Radzieckim, wszystkim marzył się już upragniony pokój.

Niestety, zapanowanie nad ogromnymi połaciami pokonanego, sowieckiego państwa przysparza aliantom coraz większe trudności a  tlące się wciąż, liczne ogniska zapalne oraz  wybuchające w różnych miejscach niepokoje i  lokalne konflikty, zmuszają to utrzymania wojska  w ciągłym  stanie,  pełnej, gotowości. Co gorsze do gry postanowił włączyć się kolejny, potężny i  niebezpieczny gracz, opromienione nimbem, niedawnego, zwycięstwa w Korei, Chiny,  które wykorzystując osłabienie swojego sąsiada  postanowiły wektory swojej polityki skierować na Zachód. I tu już  sytuacja zaczyna być groźna….

Oczywiście, jak możemy się już  domyślać, miejsce szczególe w  tej rozgrywce przypadnie polskim weteranom z  Oddziału II,  których tajna operacja  będzie miała przełomowe znaczenia w nadchodzących wydarzeniach, choć szczegółów, z powodów osobistych, nie zdradzę.

Po raz kolejny otrzymujemy świetnie napisaną, przemyślaną,  rozbudowaną, porywająca i co najważniejsze niezwykle interesującą powieść. Powieść, która uderza realizmem zdarzeń, wnikliwością, znakomitym merytorycznym przygotowaniem autora (naprawdę imponująca znajomość zagadnień militarnych i wywiadowczych, w jej różnych odsłonach i aspektach), dbałością o szczegóły, czasami wręcz drobiazgową, oraz różnorodnie skreślonymi kreacjami bohaterów głównych i pobocznych. Wszystko płynnie wkomponowane w sieć politycznych, militarnych, ekonomicznych, wojskowych powiązań i zależności.

Wciągająca akcja, znakomite wyczucie chwili, wielopłaszczyznowa perspektywa oraz odpowiednio podtrzymywane napięcie powoduje iż lektura przykuwa nasza uwagę od pierwszej do ostatniej strony. Gdzieś na jej obrzeżach, tuż za głównym nurtem fabuły, pojawia się również szereg ważkich kwestii dotyczących współczesności i  zagrożeń jakie niosą  ze sobą polityczne wyzwania oraz granice odpowiedzialności ponoszonej przez rządy i naszych przywódców. Autor nadal podtrzymuje pełen dramatyzmu (zwłaszcza z naszego, dzisiejszego, punktu widzenia), obraz wojny totalnej, toczonych na różnych polach i frontach.

Prezentowana tu lektura, podobnie jak cały cykl, zdecydowanie wyróżnia się spośród licznego grona podobnych publikacji, bardzo sugestywnymi  opisami  świata przedstawionego, zwłaszcza wojennych batalii i zbrojnych potyczek, ale do tego autor zdarzył  już nas przyzwyczaić.

„Tajne operacje Oddziału II” Piotra Lagenfelda to pozycja, która zapewni nam wiele godzin inteligentnej, błyskotliwej i świetnie podanej rozrywki. Czekam na kolejne odsłony. Polecam.

Secret City-serial

G. Majchrzak, S. Ligarski „Artyści, PRL i bezpieka”.

Pokłosie i  groza wydarzeń II wojny światowej, która niczym stalowy walec przetoczyła się po kontynencie europejskim, powodując nieopisane zniszczenie, hekatombę ludności cywilnej i milionowe straty na frontach, nie mogła naturalnie  nie odcisnąć swojego okrutnego i  złowrogiego piętna na ówczesnej kulturze, sztuce a  szczególnie  literaturze. Dotknęło to w sposób wyraźny zwłaszcza  naszego kraju, którego  polityczne targi dokonane przy jałtańskim stole na kilka dziesięcioleci wepchnęły w sferę dominacji i wpływów sowieckiego  Wielkiego Brata. Ze wszystkiego tego  konsekwencjami…

Książka Panów Grzegorza Majchrzaka i  Sebastiana Ligarskiego zatytyłowana „ Artyści, PRL i bezpieka” skupia się  na wątku związanym ze  środowiskiem polskich literatów i  artystów (aktorów, muzyków, ludzi związanych z teatrem itd.)  działających  w okresie powojennym,  odsłaniając przed nami  życiorysy znanych nam ludzi oraz  kulisy ich zawodowych  karier  i życia osobistego.

