Author's Archive

Leszek Adamczewski „Zagrożone dziedzictwo”.

„Zaskakujące losy zabytków na krętych ścieżkach XX wieku”.

Leszek Adamczewski jest  bez wątpienia jednym z tych polskich pisarzy i popularyzatorów naszych dziejów najnowszych, który jak nikt inny potrafi  wczuć się w klimat i realia opisywanego okresu. Uzyskany tym sposobem efekt jest, naturalnie, o wiele ciekawszy i bardziej przemawiający do czytelnika niż suche zestawienie faktów, nazwisk,  liczb i dat z którymi często, przy tematyce wojennej czy powojennej, mamy do czynienia.

Tym razem w kręgu jego historycznych zainteresowań znalazła się problematyka zaginionych (zagrabionych lub zniszczonych)  skarbów polskiej kultury, których  nie ominęły, niestety, dramatyczne  wydarzenia II wojny światowej i późniejszej,  komunistycznej dyktatury, doby PRL-u. Ów straszliwy konflikt oprócz ogromnych strat  i niewyobrażalnej hekatomby ludności przyniósł również niepowetowane straty dla wielowiekowego dorobku polskiej kultury i sztuki.

Rożne były losy owych unikalnych  skarbów, wywożonych przez nazistów, podczas  kilkuletniej  okupacji naszej ojczyzny, grabionych w sposób zorganizowany  i niezorganizowany przez żołnierzy Armii Czerwonej, zakopywanych w specjalnie przygotowanych skrytkach,  ukrywanych w podziemiach zamków, nieczynnych, kopalnianych,  sztolniach  czy po prostu bezmyślnie niszczonych. Również okres powojennych nie zawsze był dla nich łaskawy, gdyż mimo ustania działań wojennych i względnej stabilizacji padały ofiarą kradzieży, uszkodzeń czy podpaleń.

Niektóre z nich zginęły na zawsze, inne, być może, wiszą gdzieś w prywatnych kolekcjach ( jest więc szansa iż kiedyś wypłyną na  aukcjach  i państwo polskie będzie miało okazje się o nie upomnieć) niektóre, wreszcie, odnalazły się po latach  i rożnymi drogami powróciły do naszego kraju. W niektórych przypadkach ich losy mogłyby posłużyć za kanwę dobrego, sensacyjnego filmu.

Historię kilkunastu  z nich poznamy na kartach tej właśnie lektury.

Nie zabraknie więc tajemnicy słynnej „Bursztynowej komnaty” (choć autor dość bezceremonialnie rozprawia się z jej mitem) od dziesięcioleci spędzającej sen z powiek badaczy i poszukiwaczy skarbów, dziejów ogromnego zbioru gdańskich numizmatów, unikatowych krakowskich arrasów (odzyskanych  staraniem kardynała Stefana Wyszyńskiego), Pięknej Madonny z Torunia, ukrytego w piwnicach Muzeum Wielkopolskiego wielkiego dzieła Jana Matejki „Dziewica Orleańska”, tryptyku `Sąd Ostateczny` Hansa Memlinga, „Zdjęcie z krzyża” Rubensa czy „Zranionego stołu” Fridy Khalo.

Autor w bardzo ciekawy sposób stworzył mozaika wydarzeń, postaci i zjawisk, które składają się na wielopłaszczyznowy obraz tej problematyki  w jego różnych, narodowych, państwowych, instytucjonalnych i prywatnych odsłonach. Nie jest to jednak publikacja historyczna, w pełnym tego słowa znaczeniu a raczej  zbiór opowieści dokumentujących nieznane szerszemu gronu, lub tez mało znanych epizody z historii XX wieku, dotyczącej opisanej tematyki.

Książka  jest znakomicie przygotowana pod względem merytorycznym: opiera się na licznych relacjach uczestników przedstawianych wydarzeń, zeznaniach świadków, szerokim zasobie dokumentów, zarówno polskich,  niemieckich jak i radzieckich, zdjęciach (dawnych i obecnych), opiniach specjalistów, historyków, publicystów i badaczy wszelkiej maści.

Gorąco polecam publikację.

Ray Donovan-serial

Krzysztof Iwan „Na skrzydłach śmierci”.

„Wojna… Ci, którzy ją przeżyli, zgodnie twierdzą, że spośród wszystkich kataklizmów ona jest najgorszym.  Są jednak ludzie, którzy wojnę traktują jako swoje naturalne środowisko. Profesjonaliści, dla których pole bitwy jest zwykłym miejscem pracy. Psy wojny, wojownicy walczący na własny rachunek”. 

