„Neger, Neger…” Hans-Jugren Massaquoi

„Opowieść o dorastaniu czarnoskórego chłopca w nazistowskich Niemczech”

Wielokrotnie przekonujemy się iż nikt nie pisze tak nieprawdopodobnych  czy zupełnie nieprzewidywalnych scenariuszy  jak samo życie. Kolejnym, aż nadto wymownym i wyrazistym przykładem jest niesamowita historia Hansa-Jugrena Massaquoi, murzyńskiego chłopca (syna pochodzącego z Liberii studenta prawa i niemieckiej pielęgniarki) dorastającego w sercu hitlerowskich Niemiec.

Niemiec doby Holocaustu, krematoryjnych pieców, ustaw norymberskich, Gestapo,  „Kryształowej nocy” itd.  w których każdy, nawet najmniejszy element życia społecznego (o politycznym nie wspominając)  podporządkowany jest obłąkańczej, narodowosocjalistycznej doktrynie. Niemiec w których wszelkie przejawy odstępstwa (prawdziwego czy wyimaginowanego)  od  nazistowskich wytycznych i norm każe się z bezwzględną konsekwencją i surowością. Aż trudno sobie wyobrazić przez co przejść musiało  w tych ponurych i odczłowieczonych czasach  dziecko  (oraz cała jego rodzina), którego  kolor skóry  tak bardzo kłócił się przyjętymi kryteriami rasowymi.

Dzięki publikacji Ośrodka Karta  możemy poznać jego niezwykłą historię.

Nie chcę, naturalnie, zdradzać szczegółów  by nie psuć czytelnikowi przyjemności obcowania z lekturą, ale przedstawiona tu opowieść jest dla mnie poruszająca  z dwóch zasadniczych powodów. To bardzo wnikliwy i niezbyt często spotykany (przynajmniej w naszym kraju)  obraz niemieckiego totalitaryzmu widziany z perspektywy dziecka, które jeszcze nie bardzo rozumie realia otaczającego go świata  i prawidła, nowej  wewnętrznej polityki swojego państwa.  Z drugiej strony jest to spojrzenie chłopca, który ze względu na karnację  nie mieści się  w aryjskim modelem  społeczeństwa  i wymaganiach dotyczących „rasy panów”.  Który czuje się  Niemcem (tu się urodził, wychowywał, z mlekiem matki wysysając kulturę i tradycję) i jak  tysiące jego rówieśników chce być integralną częścią tego państwa i narodu. Poddaje się  kształtowanej przez goebbelsowska  propagandę, szkolnej indoktrynacji (wierzy w głoszone wszem i wobec hitlerowski hasła i interpretacje rzeczywistości, udziela mu się dziecięca fascynacja hitlerowskimi dygnitarzami) nie rozumiejąc iż jej ostrze skierowane  jest w ludzi takich jak on.

Próbuje zapisać się nawet do Hitlerjugend, choć, jak możemy się domyślić, bezskutecznie…

– Heil Hitler! Czym mogę służyć? – spytał [matkę] zza biurka przystojny dwudziestolatek […].
– Czy tu składa się podania o przyjęcie [do Hitlerjugend]?
Młody człowiek spojrzał na nią z niedowierzaniem.
– O przyjęcie kogo? Jego? – świdrował mnie wzrokiem, jakby wypatrzył jakiegoś paskudnego robala.
– Tak, mojego syna – odpowiedziała bez zmrużenia oka.
Mężczyzna aż się cofnął.
– Proszę natychmiast wyjść! Jeśli jeszcze to do pani nie dotarło, zmuszony jestem przypomnieć, że dla pani syna nie ma miejsca ani w naszej organizacji, ani w Niemczech, które budujemy. Heil Hitler! […]
Kiedy znaleźliśmy się w domu, matka tylko mnie przytuliła i się rozpłakała.
– Tak mi przykro, tak bardzo mi przykro – powtarzała raz po raz. […]
– Mutti, proszę cię, nie płacz – błagałem, ale i mnie łzy spływały po policzkach.
Rzadki widok, bo zwykle prześcigaliśmy się w zachowywaniu swoich smutków dla siebie. W końcu byliśmy Niemcami.

 Prezentowana tu lektura uderzyła mnie (oprócz samego życiorysu  HansaMassaquoi, naturalnie)  szokującym i poruszającym w swojej wymowie obrazem  niemieckiego społeczeństwa tego okresu, w którego codzienność w brutalny i bezkompromisowy sposób wkracza chora  ideologia, wypaczająca ludzkie umysły, koślawiąc charaktery i wywołując  zachowania o które niektórych osób nigdy byśmy nie podejrzewali i  jest to chyba jej największa wartość.