To, próba ( bardzo udana) ukazania czytelnikowi  dylematów i wątpliwości polskich twórców w zderzeniu z nową, komunistyczną rzeczywistością, w tym również  szansy jaką nowo powstały ustrój stwarzał dla tych wszystkich, którzy zdecydowali się go poprzeć i zaangażować się w  jego  ideologiczny dyktat (czerpiąc z tego, naturalnie, wymierne profity: społeczny awans, niedostępne dla innych przywileje, możność publikowania, godziwe wynagrodzenie, ciepła posada, mieszkanie, talony na samochód,  okazję zrobienia ogólnopolskiej  kariery, itd.).

Różne były, oczywiście,  dokonane przez nich wybory, podobnie jak różne były ich, niekiedy bardzo skomplikowane, kręte, wojenne i  powojenne losy, o czym dowiadujemy się też z lektury.

Była wiec grupa twórców  od jasno zdeklarowanych komunistów (Leon Kruczkowski, Władysław Broniewski, Jerzy Putrament) po takich,  który  postanowili  aktywnie wesprzeć  politykę nowych władz, stając się  propagandową  tubą socjalistycznych idei i populistycznych  haseł: Tadeusz Borowski, Konstanty Ildefons Gałczyński , Julian Tuwim, Mieczysław Jastrun, Adam Ważyk i wielu, wielu innych. Było też spore grono ludzi, którzy próbowali jakość odnaleźć się i zaadaptować  w „socjalistycznym raju”, usiłując nie zatracić resztek siebie i swoich poglądów: Maria Dąbrowska, Kazimiera Iłłakowiczówna, Leopold Staff, Tadeusz Konwicki, Kornel Makuszyński, Antoni Słonimski, Karol Brunsh, Antoni Gołubiew. Z tej perspektyw wiele wielkich czy głośnych  życiorysów, którymi karmiono nas przez lata  i stawiano za wzór do naśladowania,  jawi się już zupełnie inaczej.

,Dla  sporej, jednak, cześć artystów,  przyniesiona na bagnetach Armii Czerwonej  komunistyczna rzeczywistość stała się elementem nie do zaakceptowania i  zmusiła ich do emigracji (rzeczywistej czy wewnętrznej ): Jan Lechoń, Paweł Jasienica, Kazimierz Wierzyński, Gustaw Herling-Grudziński, Zofia Nałkowska, Witold Gombrowicz, Zbigniew Herbert, Marek Hłasko, Melchior Wańkowicz itd. i to właśnie, głównie, o nich opowiadać będzie prezentowana tutaj lektura.

Oczywiście, ze względu  na swój rozmiar  książka jest zaledwie zarysem tego jak wyglądało  to środowisko w okresie powojennym (który obejmuje, przecież, zakres kilku dobrych dekad) i w wielu miejscach pojawia się chęć głębszego przyjrzenia się tej problematyce. Zwłaszcza w kontekście rozmaitych  ludzkich  postaw (bywało że zmieniających się w perspektywie czasu) oraz działalności komunistycznych służb specjalnych wymierzonych w tą szczególnie wartościową grupę społeczną, stającą   się, z czasem,  istotnym, zwłaszcza z naszej dzisiejszej perspektywy,  aspektem naszej  historii najnowszej.

Szczególnie iż autorzy książki opierają się na bardzo  konkretnych przykładach,  odnoszących  się do znanych nam powszechnie osób (Czesław Miłosz, Zbigniew Herbert, Marek Hłasko, Edwardowi Linde-Lubaszenko, Joanna Kulmowa, Jacek Kaczmarski i wielu innych) wpisanych w bardzo  ważne dla nas historyczne wydarzenia: wypadki poznańskie 1956 i nadzieja na gomułkowską „odwilż”, wstrząsający  Marzec 1968  (zarówno w odniesieniu się do buntu studentów, haniebnej,  antysemickiej nagonki jak i  inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację i krwawego stłumienia „Praskiej wiosny),  strajki robotnicze w Grudniu  1970  aż po  okres Stanu Wojennego.

To, z jednej strony, próba przybliżenia czytelnikowi twórczości  polskich artystów w tych ponurych, i słusznie minionych, czasach w jej różnych aspektach i formach, zarówno artystycznej (literatura, muzyka, teatr, film) jak i tej o wymiarze wyraźnie politycznym czy  społecznym (próby przywrócenia przedwojenne pozycji i funkcji Związkowi Literatów Polskich, czy „słynne” wówczas, a dziś już zapomniane, tzw. Listy 34, 101, 15, mające  zamanifestować niezgodę na to co dzieje się w kraju i  poza jego granicami.