Instytucja  żołnierza najemnego (czy żołnierza fortuny- jak często określa się go w literaturze) czy ogólnie najemnika, jako militarne zjawisko ma swoją bogatą, wielowiekową tradycję, często bardzo krwawą,  sięgającą od czasów  starożytności, poprzez gwałtowny rozkwit w dobie średniowiecza (i wiekach późniejszych) na czasach nam jak najzupełniej współczesnych kończąc. 

Mimo rozmaitych, historycznych czy  geopolitycznych, zmian zachodzących na świecie nic, jak widać,  nie straciło ze swej atrakcyjności dla poszczególnych rządów, dyktatur czy wielkich międzynarodowych koncernów, które z rożnych powodów, nie mogą, bądź nie chcą, sięgnąć do oficjalnych, dyplomatycznych czy usankcjonowanych międzynarodowym prawem środków.  

Nic też dziwnego iż od zawsze tematyka ta pociągała   i pociąga nadal rzesze pisarzy (by wspomnieć słynne „Psy wojny” Frederica Forsytha), publicystów  i reżyserów  (słynne „Dzikie gęsi” w reżyserii Andrew McLaglena).

Nie inaczej jest również w odniesieniu do prezentowanej  tu pozycji Krzysztofa Iwana zatytułowanej  „Na skrzydłach śmierci”, która ukazała się na naszym księgarskim rynku staraniem Wydawnictwa WarBook, choć w tym, akurat, przypadku czekają nas dwie interesujące różnice.

Pierwszą będzie zdecydowanie polski wątek w osobie głównego bohatera powieści  Andrzeja Kamińskiego, wyrzuconego z polskiej armii pilota,  drugą zaś to iż akcja i fabuła lektury toczyć się będzie  głownie w afrykańskich przestworzach. Watek najemnictwa pojawi się więc pod postacią międzynarodowej grupy pilotów Airspace Security, którzy na swoich maszynach stają się  cenną kartą przetargową w handlowych negocjacjach pomiędzy potężnym koncernem wydobywczym ( odkryto bogate złoża ropy naftowej) a rządem Ugandy, który nie bardzo  chcę wyrazić zgodę na proponowane w umowach warunki. 

Będzie wiec ciekawie, niekonwencjonalnie i groźnie. Nie zabraknie huku silników, wybuchów bomb, świstu odpalonych rakiet, terkotu broni pokładowej podniebnych pojedynków i wpisanych w to, naturalnie, ludzkich dramatów. 

Zwłaszcza iż  opowieść  o zmaganiach żołnierzy najemnych  w spalonej słońcem Afryce jest równanie opowieścią o rożnych ludzkich losach, których życiowe  zakręty (dotyczy to równie naszego bohatera) doprowadziły to tego właśnie miejsca.  Polecam.

Michał Römer „Miłość z lupanaru”.

„Dziennik intymny wileńskiego adwokata”.

Trzymamy  w swoim ręku niesłychanie interesującą i bardzo  osobistą  opowieść o tym, jak  czasami  przedziwnie potrafią układać się i splatać ludzkie losy. Jak szybko w obliczu pięknego  i niespodziewanego uczucia znikają środowiskowe, klasowe czy  obyczajowe bariery, stojące na przeszkodzie pięknej, szczerej, choć trudnej, miłości.

Gorącego i głębokiego uczucia, które na pewnym etapie życia połączyło znanego polskiego ziemianina, prawnika i aktywnego działacza polityczno-społecznego Michała Römera z  młodziutką Łotewką Anną Wolberg,  typową dziewczyną z „ludu”, zagubioną  w meandrach życia,  którego trudy  zaprowadziły ją w konsekwencji do tytułowego lupanar (czy jak powiedzielibyśmy dzisiaj, domu publicznego). To historia miłości,  która nie powinna się zdarzyć  (no chyba że na kanwach poczytnych  romansów z epoki) a jednak się  zdarzyła  i zawładnęła  życiem dwojga doświadczonych przez życie osób,  na zawsze kierunkując i zmieniając ich życie (również po  przedwczesnej, spowodowanej chorobą,  śmierć Anny).

W jej tle rysuje się bardzo ciekawy i złożony obraz czasów  w których przyszło żyć i z którymi przyszło się zmagać dwójce naszych bohaterów, pokazany w szerokim dziejowym, społecznym i obyczajowym przekroju i kontakście.

