Author's Archive

Szymun Wroczek „Piter.Wojna”.

Bardzo lubię co jakiś czas powracać do stworzonego przez Dmitryja Glukhovsky’ego Uniwersum METRO 2033. Świata, który zaczął żyć już   własnym, literackim życiem, powielanym w wielu rożnych odsłonach, miejscach i formach, trzymających się, mniej lub bardziej, głównego kanonu cyklu. Podobnie jest również w tej odsłonie, autorstwa Szymuna Wroczaka   zatytułowanej „Piter. Wojna” wchodzącej w skład niejako nowej gałęzi METRO 2035.

Miło jest wrócić do korzeni, czyli podziemi petresburskiego metra i jego apokaliptycznej, postnuklearnej wizji świata ocalałego po atomowej zagładzie. Poczuć jego duszną, mroczną atmosferę, przesiąkniętą strachem, bólem, niepewnością jutra i codziennie staczaną walką o przetrwanie. Wspaniały i majestatyczny Petersburg jaki znaliśmy, już nie istnieje, pozostał jedynie tytułowy Piter, jego niewielka namiastka, podziemny labirynt metra w którym schronili się przed promieniowaniem i radioaktywnym pyłem nieliczni, którym udało się przeżyć.

Pisarz zabiera nas w pełną grozy i niebezpieczeństw podróż do podziemnego świata, będącym istną mozaiką różnorakich, dawnych, kolejowych stacji, rządzących się swoimi własnymi prawami i mających własną specyfikę.

Na karty powieści powrócą znani nam już wcześniej bohaterowie: Artem, Uber i inni, których skomplikowane losy staną się po raz kolejny kanwą snującej się opowieści. A w ich życiu,   podobnie jak w życiu całej społeczności zaszły dramatycznie zmiany. Osnute tajemnicami Imperium Wegan poczuło się na tyle silne iż postanowiło rozszerzyć swój stan posiadania, dokonując brutalnej inwazji na sąsiednie   stacje. Wybucha krwawa i bezpardonowa wojna, pochłaniająca coraz więcej ofiar w i tak już strasznie doświadczonej i pokiereszowanej ludności petersburskiego metra.

W całość konflikty wplecione zostają, naturalnie, losy naszych bohaterów, zmuszonych dokonać w swoim życiu nowych, dramatycznych wyborów. I to   właśnie oni będą naszymi przewodnikiem po tym przerażającym i wynaturzonym świecie i to ich emocje, tęsknoty, nadzieje czy złudzenia udzielą się nam wszystkim.   Szczególnie wyrazista i przemawiająca do czytelnika jest kreacja czerwonego skinheda Ubera, która jest znacznie   pełniejsza (dotyczy to również kilku innych postaci), dojrzalsza i poszerzona o pewną istotną z punktu widzenia powieści wiedzę.

Fabuła powieści toczyć się będzie wielotorowo i znajdziemy w niej wiele, rozmaitych, odniesień do innych, dawniejszych, wydarzeń   dotyczących Uniwersum, zaś akcja, prowadzona w różnym tempie, przenosić nas będzie zarówno na powierzchnie (pełną przerażających i skrajnie niebezpiecznych stworzeń) jak i do zniszczonych podziemi.

Powieść. Szymuna Wroczaka   nie zamyka się klamrą jako całość lecz pozostawia szereg niewyjaśnionych i niedokończonych wątków co wyraźnie sugeruje iż będzie   dalsza kontynuacja opowieści. Nie mogę się już doczekać. Zdecydowanie jedna z lepszych i ciekawszych książek cyklu. Polecam.

„Uwikłana”-serial

Peter Matthews „Wojna wywiadów 1914-1945. Walka w eterze”.

Niemal od zarania dziejów wiadomo iż odpowiednia informacja jest bronią, która nierzadko potrafiła zmienić oblicze wojen, wpłynąć na przebieg polityczno- militarnych zmagań, przesądzić o losach wielkich kampanii, poszczególnych bitew czy potyczek. Wiedza o planach przeciwnika, rejonach koncentracji jego wojsk, sile ognia, liczebności, strategii, taktyce, uzbrojeniu, trasach przemarszu czy morale były nierzadko elementami, które w przeszłości decydowały o obliczu Europy i Świata.