Z drugiej zaś, szereg działań operacyjnych i represyjnych, podejmowanych przez komunistyczny  Urząd Bezpieczeństwa a  później Służbę Bezpieczeństwa  (rzadziej  Informację Wojskową) wymierzonych w to środowisko (prowadzone rożnymi metodami i na różnych płaszczyznach) wliczając w ich konsekwencje również szykany natury zawodowej,  administracyjnej czy prawnej: skazanie na trzy lata więzienia Melchiora Wąńkowicza,  wyrok dla Janusza Szpotańskiego, autora głośnej sztuki „Cisi i gęgacze, czyli bal u prezydenta”, o brutalnym  pobiciu Stefana Kisielewskiego  przez tzw. „nieznanych sprawców” nawet nie wspominając.

Książka Grzegorza Majchrzaka i  Sebastiana Ligarskiego „Artyści, PRL i bezpieka” napisana jest w typowo, popularnonaukowej formie, dzięki czemu ma możliwość dotarcia do bardzo  szerokiego grona odbiorców.

To naprawdę niezwykłe interesujący i wiele mówiący portret pewnej zbiorowości,  który przewija się prze rożne, zmieniające się i ewoluujące w rożne strony etapy komunistycznych rządów, mających bezpośredni wpływ na obraz artystycznego i  literackiego świata w naszym kraju.

To co w tej lekturze  naprawdę zachwyca i zasługuje na nasza uwagę  to znakomicie uchwycony historyczny rys tamtego czasu, który  współtworzy barwny i wieloaspektowy obraz twórców doby PRL-u.

Licznie wspomagany zdjęciami, fragmentami utworów, listów, deklaracji, dokumentów i mało znanymi faktami i ciekawostkami z epoki. Gorąco polecam lekturę.

Nadia Hamid „Dzieci szariatu”.

„Po tej lekturze nic już nie będzie takie samo. Pozostanie w sercu rana, która nigdy się nie zabliźni, bo o bohaterach tej książki nie da się zapomnieć. Losy tych, o których upomniał się islam”.

To lektura bez wątpienia bardzo  trudna, bolesna i chyba nie pozostawiająca nikogo obojętnym w światłe przedstawionych faktów i relacji. Bardzo osobista, emocjonalna, wpisująca się zarówno w dramat rodziny jak i  tragedię poszczególnych jednostek. Tym bardziej iż (jak sami się przekonamy z treści) osobami, które los najbardziej doświadczył będą  najmłodsi i najsłabsi spośród nas, tytułowe „dzieci szariatu”.

Mimo swej niewielkiej objętości książka Pani  Nadi Hamid mieści w sobie potężny  ładunek uczuć i ogromną wagę przekazu, która przeszywa nas na wskroś, szarpie  zmysłami  i burzy spokój ducha.  I być może ów przekaz musi być tak drastyczny aby uświadomić nam skale zagrożenia i  łatwość  uwikłania się  w sytuacje bez wyjścia,  która nas przerasta, przytłacza a często  prowadzi do tragedii.

Mamy przed sobą cztery wstrząsające historię kobiet, Polek (choć narodowość nie jest u najważniejsza), które idąc za głosem serca związały  się z libijskimi partnerami, wybierając tym samym  życie w obcej sobie kulturze, religii, obyczajowości, odmiennych systemach prawnych, społecznej mentalności oraz  sposobie życia.

Nie do końca, chyba,  świadome, w sposób brutalny zderzyły się z muzułmańską rzeczywistością,  islamskim radykalizmem, bardzo wypaczonym i zdecydowanie  jednostronnym (z naszego europejskiego, rzecz jasna, punktu widzenie) postrzeganiem świata.

To opowieść o nieustannej, codziennej walce (sen o arabskiej bajce szybko pęka jak przysłowiowa bańka mydlana) o zachowanie własnej  godności, tożsamość, szacunku do samej siebie, człowieczeństwa a czasami i życia. O matczynej miłości, pragnieniu zapewnienia  bezpieczeństwa swoim dzieciom oraz  cenie,  która trzeba zapłacić za możliwość powrotu do normalności.