Dziennik Michała  Romera jest więc również unikalnym, pisanym bez ogródek, świadectwem pewnej epoki i rożnych ważnych dla Polaków z Wileńszczyzny wydarzeń i przemian początku XX.

Pewnego specyficznego  ziemiańskiego  kolorytu, z jednej strony oraz  brutalnych realiów i urągającej ludzkiej godności wszechobecnej biedy, połączonej z  niską pozycji ówczesnych kobiet, które często z  braku perspektyw,  zmuszane były do wejścia na drogę prostytucji (ciekawa ,choć niezbyt pochlebna opinia dotycząca Towarzystwa Ochrony Kobiet).

To niesłychanie  rzeczowy,  subiektywny  i widziany  z różnych perspektyw  zapis życia Polaków ( i nie tylko Polaków) w Wilnie na przełomie lat 1911–14 ubiegłego wieku. Powstawał  z potrzeby chwili, porywu serca i chęci utrwalenia własnych myśli, metodycznie dokumentując wszystko to, co autor przeżył i zaobserwował na przestrzeni tak ważnego dla niego okresu.

Nie są one obciążone, jak w przypadku rozmaitych wspomnień, bagażem życiowych doświadczeń, nowo pozyskaną wiedzą, która niekiedy, siłą rzeczy, wypacza w istotny sposób nasze pierwotne spojrzenie na pewne aspekty, okoliczności i zjawiska.

To poruszające świadectwo minionych czasów w które wpisuje się dwójka naszych bohaterów na tle rozmaitych  ludzkie dramatów i postaw. Pozwala nam wczuć się w klimat tamtych odległych  lat, dzięki czemu szereg przedstawionych faktów i wydarzeń wydaje nam się bardziej zrozumiała. Gorąco polecam.

Christopher Macht „Spowiedź Hitlera” 2

„Szczera rozmowa 20 lat po wojnie”.

Ta książka to, oczywiście,  literacka fikcją (owszem efektowna i przyciągająca uwagę) i jasne jest to dla każdego, kto choć trochę interesuje się historią najnowszą, a szkoda, gdyż możliwość dotarcia do prawdziwych, szczerych wynurzeń Adolfa Hitlera dałoby historykom i badaczom dziejów XX wieku oręż  o ogromnym, historycznym i poznawczym znaczeniu.

Nie jest też ona, wbrew zapewnieniom samego autora (przynajmniej, moim zdaniem) ani specjalnie  zaskakująca ani też odkrywcza, o wywróceniu do góry nogami naszej dotychczasowej wiedzy, dotyczącej II wojny światowej, czy okresu po niej, już nie mówiąc.

Dlaczego warto więc po nią sięgnąć? Powodów jest kilka.

W sposób  bardzo ciekawy, przejrzysty i  nie powodujący u odbiorcy problemów  w odbiorze (nawet dla zupełnego laika) Christopher  Macht systematyzuje, mniej lub bardziej fantastyczne,  tezy  dotyczące domniemanej ucieczki Adolfa Hitlera  z oblężonego Berlina jak i jego, rzekomych, powojennych losów w Ameryce Południowej (historycznym faktem jest iż na konferencji w Poczdamie Józef Stalin  w rozmowie z prezydentem Stanów Zjednoczonych stwierdził iż nie wie co stało się z niemieckim dyktatorem, zaś amerykańskie FBI do 1947 prowadziło jego intensywne poszukiwania). Smaczku całej sprawie dodaje,  również, fakt iż przechowywane w Moskwie fragmenty czaszki Adolfa Hitlera nie należały do niego, co najnowsze badania wykazały  ponad wszelką wątpliwość.

To wszystko, naturalnie, staje się pożywką dla rozmaitych alternatywnych i spiskowych teorii dziejów, pojawiających się od czasu do czasu i stykających się,  dla większej wiarygodności, z prawdziwymi, rzetelnie już udokumentowanymi wydarzeniami czy faktami. Dotyczy to min: hitlerowskich zbrodniarzy, którym po wojnie udało się uciec karzącej ręce sprawiedliwości (Adolf Eichmann, Josef Mengele, Erich Priebke, Nikolaus „Klaus” Barbie i inni ) oraz sposobów w jaki tego dokonali,  co stanowi jeden z ważniejszych, co zrozumiałe, elementów tej publikacji: słynna organizacji ODESSA (Organisation der ehemaligen SS-Angehörigen, czyli Organizacja Byłych Członków SS) czy pomoc wysoko postawionych watykańskich  dygnitarzy z biskupem Aloisem Hudalem na czele, tzw. „szczurzy szlak”.