Mimo iż w książce przewija się wiele rożnych wątków (zarówno dotyczących  czasów przedwojennych, szczególnie w odniesieniu do ojca chłopca i jego afrykańskiej rodziny oraz losów naszego bohatera już  po zakończeniu wojny, spędzonych w  Liberii i Stanach Zjednoczonych) okres jego dzieciństwa spędzonego  w Hamburgu jest, dla mnie osobiście, zdecydowanie najciekawszy i najwięcej wnoszący do naszej wiedzy o tym tragicznym okresie  historii.

„Neger, Neger…” Hansa-Jugrena Massaquoi  to bez wątpienia kolejna  unikalna lektura (duży ukłon w stronę Wydawcy) i kolejne ważne świadectwo  swoich czasów. Gorąco polecam.

Jolanta Niklewska „Dmowski. Droga do Polski”

„Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka. Bo im szersza strona mego ducha żyje życiem zbiorowym narodu, tym jest mi ono droższe, tym większą ma ono dla mnie cenę i tym silniejszą czuję potrzebę dbania o jego całość i rozwój”.

Postać Romana Dmowskiego twórcy Narodowej Demokracji, jednego z największych polityków i mężów stanu swoich czasów, wciąż, mimo upływu lat, budzi wiele kontrowersji i  zupełnie skrajnych emocji.  Od uwielbienia i szerokiego  poparcia ze strony prawicy (zarówno pisowskiej, post-pisowskiej  czy też tej  bardziej radykalnej spod znaku Obozu Narodowo Radykalnego czy  Narodowego Odrodzenia Polski)  po całkowitą negacje i jawną wrogość ze strony lewicy i środowisk  liberalnych. Patrząc na tą kwestię w szerszym kontekście, stwierdzić można  iż, paradoksalnie, działacz ten nigdy nie miał tzw.”dobrej prasy”, najpierw sekowany przez sanacje i obóz piłsudczykowski a po wojnie opluwany, marginalizowany i  pomijany przez komunistyczny system i jego władze. Dopiero w dobie demokracji  i na gruncie pełnej niepodległości i niezawisłość naszego kraju możemy właściwie poznać i ocenić  życie oraz działalność (na wielu rożnych polach)  tego wielkiego Polaka.

Ważnym głosem w debacie o osobie i zasługach, jakie niewątpliwie stały się jego udziałem, jest bardzo dobra pod względem merytorycznym   i świetnie napisana książka Jolanty Niklewskiej, zatytułowana  „Dmowski. Droga do Polski”. Nie jest to jednak typowa biografia, w ścisłym znaczeniu tego słowa, choć naturalnie trudno uciec od ważnych  faktów i wydarzeń z jego życiorysu, aby właściwie  odnieść się i  zrozumieć poglądy, motywy, którymi się kierował czy sposób pojmowania polityki oraz zjawisk zachodzących na  ówczesnej światowej i  geopolitycznej scenie.

W przeważającej jednak mierze autorka skupia się na jednym z najważniejszych (a może najważniejszym)  fragmentów działalności  Romana Dmowskiego  w którym na arenie międzynarodowej, wśród splotu rozmaitych i często sprzecznych interesów narodowych i prywatnych,  ważyły się losy i kształt granic niepodległej Rzeczypospolitej. Okresie  w którym nasz bohater stojąc czele Komitetu Narodowego Polskiego, wszelkimi dostępnymi środkami (oficjalnymi i nieoficjalnymi) toczył zażarte, polityczne boje o miejsce na mapie Europy i Świata, odrodzonej po stu dwudziestu trzech latach niewoli, niepodległej Polski .

 Lektura składa się z dwóch wyraźnie zarysowanych, poprzedzonych wstępem,  części z których pierwsza ukazuje Romana Dmowskiego jako znakomitego teoretyka i ideologa  ruchu narodowego,  którego tezy zawarte  w „Myśli nowoczesnego Polaka” oraz innych   tekstach wywrą istotny a czasami i decydujący  wpływ na kształtowanie się  polskich patriotycznych postaw, stając się przez  dziesięciolecia ideologiczną wykładnią  dla całych pokoleń zwolenników prawicy.

 Druga z kolei – prezentuje  nam twardo stąpającego po ziemi pragmatyka i realistę, który jednak jeśli wymaga tego interes naszej ojczyzny  potrafi wznieść się ponad osobisty czy partyjny interes. Szczególnie uwidocznione  jest to w  żmudnych, skomplikowanych  i trudnych negocjacjach, zarówno z przedstawicielami  zwycięskich mocarstw (w których gestii leżało załatwienie sprawy polskiej) a którzy nie zawsze byli nam przychylni (a bywało że jawnie niechętni czy też  wrodzy) jak i w stosunku do opozycji ze strony własnych rodaków oraz nowo powstałych polskich władz z Józefem Piłsudskimi  i jego obozem  na czele.