Szczególne wrażenie zrobiły na mnie  historie, dwójki chłopców, które dosłownie wbijają w fotel. Pierwsza z nich to tragedię dziecka indoktrynowanego, przygotowywanego i szkolonego do roli zamachowca samobójcy (najpierw przez swojego własnego ojca !!! a później muzułmańskich radykałów) mającego wysadzić się w chrześcijańskiej świątyni. Druga, to bardzo osobisty  dramat młodego chłopca a później mężczyzny, zawieszonego  gdzieś pomiędzy dwoma światami (libijskim i polskim czy może  muzułmańskim a europejskim), który cierpi,  nie potrafiąc  odnaleźć się w żadym z nich (nie pomagają mu w tym również, co przykre i nie przynosząca nam chluby, nasi rodacy).

Te naprawdę  poruszające, oparte na faktach opowieści, pozwalają  nam spojrzeć  na  religie islamską jak i szeroko pojęty świat islamu, wychodząc znacznie poza ogólny przekaz, znany nam z gazet, rozmaitych medialnych relacji i przekazów,  doniesień,  komentarzy, nie zawsze w pełni merytorycznych i właściwie oddających stan faktyczny. Znacznie wzbogacają  naszą wiedze, najczęściej ubogą i nie zweryfikowaną  o życiu w społeczeństwie muzułmańskim. Panującej tam  tradycji,  roli mężczyzn i kobiet, obowiązującym systemie nakazowe i zakazów, religijnym ekstremizmie oraz jak zawarte  i interpretowane z Koranu treści, przekładają się na sytuację (w tym wypadku)  rodzinną.

Książka Pani Nadi Hamid jest też w oczywisty sposób ostrzeżeniem, skierowanym do Polek aby poważnie zastanowiły się nad swoimi, życiowymi wyborami,  które na zawsze mogą zaważyć nad ich dalszym  życiem, pozbawiając go miłości, poczucia bezpieczeństwa i własnej wartości, choć naturalnie nie wszystkich przedstawicieli świata muzułmańskiego można mierzyć tą samą miara.

Gorąco polecam.

Stephan Orth „Couchsurfing w Rosji”.

„W poszukiwaniu rosyjskiej duszy”.

To moje drugie spotkanie z młodym podróżnikiem Stephanem Orthem (no i oczywiście, samym, zjawiskiem  couchsurfingu- dosłownie „surfowanie po kanapach”, czyli darmowe korzystanie z miejsca noclegowego) i kolejna okazja odbycia fascynującej podróży ku nowym regionom, miejscom i ludziom, których  nasz bohater, tak licznie, spotyka na swojej drodze.

Po niesłychanie interesującej i obalającej kilka, utrwalonych, powszechnie, mitów, wyprawie do Iranu przyszedł czas na rejon zdecydowanie nam bliższy: geograficznie, obyczajowo, kulturowo i historycznie, czyli Rosję. Byłem bardzo ciekawy jak z niemieckiej perspektywy (nieobciążonej naszym wielowiekowym, nadwiślańskim, bagażem doświadczeń i krzywd)  wygląda opinia  o współczesnym,  putinowskim państwie i jego mieszkańcach.


Towarzyszymy autorowi  w ponad  dwumiesięcznej podróży po drogach i bezdrożach naszego wielkiego, wschodniego sąsiada, odwiedzając kolejne miejsca (Moskwa , Petersburg,  Grozny, Krym, Nowosybirsk, czy Ałtaj), poznając  ludzi,  którzy goszczą nas w swoich domach, dzieląc się  swoimi doświadczeniami, przemyśleniami, poglądami, opiniami, fascynacjami i marzeniami.  Odkrywają przed nami bogactwo  otaczającego nas  świata,  kulturowe zawiłości  oraz  tradycje poszczególnych  regionów. To podszyta podróżniczą  nutą opowieść o Rosji dawnej i współczesnej, tradycyjnej i nowoczesnej, Rosji dwóch epok i dwóch prędkości, mimo pewnej lekkości zahaczająca, od czasu do czasu, o sprawy naprawdę ważne i ponadczasowePrzymierzając  ogromne przestrzenie (pieszo, samochodem, autobusem,  pociągiem, czy samolotem, lokalnych linii  lotniczych)   Stephan Orth próbuje pokazać nam, niejako od środka,  rosyjsko rzeczywistość w jej różnych, ciekawych, choć często skomplikowanych i kontrowersyjnych, odsłonach (wystarczy wspomnieć o  Czeczenii czy zaanektowanym Krymie)

A jest to spojrzenie (i to jego  największa zaleta) dalekie od przekazów zawartych w poczytnych tabloidach, sztywnych, jasno ukierunkowanych  opracowaniach czy  sterowanych odgórnie  mediach.