Co do samej formy książki to dysponując bogatym i  różnorodnym materiałem dowodowym, licznymi archiwalnymi dokumentami, wspomnieniami oraz ogromną literaturą przedmiotu a  posiadając dobry literacki  warsztat (takim  Christopher Macht niewątpliwie dysponuje)  można całkiem sugestywnie  przedstawić, jak taki wywiad czy spowiedź  mógłby wyglądać w rzeczywistości.

W taki też, moim zdaniem, sposób ową lekturę   powinniśmy  potraktować, choć  język, którym posługują się obydwaj rozmówcy, miejscami zupełnie nie przystaje do opisywanych czasów  i ma  zdecydowanie zbyt współczesne brzmienie. 

Pomijając ten aspekt publikacji, należy stwierdzić iż książkę czyta się naprawę dobrze. Mamy okazje poznać wiele mało znanych faktów, sekretów czy  ciekawostek związanych z burzliwym życiem  oraz wieloletnią  działalnością nazistowskiego przywódcy i jego współpracowników. Dotyczy to zarówno życia osobistego, spraw rodzinnych, meandrów wielkiej i  małej polityki, partyjnych czy  państwowych rozgrywek,  różnych, zmieniających się etapów  sprawowania władzy, ideologii,  stosunku do Żydów czy wojny światowej.

„Spowiedź Hitlera” 2 jest przy tym lekturą, która pozwala sobie na dużą swobodę w interpretacji historycznych faktów, zachowań i zjawisk (nie wskazaną w  typowej  literaturze historycznej)  dzięki czemu możliwe staje się wykorzystanie, nie zawsze sprawdzonych czy  w pełni udokumentowanych (a bywa że budzących, nasze, duże wątpliwości ), wydarzeń, relacji świadków czy wspomnień.

Myślę więc iż warto się z nią zapoznać.

„Czarny punkt” -serial

Judyta Sierakowska „Nikt nie słucha”.

„Z tego reportażu nie dowiecie się, dlaczego Ruda tańczy jak szalona, ale dowiecie się, dlaczego wasze dzieci śpiewają te słowa po każdej zabawie karnawałowej w szkole, a dorośli milion razy odtwarzają piosenkę o rozlanym mleczku i ścieleniu łóżeczka”.

Taka książka musiała, oczywiście,  w końcu powstać ale cieszę się niezmiernie iż stało się to  w dobrym, solidnym, reporterskim stylu, traktując fenomen (bo tak uczciwie trzeba nazwać to zjawisko) muzyki disco-polo w bardzo ciekawym, szerokim i merytorycznym ujęciu. Niezależnie od naszych, takich czy innych,  upodobań czy gustów, muzyka ta jest obecna w polskiej kulturze masowej od lat 80-tych, niczym przysłowiowa  sinusoida, raz po raz, pojawiając się i znikając  w kolejnych dekadach, by eksplodować istną kaskadą popularności  w ciągu  kilku ostatnich lat.

Z lektury  tej dowiemy się jak to wszystko, tak naprawdę, się zaczęło, jakie były skromne początki tego gatunku, jak z biegiem czasu  wzbogacał się on i ewoluował (dziś już nikt nie określa go mianem muzyki podwórkowej, chodnikowej czy biesiadnej), jak zaczynały swoją karierę pierwsze zespoły tego nurtu i z jakimi problemami (nie tylko sprzętowymi) się borykały.

Co stało u źródeł  ich dzisiejszego tak oszałamiającego sukcesu, przekładającego się na tysiące sprzedanych płyt (o takich wynikach mogą jedynie  pomarzyć niektóre   polskie,  topowe, gwiazdy popu czy rocka), milionowe wyświetlenia w Internecie  (You Tube), własne audycje radiowe, telewizyjne programy i olbrzymie gaże za występy. Co spowodowało iż muzyka ta z weselnych imprez,  lokalnych dyskotek,  strażackich remiz i wiejskich festynów przeniknęła na wielkie  koncertowe sale, stadiony czy własne, wielotysięczne, festiwale.

Autorka podeszła do opisywanej tematyki w sposób naprawdę przemyślany, analityczny  i wielopłaszczyznowy, kreśląc nam obraz dawnej i współczesnej muzyki  disco polo widziany z różnych perspektyw: samych muzyków, managerów, producentów, organizatorów imprez,  przedstawicieli przemysłu muzycznego (nie braknie tu, niekiedy, ostrych, choć nie zawsze zasłużonych, słów krytyki) i oddanych fanów gatunku.