Dziwnym zrządzeniem losu kraj nasz w tym samym czasie obdarzony został dwoma tak wybitnymi jednostkami (Dmowski,Piłsudski),  których polityczno – społeczne koncepcje oraz wizje dotyczące przyszłości Rzeczypospolitej oraz metody w jaki chcieli cele te osiągnąć, okazały się nie do pogodzenia,  na zawsze stawiając  ich po dwóch stronach barykady. Owe różnice poglądów, osobowości i charakterów,  a tym samym wynikające z tego stanu rzeczy konsekwencje są, moim zdaniem, jednymi  z najciekawszych i najbardziej pouczających wątków, które odnajdziemy w lekturze.

 Niezwykle istotnym i bardzo ważnym z  historycznego punktu widzenia elementem jest ukazania całej złożoności sytuacji w jakiej znalazła się kierowana przez Dmowskiego  polska delegacja ( Pani Jolanta Niklewska czyni to w sposób bardzo zrozumiały i przejrzysty) jako uznana, nie bez problemów i zgrzytów, oczywiście, reprezentacja naszej narodowej  spawy i  ogromu, rozmaitej problematyki  z którą musiała się zmierzyć (wobec  nacisków  i sprzeciwów, grup interesów, kół czy  koterii politycznych, ignorancji,  nieznajomości podstawowych zagadnień naszej historii i tradycji, osobistych animozji, personalnych czy ambicjonalnych sporów, zakulisowych układów i narodowych dążeń różnych nacji).  Nie pomagał, rzecz jasna, jawny antysemityzm Romana Dmowskiego oraz głośno manifestowana niechęć do innych niż  polskie  żywiołów. Duży plus, przy tej okazji,  dla autorki za rzetelność i  duży obiektywizm oraz  nie uciekanie od  tematów trudnych czy  kontrowersyjnych,  dzięki czemu otrzymujemy znacznie pełniejszy i wyraźniejszy  obraz wydarzeń.

Książka  Jolanty Niklewskiej  „Dmowski. Droga do Polski” mimo swojej popularnonaukowej formy (a może właśnie dzięki niej) jest zdecydowanie jedną z ciekawszych   publikacji, dotykających tej tematyki, jakie ostatnimi czasy pojawiły się na księgarskich półkach. Warto za jej pośrednictwem na nowo odkryć  postać jednego z największych polityków XX wieku  oraz   dowiedzieć się więcej o  głoszonych  przez niego ideach. Zwłaszcza dziś w  dobie coraz bardziej radykalizujących się w Europie i Polsce prawicowych nurtów (szczególnie młodzieżowych), które bezpośrednio czy pośrednio się do niego odwołują. Poznać dzieje człowieka, którego mimo wielu czynionych prób, nie udało się wymazać  z naszej historii i narodowej świadomości.  Polecam.

Tim Newark „Mafia przeciw Hitlerowi”

„Powodem, dla którego współpracowałem z rządem USA, były moje silne osobiste przekonania. Chciałem, by naziści przegrali. Uczyniłem z tego mój cel numer jeden, zanim Stany Zjednoczone włączyły się do wojny. Byłem Żydem i współczułem prześladowanym Żydom w Europie” . Meyer Lansky.

Mimo iż od wydarzeń II wojny światowej, minęło już ponad siedemdziesiąt lat, wciąż wiele jej skrzętnie skrywanych tajemnic i sekretów  nie ujrzało jeszcze światła dziennego lub pojawiło się w wersji bardzo okrojonej  czy wręcz fragmentarycznej. Opatrzne klauzulami tajności, ukryte w państwowych czy agencyjnych archiwach dopiero po latach na powrót stają się interesującym źródłem  badawczym dla współczesnych  historyków i łowców sensacji.  Jednych z takich właśnie zakulisowych wydarzeń był udział osławionej amerykańsko-włoskiej mafii  w walce z nazizmem  i jego wpływami po obu stronach Atlantyku.

O tym właśnie przedziwnym sojuszu  i jakże kontrowersyjnej współpracy  (podyktowanej, oczywiście,  szczególnymi wojennymi okolicznościami)  traktuje książka Tima Newarka , zatytułowana ,,Mafia przeciw Hitlerowi”, która ukazała się na naszym, księgarskim rynku staraniem Wydawnictwa RM. To podparte licznie zgromadzonym materiałem dowodowym  oraz zeznaniami i wspomnieniami  głównych uczestników  wydarzeń, opowieść o współpracy dwóch  jakże skrajnych i przeciwstawnych sobie żywiołów: amerykańskiego rządu ( reprezentowanego przez Wywiad Marynarki USA i przestępczości zorganizowanej, kierowanej  przez odsiadującego wysoki wyrok w  więzieniu Great Meadow,  Lucky‘ego Luciano).