Nic więc dziwnego iż wywiady wszystkich państw prześcigały się w zdobywaniu wszelkich informacje dotyczących ruchów i zamierzeń przeciwników. Dziś, dzięki znakomitej publikacji Wydawnictwa RM zatytułowanej „ Wojna wywiadów 1914-1945. Walka w eterze”   będziemy mieli okazje spojrzeć na bardzo istotny fragment tych działań.

Na podstawie licznie zgromadzonych (i odtajnionych ) dokumentów a nade wszystko relacji świadków i uczestników opisywanych wydarzeń (agentów, kryptologów, szyfrantów, matematyków, techników) znajdujących odzwierciedlenie w konkretnych, historycznych wydarzeniach, autor kreśli nam obraz tej szczególnej wywiadowczej profesji w decydujących okresach XX wieku.

Na znakomicie zarysowane historycznym tle obu globalnych konfliktów poprzedniego stulecia (oraz okresu miedzy nimi) będziemy mogli zapoznać się z tajnikami dotyczącymi tej problematyki: aspekty związane z szeroko rozumianą łącznością, szyfrowaniem i łamaniem szyfrów, analizą danych, weryfikacją informacji, obowiązującymi procedurami, rozwojem technologii, maszynami szyfrującymi (w tym oczywiście słynną Enigmą), ośrodkami szkoleniowymi itd.

Poznamy wpływy tego rodzaju wywiadu na wyniki zmagań I i II wojny światowej, wliczając w to zarówno wielkie sukcesy jak i spektakularne porażki.

Szczególnie wiele uwagi poświęca pisarz zwłaszcza temu drugiemu konfliktowi (bardzo ciekawym pod kontem rozwoju technologicznego) i wpływu walki w eterze na przełomowe momenty działań zbrojnych: słynna Bitwa o Atlantyk, kampania rosyjska, kampania afrykańska, Bitwa o Anglię, ładowania w Normandii czy operacje dotyczące misji specjalnych i działalności ruchu oporu w Europie.

Oczywiście, z naszej nadwiślańskiej perspektywy, najciekawszymi wątkami będą te związane z misjami polskiego wywiadu podczas dwudziestolecia międzywojennego, wojny polsko-bolszewickej, polityczno-dyplomatycznych zadań w przededniu II wojny światowej, oraz szpiegowsko-militarnych aktów podczas jej trwania.

Książka Petera Matthewsa „Wojna wywiadów 1914-1945. Walka w eterze” jest naprawdę rzetelnie opracowana (choć miejscami, co zrozumiałe, pojawia się trochę skomplikowanej,   fachowej terminologii) jest swoistym kompendium wiedzy o tym szczególnym i ważnym aspekcie naszej wspólnej historii. Historii, która skrywa jeszcze wiele tajemnic. Polecam.

Porto-Portugalia

Jerzy Strzelczyk „Otton I Wielki”.

To chyba pierwsza polska biografia (przynajmniej ja się z inną nie spotkałem) Ottona I Wielkiego, niemieckiego króla i Świętego Cesarza Rzymskiego, bez wątpienia jednej z najważniejszych postaci swojej epoki, która dzięki staraniom Wydawnictwa Poznańskiego (chylę czoło) miała okazje ukazać się na naszym księgarskim rynku.

Tym bardziej się cieszę iż trudu zmierzania się z ta postacią podjął się jeden z najbardziej uznanych autorytetów w tej dziennie, polski historyk, Jerzy Strzelczyk (polecam przy okazji jego inne książki: „Bohaterowie Słowian Połabskich”, „Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian) co gwarantuje wysoki, merytoryczny poziom publikacji. Autor w sposób niezwykle staranny, przemyślany i podparty gruntowną wiedzą kreśli nam obraz panowania tego niemieckiego władcy na tle głębokiego historycznego rysu wczesnośredniowiecznej rzeczywistości w jej rożnych, niekiedy bardzo skomplikowanych,   formach: politycznych, etnicznych, gospodarczych, religijnych, światopoglądowych, militarnych i   innych…

 Opisuje tworzenie  się  zrębów długofalowej polityki Ottona I związanej z umacnianiem swojej pozycji, ułożeniem stosunków z sąsiadami czy  zdławieniem zagrażających jego przywództwu rozmaitych ruchów odśrodkowych (bunty możnych).