Pojawi się również (szczegółów nie zdradzę) kilka interesujących fragmentów dotyczących flirtu tego nurtu z małą i wielką polityką, sportem, rynkiem mediów czy nawet  polskim, przestępczym półświatkiem.

Jak przestało na dobry reporterski tekst (tu akurat dość rozbudowany) autorka nie uległa powszechnym stereotypom i obiegowym (często niesprawdzonym i niesprawiedliwym) opiniom, za co jej chwała, przez co udało jej się ukazać tą muzykę i to środowisko w zupełnie innym, niż dotychczas, światłe a  nam czytelnikom dać możliwość przewartościowania swojej wiedzy dotyczącej tego zagadnienia.

Myślę  iż to jest właśnie największa zaleta tej publikacji.

Książka Pani Judyty Sierakowskiej „Nikt nie słucha. Reportaże o disco polo” to bez wątpienia pozycja  bardzo  ciekawa, miejscami zaskakująca i odkrywcza a nade wszystko pisana z ogromną pasją, co bez problemu da się wyczuć na kartach lektury. Czegoż chcieć więcej?

Gorąco polecam.

Grzegorz Kochman „Bramy Kijowa”.

„Miłość, zemsta i walka o tron”.

Trzymamy w swoich rękach kolejny, drugi już,  tom  trylogii piastowskiej, pióra Grzegorza Kochmana, będący naprawdę dobrym przykładem polskiej literatury historycznej, znakomicie osadzonej w czasach i realiach epoki oraz skomplikowanym splocie historycznych wydarzeń rozgrywających się na  początku XI wieku.

Tym razem autor ciężar fabuły  i akcji przenosi zdecydowanie bardziej na Wschód, ku targanej bratobójczym konfliktem, w łonie dynastii Rurykiwiczów, Rusi. Każdy z walczących o władzę książąt (zarówno Jarosław jak i Świętopełk) zwiera szeregi swoich zwolenników  i zawiera sojusze szykując się do decydującego zbrojnego starcia. Jednym z nich jest również polski król Bolesław Chrobry, który oprócz politycznych i ekonomicznych korzyści płynących z takiej wyprawy  (Świętopełk jest jego zięciem) ma do wyrównania  na Wschodzie swoje własne, prywatne i rodzinne, rachunki.

Wojenna machina została wprawiona w ruch zaś jednym z jej  trybów będzie sekretna  i bardzo  niebezpieczna misja, którą z polecenia polskiego władcy podejmą się słowiańscy wojownicy a której celem będzie wciągniecie w konflikt bitnych stepowych  plemion Pieczyngów. Ich udział może przeważyć skale zwycięstwa,  czego  wszyscy zaangażowani w zbliżający  się  militarny konflikt  mają pełną świadomość…

Tak zaczyna się wciągająca, wielowątkowa opowieść, która powiedzie nas  przez  drogi i bezdroża wczesnośredniowiecznej  Słowiańszczyzny i Rusi, gdzie wśród  gęstych borów, nieprzebytych  stepów i groźnych rwących  rzek prawda historyczna  przeplatać się będzie z literacką fikcją. Powrócą znani nam już wcześniej bohaterowie, bardziej już okrzepli  (szczególnie Jaksa) dojrzalsi, na których bagaż życiowych doświadczeń, ostatnich lat, zdążył już  odcisnąć swoje piętno.

Tom drugi piastowskiej trylogii trzyma dobry, solidny poziom swojej poprzedniczki, zatytułowanej „Łowcy niewolników”, zarówno w warstwie merytorycznej jak i typowo już literackiej. Widać  iż autor wiele czasu poświęcił zapoznaniu się z historycznymi aspektami  opisywanego okresu, głównymi aktorami oraz  rozgrywającym się w tym okresie wydarzeniom.

Opowieść  nadal  urzeka  nas niezwykłą obrazowością, plastycznością, dbałością o  szczegóły i realia epoki, znacznie pobudzając naszą czytelniczą wyobraźnie. Z niecierpliwością czekam na trzeci tom.

Gorąco polecam.

„Wojna nadejdzie jutro”.

„Wojna nadejdzie jutro. Żołnierz legendarnego Kedywu AK ostrzega”.

„Wszystko zaczyna się od kłamstwa. Polska i Europa zostały zniszczone przez kłamstwa. Teraz ten fałsz serwowany jest na nowo. Na potrzeby polityki niszczy się pamięć i napina się strunę, która może pęknąć w sposób niekontrolowany.”