Współpracy, polegającej z jednej strony  na walce z infiltracją  amerykańskich wybrzeży ( szczególnie portów i ich infrastruktury)  przez hitlerowskie siatki szpiegowskie, zwalczanie aktów sabotażu i dywersji,  ograniczanie agitacji i wpływów środowisk oraz  organizacji (legalnych i nielegalnych) popierających totalitarną ideologie Adolfa Hitlera i Banito Mussoliniego.

Z drugiej, na usługach oddanych służbom  specjalnym Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, przez liczną społeczność włoskich i sycylijskich  imigrantów, polegającą na dostarczeniu  informacji i danych wywiadowczych przydatnych podczas przygotowań do inwazji na Sycylię, pozwalających zmniejszyć do minimum straty sił sprzymierzonych, opanowujących tą strategiczną  wyspę.

Autor wychodzi jednak dość znacznie poza okres tego zbrojnego konfliktu,  opisując dzieje  przestępczość zorganizowanej  w szerszym, historycznym kontekście  i rozbudowanych czasowo ramach, obejmujących  zarówno burzliwy okres przed wybuchem II wojny światowej  jak i ten po jej zakończeniu, w którym dla mafii, po latach twardych, faszystowskich  rządów Duce,  nastały czasy prosperity. Przyjrzymy się więc min: erze amerykańskiej prohibicji, która skutkowała   gigantycznym rozrostem gangsterskich fortun, krwawej i bezpardonowej wojnie gangów w której zwycięzcami zostali (po brutalnym wyeliminowaniu konkurencji: Giuseppe „Joe Boss” Masseria i Salvatore Maranzano) jedni z niesławnych bohaterów tej książki (Lucky Luciano oraz Meyer Lansky, a właściwie Majer Suchowliński- pochodzący z Grodna, polski Żyd), oraz  niemal spiżowej  postać „żelaznego” prefekta Palermo Cesare Moriemu,  który  bezwzględnymi i kontrowersyjnymi (porwania, stosowanie tortur, przetrzymywanie rodzin)  metodami wypalał mafijnego raka. Wzbogacimy swoją wiedzę  o tradycji i strukturze ówczesnej przestępczości, sieci mafijnych powiązań i zależności, metodologii działań i źródłach finansowania. Na kartach lektury, oprócz wcześniej już wymienionych, pojawią się sylwetki innych wielkich mafijni bossów  tego okresu oraz ich krótkie charakterystyki: Frank Costello, Joseph Bonanno, Albert Anastasia. Vito Genovese, Don Vito Ferro, Benjamin „Bugsy” Siegel i wielu innych.

 Oprócz dwóch wiodących wątków (obrony amerykańskich portów i wsparcia armii inwazyjnej na Sycylii), których echa pojawiały się już  w literaturze przedmiotu (mnie lub bardziej przekonująco udokumentowane) odnajdziemy w publikacji  zupełnie nowe fakty, które ogółowi czytelników są niemal zupełnie nieznane a  przez to szalenie interesujące. Mam na myśli zwłaszcza działalność amerykańskich przestępców (zwłaszcza Meyera Lanskyego i jego żydowsko-włoskich współpracowników) w rozbijaniu nazistowskich i antysemickich wieców, zwalczaniu bojówek oraz  utrudnianiu  życia ich aktywistom i sympatykom (Faszystowska Liga Ameryki Północnej) oraz plany dokonania, przez mafijnych egzekutorów, zamachów na najwyższych hitlerowskich dostojników   z Hermann Göringem, Josephem Goebbelsem czy nawet Adolfem Hitlerem na czele.

 „Gdy Fritz Kuhn, przewodniczący Bundu, zbliżał swój pronazistowski związek do politycznego mainstreamu, do Lanskiego zgłosiło się dwóch wpływowych członków społeczności żydowskiej Nowego Jorku. Poprosili o rozprawienie się z nazistami, wyłączając jednak ich mordowanie. Lansky odmówił przyjęcia pieniędzy za to zlecenie. Poprosił tylko, by nie krytykowała go żydowska prasa[...] W październiku 1937 r. Bund zorganizował zjazd w Madison Square Garden, podczas którego 1150 umundurowanych bojówkarzy maszerowało przy dźwiękach nazistowskich pieśni. Ludzie Mayera w odpowiedzi na tę prowokację pojechali do Yorkville, niemieckiej dzielnicy na Manhattanie, gdzie członkowie Bundu organizowali swoje zebrania. Reporter „Yiddish Daily” relacjonował, że część gangsterów zajęło miejsca pośród nazistów, natomiast reszta czekała przed budynkiem.Zaatakowaliśmy ich w środku i wyrzucaliśmy przez okno. Wielu nazistów spanikowało i uciekało. Dorwaliśmy ich na zewnątrz i pałowaliśmy bejsbolami”. Następnie gangsterzy rozbili kasyno w Yorkville, gdzie członkowie Bundu obchodzili 49. urodziny Hitlera. Społeczność włosko- żydowska była zachwycona. Swój podziw wyraził nawet burmistrz Nowego Jorku Fiorello La Guardia”.