Oczywiście, w lekturze  nie zabraknie, bo i zabraknąć nie może, kilku  odniesień do dalszej i bliższej historii tego państwa i  narodu oraz zdecydowanie dominującej w  obecnych czasach  postaci prezydenta Federacji Rosyjskiej  Władimira Władimirowicza Putina, który  rzuca swój cień naprawdę daleko…

Podobnie jak w jego poprzedniej publikacji całość napisana jest bardzo swobodnym, czytelnym językiem, nie przytłaczającym czytelnika  natłokiem informacji czy trudnym, dla nas, nazewnictwem. Pełna jest za to humoru,  rozmaitych ciekawostek, mało znanych faktów, interesujących anegdot, dygresji,  ale i bardzo przydatnych, użytecznych  informacji (szczególnie dla wybierających się w ten region świata)  dotyczących  typowych spraw urzędowych, waluty, komunikacji, noclegów, kuchni itd. Całość wzbogacona jest licznymi zdjęciami, doskonale komponującymi się z treścią i  będącymi potwierdzeniem zawartych w niej informacji.

Czy autorowi udało mi się znaleźć rosyjską dusze i zmienić nasze dotychczasowe spojrzenie na ten ogromny kraj? Chyba nie, ale z pewnością  zrobił wiele by tego dokonać i za to mu chwała.

„Couchsurfing w Rosji” Stephana Ortha to książka naprawdę, interesującą, zaskakująca i wiele wnosząca do naszej, potocznej, wiedzy o Rosji.  Naprawdę gorąco polecam.

,

Andrzej Pilipiuk „Zły las”.

Cztery opowiadania, które łączy jedno-tajemnica”.

Andrzej Pilipiuk, jeden z moich ulubionych polskich autorów, udowadnia, po raz kolejny, iż znakomicie czuje się (i sprawdza) również w krótkich formach literackich. W prezentowanej tu  antologii „Zły las” w  charakterystyczny dla siebie, niebanalny i intrygujący sposób, prezentuje nam cztery opowiadania, dotykające zagadnień z naszej mniej lub bardziej odległej przeszłości, gdzie w subtelny i płynny sposób rzeczywistość miesza się z fikcją a czas zatraca swoje sztywne granice i jasno wytyczone ramy.

Tematyka wojenna i około wojenna nadal jest bliska temu pisarzowi (z czego, oczywiście, bardzo się cieszę), co widać w  kreacjach bohaterów, miejscach i okresach historycznych w których się porusza. To fascynująca i ekscytująca podróż do czasów,  które bezpowrotnie już odeszły, pozostawiły jednak głębokie i trwałe ślady w ludzkiej świadomości oraz  pamięci, społeczeństwa i narodu.

Oczywiście, jak w każdym tego rodzaju zbiorze opowiadań, niektóre z nich podobają nam się bardziej, inne mniej, wszystko jest rzeczą gustu, literackich zainteresowań i smaku. Na mnie największe wrażenie zrobiły dwa z nich, nic nie ujmując, oczywiście,  pozostałym. Tytułowy „Zły las”, rozgrywająca  się na wielu płaszczyznach niepokojąco mroczna i wciągająca  historia  miejsca i czasu  oraz dzieje  tajemniczej wyprawy  (ku odległej, mroźnej,  Grenlandii) w   poszukiwaniu żyjącego  gatunku praludzi, z bolszewickim ( sic!) wątkiem w tle. 

Każde z opowiadań cieszy się własnym życiem, posiada unikalny klimat i koloryt, odpowiednio skonstruowaną fabułę i akcje, oraz wkomponowane w nią niezwykle ciekawe kreacje bohaterów głównych i pobocznych. Pobudza nasza wyobraźnie, intryguje nas a niekiedy zmusza do głębszych refleksji. Łączy je świetny literacki warsztat, spójność, nieprzewidywalność, sprawnie prowadzona narracja oraz to, iż niektóre z nich są  niedokończone, co daje duże pole do popisu dla czytelniczej wyobraźni.

Podsumowując. Książka Andrzeja Pilipiuka  to świetnie się czytająca pozycja dla wszystkich miłośników dobrej,  polskiej literatury, zmagań z tajemnicami i zagadkami naszej i nie tylko naszej przeszłości. Entuzjastów twórczości tego autora przekonywać, oczywiście, nie muszę zaś wszystkim innym polecam gorąco.