 Szczególnie interesujące, szczególnie dla nas,   jawię się wątki dotyczące ekspansywnej chrystianizacji słowiańszczyzny (i tworzących się na podbitych terenach tzw. Marchii) oraz kontaktów z naszym pierwszym, historycznym władcą Mieszkiem I od którego (wedle relacji kronikarza Thiertmara) otrzymywał trybut z części podległych mu ziem, choć tu akurat wśród historyków i badaczy nie ma pełnej jedności.

Równie ciekawie są wątki dotyczące zmiennych wektorów wojny z Cesarstwem Bizantyjskim i próba podboju Włoch, zakończonych, niespodziewanie, układem oraz małżeństwem   Ottona II z księżniczką bizantyjską   Teofano.

 Książka Jerzego Strzelczyka „Otton I Wielki” mino iż podana jest w formie popularnonaukowej, a tym samym przeznaczona dla szerokiego grona odbiorców, jest znakomicie merytorycznie opracowana  i posiada solidną podbudowę, opartą o zachowane dokumenty oraz  liczne dawniejsze i współczesne badania  z różnych dziedzin nauki.

 To świetnie napisana i  bardzo pouczająca   pozycja dla wszystkich pasjonatów historii dawnej, umożliwiająca nam lepsze poznanie owego wspaniałego i pobudzającego wyobraźnie  fragmentu dawno minionych dziejów. 

Bez kłopotu trafia do każdego rodzaju odbiorców, bez względu na wiek i zasób posiadanej wiedzy.

Zdecydowanie jedna  z ciekawszych, popularnonaukowych pozycji dotycząca wczesnośredniowiecznej historii Europy, jaka miałem okazje przeczytać ostatnimi czasy.

Polecam.

Bartosz Pietruszka „Śmierć wrogom Ojczyzny”.

„Zrozum, że my nie prowadzimy wojny tylko o to, co jest tu i teraz, my prowadzimy wojnę również o to, co będzie za osiemdziesiąt lat. Jakie pokolenie Polaków wyrośnie wtedy, jeśli nie usłyszą o żołnierzach, którzy prowadzili niemal beznadziejną walkę za Boga, Honor i Ojczyznę, a usłyszą tylko o Bierucie, Berlingu i innych zdrajcach? Musimy im pokazać, że prawdziwi Polacy nie brali udziału ani w holokauście zgotowanym przez Niemców, ani w tym uczynionym przez Rosjan. To walka o coś więcej niż nasze życie. To walka o dusze – nasze, ale i dusze przyszłych pokoleń”.

Niewielka objętościowa lektura jest kolejnym, ważnym głosem w dyskusji o naszej tragicznej historii najnowszej i jej bohaterach, tych mniej i tych bardziej znanych. Na bardzo sugestywnie stworzonym przykładzie dwójki braci ( sierżant Antoni, ps.” Dusza”, oraz kapral Wojtek, ps. „Mężny”) żołnierzy Armii Krajowej , którzy po jej formalnym rozwiązaniu decydują się na pozostanie w konspiracji i dalszą działalność zbrojną, widzimy opis dramatu ostatnich niepokornych żołnierzy niepodległej Polski. 

Ukrywających się w leśnych ostępach, osaczonych, opuszczonych, przenoszących się z miejsca na miejsce, mordowanych z ukrycia, stopniowo pozbawianych zaplecza ekonomicznego i społecznego, którymi  zaczynają  targać coraz większe wątpliwości  dotyczące  celowości (w zaistniałej sytuacji) tego co robią. Jeszcze walczą, jeszcze się odgryzają, likwidują zdrajców, konfidentów, aparatczyków, nadal próbują bronić wciąż przychylną im ludność cywilną   rozbijając zwykłe kryminalne bandy. Niestety, z biegiem czasu, coraz bardziej zdają sobie sprawę z tego że  jest to droga bez powrotu, ich trud i ofiara jest daremna (daleko na szczytach europejskiej i światowej władzy już dawno  zdecydowana co do  dalszych losów Rzeczypospolitej) a finał łatwy do przewidzenia.

To opowieść o dziejowej niesprawiedliwości, niespełnionych marzeniach, zmarnowanych szansach i trudnych wyborach, które ukierunkują życie każdego z bohaterów powieści. To prezentacja ich  moralnych postaw, wielkiego patriotyzmu, wiary w słuszność dokonywanych wyborów, zaangażowania w walkę oraz przywiązania do religii  i polskiej tradycji. Również zwykłych, ludzkich  dylematów i rozterek, nierzadko,  natury bardzo  osobistej czy uczuciowej.