„Z czego się do diabła śmiejecie? Mamy  tam najlepszego zabójcę na świecie -Vito Genovese. Jest tak kurewsko zaprzyjaźniony z  Mussolinim i tym jego zięciem, tym hrabią Ciano, że powinien móc podejść dość blisko do Hitlera by to zrobić”.

Przeczy to w  znacznym stopniu obiegowej i utrwalonej już opinii przedstawiającej postać Żyda-jedynie przez pryzmat ofiary.

 Tim Newark „Mafia przeciw Hitlerowi” jest pozycją bardzo dobrze i solidnie wydaną (duży ukłon  w stronę Wydawnictwa RM) wliczając w to porządną okładkę, dobrą jakość papieru i druku oraz wzbogacające i dokumentujące ,zawarte w niej treści, zdjęcia.
Ze względu na swoją  popularnonaukową formę oraz przystępność języka, którym posługuje się autor, książka ma szanse dotrzeć do szerokiego grona czytelników zainteresowanych wciąż niewyjaśnionymi  fragmentów naszej historii. Polecam.

Shameless-Niepokorni

Zdecydowanie jeden z najciekawszych seriali telewizyjnych ostatnich lat. Słodko-gorzkie losy dysfunkcyjnej, chicagowskiej rodziny Gallagherow, wpisanej w biedny, wielkomiejski amerykański krajobraz. Porusza wiele trudnych i kontrowersyjnych tematów.  Pozycja dla tych wszystkich,  którzy poszukują w serialach czegoś więcej niż tylko dobrej,  powierzchownej rozrywki. 

Zdecydowani polecam!!!

Simon Scarrow „Kohorta”

  „Teraz już tylko Bogowie decydują o naszym losie. Oby Fortuna nie uznała, że wyczerpałem wszystkie zapasy należnego mi szczęścia”

Myślę iż wielu czytelników prozy Simmona Scarowa , a szczególnie jego znakomitego historycznego cyklu  „Orły imperium,” z niecierpliwością oczekiwało, iż po wielu  wojennych kampaniach i całej serii osobistych perypetii, wykreowani przez niego bohaterscy centurionowie  Marko i Katon (ten ostatni już  w randze Prefekta) po raz kolejny postawią stopy w Brytanii,  spowitej mgłami krainie w której przed laty wszystko się dla nich zaczęło.

Okazje ku temu daje nam kolejny tom powieści zatytułowany „Kohorta” w którym obydwaj legioniści, posłuszni nowym rozkazom (ale i  chętnie opuszczający  Rzym, który już wkrótce, według  wszelkiego prawdopodobieństwa, stanie się areną krwawych,  bratobójczych walki o władze, po śmierci starego cesarza) udają się na dawno nie widzianą wyspę  objąć wakujące  stanowiska dowódcze  w nowo utworzonej kohorcie  jazdy.

Wyspę, która mimo szumnie ogłoszonego zwycięstwa i przyłączenia nowej prowincji do rzymskiego imperium, bynajmniej nie pogodziła się z utratą swojej  niezależności, tocząc niesłychanie zaciętą, niszczycielską wojnę  podjazdową. Wojnę brutalną i bezpardonową w której nie ma miejsca na  miłosierdzie czy okazywanie litości a żadna ze stron nie bierze jeńców-wyrzynane są całe wioski a budynki palone do gołej  ziemi.

 Taką właśnie  sytuację zastają Marko z Katonem  obejmując swoje nowe, wojskowe przydziały, lecz jak się już wkrótce okaże  oprócz zmagań  z brytyjskimi plemionami  zjednoczonymi przez Karatakusa, zmierzyć się będą musieli również ze zdradą  we własnych szeregach  oraz  duchami przeszłością, które przywędrują za nimi z dalekiej stolicy cesarstwa. Wrócą jednak dojrzalsi, okrzepli, świadomi swojej wartości i miejsca, doświadczeni, zahartowani w licznych bojach  i bardziej zdeterminowani  by przeżyć (obydwoje mają już dla kogo). Ich kreacja staje się o wiele pełniejsza i bardziej przemyślana, poruszone są nowe tony, dopasowane do zmian, które stały się ich udziałem na przestrzeni lat, przekładające się na ich światopogląd a tym samym kierunek podejmowanych działań. Brytania nie powita ich jak bohaterów, ale staną się jednymi z niewielu, którzy ją rozumieją i których wkład może zapewnić, w końcu, tej  umęczonej ziemi upragniony pokój.