Tak ukazana historia zawsze smakuje najlepiej i stanowi największą historyczną wartość, gdyż odnosi się do losów człowieka, który był aktywnym uczestnikiem i obserwatorem opisywanych wydarzeń. Od czasów nieżyjącej już, niestety, Teresy Torańskiej i jej nieśmiertelnego dzieła „Oni”(czyli rozmów przeprowadzonych z najważniejszymi, żyjącymi jeszcze, komunistycznymi prominentami, którzy po roku 1945 współdecydowali  o losie i kierunku rozwoju powojennej Polski min. Jakub Berman, Edward Ochab itd.) forma wywiadu rzeki zdecydowanie do mnie przemawia, choć, naturalnie, nie ze wszystkimi opiniami i tezami głoszonymi przez rozmówce  w pełni się zgadzam.

Tym bardziej więc się cieszę iż Wydawnictwo ZNAK zdecydowało się opublikować w takiej właśnie formie książkę Emila Marata  i Michała Wójcika,  będącą wielowątkowym wywiadem z  Stanisławem Aronsonem ps. „Rysiek”, polskim Żydem, żołnierzem legendarnego Kedywu Armii Krajowej i powstańcem warszawskim w której zawiera się jego burzliwe okupacyjne  i pookupacyjne życie. Szczególnie iż jest to prawdopodobnie jedna z ostatnich szans (niestety, natura jest nieubłagana) by usłyszeć dzieje wstrząsających, dramatycznych lat XX wieku  z pierwszej ręki, bez zbędnego patosu,  koloryzatorstwa i  taniej bohaterszczyzny. Całość podana jest w sposób bardzo przejrzysty, chronologiczny i pełen rozmaitych, bliższych i dalszych, odniesień. Wzbogacona o mało znane czy zupełnie już zapomniane fakty, postacie i wydarzenia o których, za wyjątkiem, może, wąskiej grupy historyków i badaczy tej problematyki, niewiele osób wie. Poważna, niesłychanie ciekawa opowieść o Polsce widzianej z różnych perspektyw i miejsc. Polsce minionych dekad, która wciąż skrywa wiele sekretów i tajemnic jak np. zabójstwo pierwszego sekretarza Polskiej Partii Robotniczej Marcelego Nowotki, dokonane w Warszawie 28 listopada 1942 roku.

Prezentowana tu lektura „Wojna nadejdzie jutro. Żołnierz legendarnego Kedywu AK ostrzega” ma wymiar, niejako, trójdzielny. Z jednej strony jest to historia życia i działalności Stanisława Aronsona,  żołnierza Polskiego Państwa Podziemnego  w okresie II wojny światowej (choć zdarzają się tu również elementy rodzinne, sprzed tego straszliwego konfliktu) z drugiej zaś powojenne losy naszego bohatera  wpisane w walki  o powstanie (a później o utrzymanie niepodległości i kształtu granic) państwa Izrael. Ostatnim, trzecim wymiarem są jego współczesne starania o zachowanie pamięci o dokonaniach i dorobku  Armii Krajowej oraz  liczne polemiki (czasami bardzo ostre i krytyczne) i komentarze  odnoszące się do dzisiejszej, szeroko rozumianej,  polityki historycznej Rzeczypospolitej. I o ile dwie pierwsze części są bardzo autentycznym i unikatowym w odbiorze zbiorem informacji, dotyczących wydarzeń z lat wojennych i powojennych to w ostatnie części wywiadu pojawiają się opinie z którymi mnie osobiście trudno się zgodzić, gdyż uważam je w dużej mierze za przekłamane i krzywdzące a dotyczące min: stosunków polsko-żydowskich,  braku pomocy ze strony polskiej konspiracji w czasie powstania w warszawskim getcie w  1943 roku czy etosu „Żołnierzy Wyklętych” i marginalizacji ich walki  z komunistycznym reżimem i  poniesionych ofiar.  Wydaje mi się iż tak dawno przebywając poza naszym krajem (w Izraelu)  dał się w pewnym stopniu, dotyczącym konkretnych kwestii, nie całości, uwieść nieprzychylnej Polsce retoryce obecnej dość często w międzynarodowych mediach.

Książka „Wojna nadejdzie jutro” jest naprawdę pouczającą lekcją naszych dziejów najnowszych, która głęboko zapada w pamięć oraz powoduje iż niektóre wydarzenia, zjawiska czy postacie, tego okresu, widzimy w zupełnie innym świetle. Polecam.

Muzyka