Książka  Bartosza Pietruszki „Śmierć wrogom Ojczyzny” napisana jest bardzo jasnym i przejrzystym językiem (wzbogaconym bardzo ciekawymi  opisami wydarzeń i miejsc) nie sprawiającym żadnych trudności w odbiorze. Jest  kolejną cegiełką pomagając nam budować historyczna prawdę o polskich bohaterach narodowych,  których PRL-owska propaganda i cenzura przez dziesiątki lat próbowała usunąć poza nawias naszej zbiorowej pamięci.  Na szczęście (i dobrze to o nas świadczy jako narodzie i społeczeństwie) nie udało jej się tego zrobić i  mamy teraz szansę przywrócić należne im miejsce w polskim panteonie. Chwała bohaterom!!!

Jest to w mojej opinii jedna z tych lektur po przeczytaniu których długo jeszcze utrzymuje się zaduma i refleksja, połączona z chęcią dowiedzenia się więcej o tych bohaterskich żołnierzach, wyrzuconych na wiele lat z naszej historii. Gorąco polecam!!!

 

 

 

 

 

 

Jerzy Basala „Alkoholowe dzieje Polski” tom II

„Picie i upijanie się do dwie różne czynności i dwa stany świadomości. Pierwsze służy poprawieniu nastroju, zabawie, podkreśleniu smaku potraw, a nawet w niewielkich ilościach zdrowiu. Natomiast drugie, czyli upijanie się, jest siłą destrukcyjną, niszczącą”.

Jerzy Basala po raz drugi zabiera nas w fascynującą podróż poprzez wieki naszej burzliwej historii, spoglądając na nią z nietypowej pozycji alkoholu i jego znaczenia dla rozwoju gospodarczego   i życia ówczesnych społeczeństw oraz wpływu na rożnego rodzaj decyzje i historyczne wydarzenia.

Jego opowieść chronologiczne skupia się tym razem na wieku XVIII i XIX obfitujących jak pamiętamy w doniosłe, burzliwe, tragiczne i dramatyczne wydarzenia dotykające naszego narodu: epopeja Legionów Polskich Józefa Dąbrowskiego, okres napoleoński, tworzenie się namiastek polskiej państwowości jak Księstwo Warszawskiego, a później Królestwo Polskie, powstania narodowe (Listopadowe 1830 i Styczniowe 1863, wielka emigracja, kształtowanie się nowych koncepcji politycznych i ideologii, rozwój nauki i kultury.

Zwłaszcza kultury picia i   tego jak zmieniała się ona i ewoluowała na przestrzeni opisywanego okresu.

Po raz kolejny przyjrzymy się temu co się piło w Polsce i jak się piło,   jak wyglądała produkcja, przechowywanie i dystrybucja trunków czy sama kultura (lub często jej brak)  spożycia. Zajrzymy do wiejskich chałup, odymionych, przydrożnych karczm, wielkomiejskich, restauracji i szynków, mieszczańskich domów, artystycznych salonów, wojskowych kwater, szlacheckich dworów, wojskowych obozów, powstańczych stanic czy arystokratycznych pałaców.

Jak ów alkohol przekładał się na ich życie,  na szeroko pojmowaną obyczajowość, życie polityczne, wojskowe, religijne, społeczne oraz  decyzje, podejmowane, niekiedy, w ważnych momentach naszej państwowości.

Całość, oparta na niezliczonej ilości przykładach (pamiętajmy iż książka liczy dobrze ponad…) pełnych rozmaitych ciekawostek, anegdot i wspomnień, przeplatanych fragmentami zaczerpniętymi ze źródeł, opisami miejsc i zdarzeń a często zupełni nieznanymi faktami z życia ważnych dla naszego narodu postaci (szczegółów, oczywiście, nie zdradzę by nie psuć czytelnikowi możliwości odkrycia ich samemu). Obala przy tym szereg wciąż (niekiedy po dziś dzień) pokutujących stereotypów i mitów, dotyczących tego jak nasi  rodacy raczyli się alkoholem i w jakich robili to ilościach. Pokusił się nawet w tej publikacji o zestawienia nas z innymi europejskimi  narodami tego okresu  jak Niemcy, Szwedzi, Rosjanie, Włosi czy Węgrzy – nie wypadamy, ogólnie,  tak źle.