Kolejna odsłona cyklu poza oczywistą, charakterystyczną dla miejsca scenerią i klimatem, posiada to wszystko co tak bardzo lubimy w twórczości. Simmona Scarowa:  szczek mieczy, kwik koni,  huk zderzających się tarcz, ucieczki, zasadzki, oblężenia, wielkie i krwawe  sceny batalistyczne, mniejsze potyczki, szaleńczą odwagę, brawurę i wszędobylską, zbierającą swe żniwo  śmierć. Nie zabraknie   wielkich namiętności, tajemnic, dworskich intryg,  zakulisowych gier o władze, zdrad, knowań, skrytobójczych mordów, czyli tego wszystkiego czego historia starożytności nam nie skąpiła. Całość utrzymana w niezwykle ciekawej, wielobarwnej stylistyce tamtych czasów, pełnej historycznych odniesień do różnych aspektów  cesarstwa rzymskiego.

 Jak wynika z zakończenia, nic nie wskazuje na to by kampania w Brytanii skończyła się szybko, więc rozmaitych wyzwań ( nie tylko natury  militarnej) z  którym zmierzyć się będą musieli  nasi bohaterowie będzie jeszcze wiele…

„Kohorta” to oczywiście obowiązkowa pozycja dla wszystkich fanów cyklu i twórczość tego pisarza oraz doskonały  przykład naprawdę dobrej literatury historycznej. Polecam.

Iwona Kienzler „Krwawa Luna i inni”.

„Paradoksalnie jednak to właśnie owa inteligencja sprawiła iż dla aparatu bezpieczeństwa okazała się wręcz bezcenną współpracownicą. Jej przełożeni uznali iż przyda im się w dużo bardziej wymagających zadaniach niż wybijanie zębów przesłuchiwanym. I rzeczywiście, powierzono jej zadania  wymagające finezji i wiedzy, ale mimo to z lubością przesłuchiwała więźniów, stosując wobec nich najwymyślniejsze tortury”.  

Julia Brystigerowa, działaczka komunistyczna i dyrektorka Departamentu V Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (częstokroć nazywana „Czerwoną” czy też „Krwawą Luną”) jest bez wątpienia jedną z tych złowrogich postaci ubiegłego wieku,  która dość często (zwłaszcza ostatnimi laty) przewija się w licznych publikacjach dotyczących okresu powojennego w naszym kraju, zarówno tych ściśle historycznych (co naturalnie, zrozumiałe) jak również  wszelkiego rodzaju literaturze popularnonaukowej czy licznie pojawiających się  wspomnieniach. Mam tu  min. na myśli  znakomitą książkę, nieżyjącej już, niestety, Teresy Torańskiej „Oni” (będącą „wywiadem rzeką” z byłymi, wysoko postawionymi prominentami partii: Jakubem Bermanem, Edwardem Ochabem, Wiktorem Kłosiewiczem, Romanem Werflem, Leonem Chajnem, Stefanem Staszewskim, Julią Mincową)  z której czerpię również autorka tej publikacji jak i lektury Franciszka Szlachcica czy niezmordowanego tropiciela, mrocznych tajemnic PRL-u Henryka Piecucha

 Ona sama była osobą na tyle charakterystyczną i na tyle wyróżniającą  się na tle stalinowskich  pracowników polskiej bezpieki (oprawców i morderców-dodajmy ) iż  w pracach odsłaniających i dokumentujących, wciąż istniejące białe plamy  naszej, trudnej, krwawej i jakże bolesnej historii lat 40-tych i 50-tych, nie mogło jej zabraknąć. Dobrze się stało iż znalazł się ktoś (wielki szacunek za ogrom wykonanej pracy) kto zmierzył się z jej czarną legendą, przybliżył w znacznie szerszej niż dotychczas formie i perspektywie  jej biografię, jej czasy czy wydarzenia z barwnego życia, które doprowadziły do tego iż stała się synonimem i symbolem najbrutalniejszego okresu  stalinizmu w Polsce.

Dzięki staraniom Wydawnictwa Bellona na nasze księgarskie półki trafiła książka Iwony Kienzler  zatytułowana  „Krwawa Luna i inni” w której, oprócz tytułowej bohaterki, prezentowane są  również sylwetki innych komunistycznych zbrodniarzy: „osławiony” dyrektor Departamentu Śledczego MBP Józef Różański, prokurator Helena Wolińska oraz sędziowie Stefan Michnik i Julian Polan-Haraschin

Całość poprzedzona  została dość obszernym wprowadzeniem, kreślącym  ówczesną, skompilowana sytuację  polityczno-społeczną w Europie, Rosji Sowieckiej i na ziemiach polskich, sposób w jaki polscy komuniści (przy pomocy Armii Czerwonej, NKWD, GRU i innych radzieckich przybudówek) wprowadzali  w powojennej Polsce,  nowy socjalistyczny ład oraz  podstawy prawne na podstawie których funkcjonował w Polsce komunistyczny aparat przymusu.

Jak sugeruje nam sam  tytuł, przeważająca cześć publikacji poświecona jest właśnie biografii Julii Brystigerowej, począwszy od lat najmłodszych (ciekawie oddane, historyczne tło epoki), poprzez młodość, studia, pierwsze związki z ruchem rewolucyjnymi czy późniejszą, już jasno i wyraźnie ukierunkowaną działalności w ruch komunistycznym,  na rożnych jego polach i płaszczyznach.  Wśród opisów mozolnego wspinania się na poszczególne szczeble partyjnej, a później ubeckiej, kariery, znajdziemy wiele  wątków osobistych, rodzinnych, czy też tych najbardziej pikantnych, odnoszących się do bujnego (i głośno komentowanego w kręgach władzy) życia erotycznego naszej bohaterki. 

To wyłaniający się z  z lektury  obraz kobiety całkowicie oddanej i podporządkowanej komunistycznej ideologii i doktrynie  w imię której w sposób bezwzględny i bezkompromisowy zwalczała (jak wysoko postawiony pracownik Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego)  wszelkie przejawy działalności niepodległościowej  czy opozycyjnej, ze szczególnym uwzględnieniem polskiego Kościoła Katolickiego i środowisk inteligenckich, którymi, z racji sprawowanej funkcji szczegółowo się zajmowała. Kobiety, która bez wątpienia ma na rękach krew swoich rodaków…

Wszystkie te działania i wydarzenia w których brała bezpośredni czy pośredni udział opisane są z  wielką starannością i w oparciu o solidne merytoryczne przygotowanie  Pani Iwony Kienzler,  liczny materiał dowodowy oraz opinie świadków. Rozumiem, oczywiście,  ograniczenia wydawnicze, dotyczące objętości tekstu i tego że nie  wszystkie zagadnienia i zjawiska można w  nim ująć. Żałuje, bo chętnie, przy okazji tej tematyki, poznałbym (być może wsparte jakąś głębszą analizą psychologiczną czy wnikliwą charakterystyką –jeśli takie ujęcie jest możliwe)  odpowiedzi na dwa zasadnicze pytania, dotyczące Julii Brystigerowej. Co takiego stało się w życiu naszej antybohaterki, osoby bardzo dobrze wykształconej, interesującej się kulturą i sztuką, potrafiącej odnaleźć się na tzw. salonach, mówiącą w trzech językach, posiadającą kochającą rodzinę i zdecydowanie wyróżniającą się  przymiotami intelektu iż dała się omamić rewolucyjnymi ideami, poświęcając życie osobiste i szczęście  rodzinne  ich  urzeczywistnieniu, bez względu na  na koszy. I pytania zgoła odwrotne, odnoszące się do jej  późniejszych losów, dotyczące zbliżenia się czy wręcz  powrotu stalinowskiej zbrodniarki na łono Kościoła (który przez większość swojego życia  z taką zaciekłością zwalczała) i na ile ta przemiana była naprawdę głęboką  i prawdziwa.

 Julia Brystigerowa oraz inni prezentowani tu stalinowscy zbrodniarze zapisali się w naszej historii w sposób jak najbardziej negatywny, z całą pewnością ponosząc  odpowiedzialność za zbrodnie stalinowskiego systemu i na zawsze stając się dla swoich rodaków symbolami narodowej zdrady i obcego zniewolenia. Nie znaczy to jednak iż nie warto poznać życiorysów tych odrażających postaci oraz  motywów, które im przyświecały a które doprowadziły ich właśnie do tegoż miejsca w naszej historii. Historii z której nikt ich, niestety już nie usunie. Bolesna, lecz i bardzo potrzebna lekcja…

Zdecydowanie polecam.

Robert J. Szmidt „Wieża”

Zdecydowanie duże TAK dla „Wieży” Roberta J. Szmidta, za świetnie  przeprowadzony i znakomicie  rozwinięty literacki zamysł twórczy, oraz nieszablonowość, która wyróżnia tą pozycje z całej reszty książek związanych z cyklem METRO 2033.  