Opowieść o alkoholowych dziejach Polski jest również opowieścią  o samej Polsce na rożnych etapach jej istnienia. Na nowo odkryjemy często pogmatwane  życiorysy naszych rodaków,  poznamy niewygodne a nierzadko i pikantne fakty z ich żywotów.   Zetkniemy się z ludźmi, którzy niejednokrotnie zaważyli na obliczu naszego narodu, byli jego ikonami, symbolami, wpływali na politykę, dyplomację, rozwój kultury, literaturę i kształtowanie się poczucia patriotyzmu. Spojrzymy  przez pryzmat głośnych i doniosłych w skutkach zjawisk i wydarzeń, które miały miejsce na przestrzeni wieków, dekad i lat w wymiarze  politycznym, społecznym, moralnym, obyczajowym, kulturowym i technologicznym. Przekłada się to również na obraz ówczesnej  codzienności, problemów z jakimi borykali się nasi przodkowie, tego jakimi kryteriami wyboru się kierowali, w jaki sposób radzili sobie z problemami, które ich dotykały. Szerokie historyczne tło, podparte iście tytaniczną, archiwalną pracą, ogromna wiedzą, szeroka perspektywa, różnorodność i wnikliwe podejście do tematu, powoduje iż otrzymamy dzieło  bez wątpienia ważne z historycznego i poznawczego punkty widzenia. Mądre i ciekawie napisane, nacechowane dodatkowo trudna do ukrycie (wyłaniającą się z treści) nostalgią i refleksją.

Wspaniale  odmalowany,  fascynujący kawałek naszej  historii doskonale trafia do czytelnika  dzięki literackiemu kunsztowi, gawędziarskiemu zacięciu,  przystępności języka  i świetnej  narracji, która powoduje  iż lektura,  mimo swych rozmiarów,  zupełnie nas nie nuży. Jest inspiracją i prawdziwym kompedium wiedzy o dawno minionych  epokach.

Nie sposób pominąć znakomitej oprawy edytorskiej (duży ukłon w stronę Wydawnictwa Zysk i S-ka): porządna twarda oprawa,  dobra jakość papieru i druku, czytelna czcionka. Gorąco polecam.

Marion Zimmer Bradley „Mgły Avalonu”

„Albowiem, tak jak mówię, zmienił się sam świat. Był taki czas, kiedy wędrowiec, jeśli miał ochotę i znał choćby kilka tajemnic, mógł wypłynąć łodzią na Morze Lata i dotrzeć nie do Glastonbury pełnego mnichów, lecz do Świętej Wyspy Avalon. W tamtych czasach wrota łączące światy unosiły się we mgle i otwierały się wedle woli i myśli wędrowca…”

Wydawać by się mogło się że o Królu Arturze, Rycerzach Okrągłego Stołu i w ogóle całym micie arturiańskim powiedziano i napisano już wszystko. Powstały opasłe tomiska historycznych opracowań, setki, mniej lub bardziej udanych, powieści i opowiadań, filmy dokumentalne, fabularne, seriale itd. Niezmiennie od ponad 1400 lat przyciąga wszelkiej maści badaczy, uznanych historyków, amatorów, pisarzy, publicystów, muzyków, artystów. Wciąż fascynuje ową niezgłębioną tajemnicą, niepowtarzalnym, magicznym klimatem i aurą. A przecież nie ma nawet zgodności co do tego, czy ktoś taki jak Artur w ogóle istniał, czy był Brytem, czy może jednym z pozostałych na wyspie rzymskich dowódców, gdzie znajdował się osławiony zamek Camelot itd.

Jak by jednak nie było, legenda ta zawładnęła umysłami ludzi na całe wieki a sam jestem również tego najlepszym przykładem. Możemy nie pamiętać jak nazywali się mitologiczni herosi, greccy czy rzymscy, słynny koń Aleksandra Macedońskiego, czy miecz opiewanego w pieśniach Rolanda, ale z całą pewnością każdy z nas wie doskonale kim był Artur, Merlin, Lancelot, Morgana, czym był Excalibur i Okrągły Stół.