Lektura  jest bezpośrednią kontynuacja losów Nauczyciela, którego poznalismy  przy okazji „Otchłani”, gdzie wraz z niepełnosprawnym synem oraz młodziutką „Iskrą” toczył walkę o przeżycie  w zrujnowanej post-nuklearnej scenerii dawnego Wrocławia. Ich relacje, doświadczonego przez los i życie weterana oraz zbuntowanej, skrywająca własne  tajemnice dziewczyny (jej kreacja jest zdecydowanie najbarwniejsza i najbardziej przyciągająca naszą uwagę) nadal są jednymi z najciekawszych wątków opowieści. Owo zderzenie dwóch pokoleń, dwóch sposobów na życie,  dwóch spojrzeń na odnajdywanie się w  trudnej  rzeczywistości oraz sposobu na to  jak w niej przetrwać jest  z naszego, czytelniczego, punktu widzenia bardzo interesujące.  Stają się w naszych oczach pomostem łączącym „stare z nowym” z całą tego faktu konsekwencją -  również słowną (kwieciste tyrady „Iskry” zasługują na osobne omówienie odnośnie ich niekwestionowanego bogactwa i nowego wymiaru wulgaryzmów).

A przeżycie w tym świecie bynajmniej nie jest łatwe: wszechobecne zniszczenie, skażenie radioaktywne, wciąż utrzymujące się promieniowanie, potwornie zmutowana i śmiertelnie groźna fauna i flora, wzbogacona setkami nieznanych dotąd form życia. Nie zapominając naturalnie o  kanibalach czy innych walczących o terytoria i pożywienie brutalnych, agresywnych grupach oraz niemal całkowitym upadku dotychczasowych  wartości,  moralnych hamulców, wielowiekowych tradycji i  obyczajów.

W porównaniu z poprzednią częścią akcja zdecydowanie przyspieszy zaś fabuła otworzy  się na  wiele nowych wątków i scenariuszy, pojawiają się również  nowe postacie, które wywrą istotny wpływa na losy naszych bohaterów i całą ocalałą społeczność.

Po raz kolejny powrócą  również „duchy przeszłości” (nie zawsze chlubnej czy takiej o której chcielibyśmy pamiętać), które rzucą trochę więcej światła na meandry wcześniejszego  życia  postaci oraz bolesną historię  mieszkańców enklaw.

 Powieść Roberta J. Szmidta  „Wieża” kończy się niespodziewanie  i to w sposób, który bardzo wyraźnie wskazuje na przyszłą kontynuacje  rozpoczętych  na jej  kartach wątków. Pozostawia nas to z dużą dozą niedosytu, więc  miejmy nadzieje  iż autor  nie będzie nas trzymał w nim  zbyt długo…

Książkę polecam  nie tylko fanom cyklu  Uniwersum METRO 2033,  gdyż lektura nawet w oderwaniu od niego znakomicie broni się sama. Polecam.

Zapowiedź…

Numer 1 z listy bestsellerów New York Timesa
JANET EVANOVICH
STEPHANIE PLUM
PŁOMIENNA SIEDEMNASTKA
Premiera 25 listopada 2016
Janet Evanovich od zawsze wierzyła, że kariera artystyczna jest jej przeznaczeniem. Dziś
jest jedną z najlepiej zarabiających pisarek w Ameryce.
Jej książki zostały przetłumaczone na: hiszpański, duński, włoski, fiński, niemiecki, francuski,
holenderski, rumuński, szwedzki, portugalski, polski, norweski.
Cykl książek o Stephanie Plum stał się najpopularniejszą serią książkową na świecie.
25 listopada światło dzienne ujrzy książka PŁOMIENNA SIEDEMNASTKA.
O książce:
Ironiczna łowczymi nagród podbija serca polskich kobiet.
Nieprawdopodobne przygody rodem z amerykańskich kreskówek zalewają cały świat,
wzbudzając salwy niepohamowanego śmiechu.
Daj się skusić na najbardziej naturalny masaż mięśni brzucha!
Nie ma dymu bez ognia, a nikt nie wie tego lepiej niż łowczyni nagród z New Jersey
Stephanie Plum.Na pustej parceli budowlanej Vincenta Pluma porzucane są martwe ciała. Nikt nie wie, kim jest zabójca i jaki jest klucz wyboru ofiar. Oczywiste jest natomiast, że nazwisko Stephanie
jest na liście zabójcy i to, że mało jest czasu na jego znalezienie.
Na dodatek w Trenton pojawia się była gwiazda piłki nożnej z czasów licealnych Stephanie.
Czy jej rozterki sercowe mają szansę się zakończyć? Cała rodzina bowiem dąży do tego,
aby trzydziestolatka w końcu się ustatkowała.Gdy na dodatek babcia Joe Morellego spojrzy na Stephanie „urocznym okiem”, będzie toznak, że nadszedł czas, aby uciec z miasta.
Morderca czający się za rogiem, garść gorących mężczyzn, a także zlecenie schwytania
tańczącego niedźwiedzia i emerytowanego wampira – wygląda na to, że życie Stephanie
pójdzie z dymem.