Marion Zimmer Bradley prezentuje nowatorskie spojrzenie na ową nieśmiertelną legendę, nie idąc, tym samym, starym i utartym szlakiem, starając się (bardzo umiejętnie, zresztą) tchnąć powiew świeżości   z trochę zgrane już schematy i wątki.

Historię widzimy oczami kobiet, nieodmienne związanych z dziejami Avalonu i Camelotu (Morgiany, Igriany, Gwenifer, Viviany i innych), które dotychczas odgrywały najczęściej, raczej, drugoplanowe (choć, naturalnie, ważne z punktu widzenia całości ) rolę. To z ich perspektywy obserwujemy ciąg toczących się w powieści wydarzeń i to ich poglądy, opinie i emocję (zwłaszcza emocje) udzielają się czytelnikowi.

W sposób szczególny dotyczy to Morgiany  la Fay, przyrodniej siostry króla Artura i kapłanki Avalonu, głównej narratorki opowieści, która jest naszym przewodnikiem po opisywanych wydarzeniach, odsłaniając nam zarówno przeszłość jak i teraźniejszość Camelotu i jego mieszkańców. Odsłania przed nam świat tajemnic, magii, pogańskich obyczajów i wierzeń, zderzający się z ekspansywnym i zaborczym chrześcijaństwem, konfliktami wewnętrznymi na tle politycznym, osobistym i społecznym, ambicjami czy samowolą możnych.

Owo zderzenie się dwóch jakże przeciwstawnych sobie  religii i światopoglądów jest w lekturze jednym z wiodących motywów, w którą wpisuje autorka poczynania swoich bohaterów. Nie zabraknie gorących romansów, skrywanych namiętności, zdrad, chciwości, zawiłych intryg, spisków i walki o władze. Mniej za to bitewnego zgiełku, kwiku koni, szczeku oręża, jęków konających i kaskad krwi, czyli tych elementów, które w jakiś naturalny sposób, utożsamiamy z tymi dawnymi okresami dziejów.

 Marion Zimmer Bradley udało się wykreować bardzo sugestywny obraz ginącego w pomrokach dziejów  świata, który wciąż nas fascynuje, zachwyca i pobudza  naszą wyobraźnie.

To książka pisana z pasją, pełna nieskrywanych emocji, o niesłychanym kolorycie i własnym, unikalnym klimacie. To opowieść o pewnej epoce, którą czeka zagłada, której czas minął już bezpowrotnie. Ów smutek i nostalgię czuć niemal na każdej stronie powieści, udziela się on również czytelnikowi.

Czy jest to najlepsza książka skupiona na legendzie o Królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu z którą się zatknąłem? Chyba nie, ale jest na tyle interesująca i wciągająca iż z całą pewnością warto się z nią zapoznać, by choć na chwilę oderwać się od codzienności i zagłębić w mroczny, ale i piękny obraz wczesnośredniowiecznej Brytanii

 Powieść „Mgły Avalonu” polecam wszystkim, którzy chcą spojrzeć na nieśmiertelną legendę Camelotu troszkę inaczej niż dotychczas. Naprawdę warto.

Thomas Kielinger “Winston Churchill. Późny bohater”.

„To nie jest koniec, to nawet nie jest początek końca. Ale być może, jest to koniec początku!

Wydawnictwo Bellona oddaje w nasze ręce niesłychanie ciekawą i, co ważne, znakomicie przygotowaną pod względem merytorycznym, biografię jednego z najwybitniejszych, najciekawszych i najważniejszych, zarazem, postaci XX wieku, Winstona Churchilla.

Jej autorowi udało się stworzyć wielowymiarowy portret człowieka i polityka, którego wyróżniająca się osobowość i charyzmatyczność oraz ich wpływ na polityczne kalkulacje i procesy decyzyjne, wywarły znaczący wpływ na historie Europy i Świata, poprzedniego wieku. W 2002 roku został on w plebiscycie zorganizowanym przez BBC ogłoszony najwybitniejszym Brytyjczykiem wszechczasów a konkurentów do tego zaszczytnego tytułu, o czym wiemy z historii, z pewnością na Wyspie nie brakowało. To opowieść o człowieku wpisanym w swój czas, czas burzliwy, trudny , skomplikowany, naznaczony okrucieństwem i grozą lokalnych i globalnych konfliktów zbrojnych, podczas których Imperium Brytyjskie zaczyna chwiać się w posadach zmierzając do nieuniknionego.

Polityku, który już za życia stał się legendą (wraz ze swym nieodłącznym cygarem i szklaneczkĄ whisky), symbolem angielskiego konserwatyzmu i wojennej niezłomności a niektóre z jego tekstów na stałe weszły do kanonów literatury i historii.: „Anglia miała wybór pomiędzy wojną i hańbą. Wybrała hańbę, ale będzie miała wojnę”, „Mając takich przyjaciół, nie potrzebujemy już wrogów”, „Nigdy w dziejach wojen tak liczni nie zawdzięczali tak wiele tak nielicznym”, „Demokracja jest bardzo złym ustrojem, jednak do tej pory nie wymyślono niczego lepszego” i mój ulubiony „Ale jutro będę trzeźwy, a pani madame, nadal będzie taka brzydka” (gdy jedna z pań na przyjęciu zwróciła mu uwaga ze jest pijany).

Na stronach osiemnastu chronologicznie ułożonych rozdziałów Thomas Kielinger przedstawia nam życie osobiste Winstona Churchilla, jego działalność polityczną oraz mniej znaną, literacką (niewiele osób zapewne wie iż jest on laureatem literackiej Nagrody Nobla !!!) od lat najmłodszych, sporo miejsca poświecone jest jego rodzinie, aż po śmierć 24 stycznia 1965 roku.

A jest o czym pisać, gdyż życiorys naszego bohatera jest tak bogaty iż mógłby śmiało stać się udziałem kilku osób. Bo o ile o działalności Churchilla w okresie II wojny światowej i czasie późniejszym, kiedy to wspiął się na wyżyny swoich politycznych osiągnięć, wiemy stosunkowo dużo (w samej książce jest to okres, któremu autor poświęcił najwięcej miejsca) to warto zapoznać się z okresem wcześniejszym, nie mniej ciekawym i burzliwym: korespondent wojenny podczas rewolucji na Kubie w 1895 roku i wojny grecko –tureckiej 1897, aktywny udział w tłumieniu powstania Pasztunów w Indiach i walkach z mahdystami w Sudanie w 1898, II wojna burska w południowej Afryce rok później (niewola i spektakularna ucieczka) no i oczywiście dramat I wojny światowej i częściowa odpowiedzialność za katastrofalną porażkę pod Galipoli (już jako Pierwszy Lord Admiralicji). W międzyczasie dużo pisze, publikuje i mozolnie wspina się na kolejne szczeble politycznej kariery, nie wolnej od wielkich wzlotów jak i upadków, osiąganie szczytów i okresy politycznego niebytu.

Thomas Kielinger (i chwała mu za to) nie stara się przy tym uciekać od tematów trudnych czy kontrowersyjnych jak. te dotyczące np. użycia w 1920 roku gazów bojowych przeciw walczącym Arabom i Kurdom w Iraku czy zgody na użycie broni przez Gwardię Szkocka podczas robotniczych wystąpień w 1926 roku.

Dla nas Polaków najciekawszymi wątkami, z oczywistych powodów, będę te odnoszące się do naszego kraju i roli tego polityka w konferencjach Wielkiej Trójki w Teheranie, Jałcie ( zwłaszcza tu) i Poczdamie, których konsekwencją było wepchniecie nas na kilka dziesięcioleci w orbitę sowieckich wpływów. Opis tych wydarzeń rzuca wiele światła zarówno na samą postawę i poglądy bohatera tej książki jak i klimat czy sposób toczących się negocjacji.

„Osobiście uważam, że Polska mogłaby przesunąć się nieco na zachód, jak żołnierze robiący dwa kroki na komendę: „Równaj w lewo”.

Książka “Winston Churchill. Spóźniony bohater” jest bez wątpienia obowiązkową  pozycją  dla wszystkich pragnących  poszerzyć swoją wiedzą o historii XX wieku, patrząc na nią przez pryzmat życiorysu jednego z największych polityków, mężów stanu i strategów tego czasu. Gorąco polecam.

Warto również nadmienić iż  publikacja jest naprawdę profesjonalnie wydana i to zarówno jeśli chodzi o porządną twardą okładkę, zszycie jak i jakości papieru i druku.

„Yellowstone” – bardzo dobre kino.