J.Bartosiak, P. Zychowicz „Nadchodzi III wojna światowa”.

„Rywalizacja między wielkimi mocarstwami wchodzi w fazę krytyczną. Czy Stany Zjednoczone pójdą na wojnę z Chinami? Po czyjej stronie stanie Rosja? Czy Polska zostanie wciągnięta w III wojnę światową? Czy świat stoi na krawędzi nuklearnej zagłady?”.

Wzbogacony, usystematyzowany  i przelany na papier zapis rozmów toczonych przez  Jacka Bartosiaka i Piotra Zychowicza na platformie YouTube   w bardzo popularnym programie  „Historia Realna”.
Cieszę się iż zawarte w nim treści miały okazję ukazać się  w formie książkowej (ten przekaz jest mi zdecydowanie bliższy) gdyż są, bez wątpienia,  nośnikami naprawdę ważnych informacji dotyczącego  zarówno szeroko rozumianej geopolityki  jak i miejsca naszego kraju  w Europie i Świecie.

Znajdziemy w tej lekturze omówienie szeregu istotnych i ciekawych  zagadnień i zjawisk dotyczących polskiej aktywności (lub jej braku  w wymiarze historycznym i współczesnym)  na arenie międzynarodowej, zarówno w  ujęciu europejskim (udział w rozmaitych europejskich strukturach,  działalność w NATO,  bezpieczeństwo energetyczne, wspólna walka z kryzysem i wieloma innymi zagrożeniami naszych czasów) jak i tym, będącym odzwierciedleniem polskiej racji stanu (rozbudowa polskiej armii, budowanie sojuszu państw Europy Wschodniej, poparcie dla dążeń i  aspiracji Gruzji oraz  Ukrainy, tarcza antyrakietowa, polityka historyczna i wiele innych, ważnych z naszej perspektywy inicjatyw i założeń).

Pokazuje  jak na przestrzeni ostatnich dekad i lat (wraz z zawirowaniami  na rodzimej politycznej scenie i wymianie elit  na szczytach władzy) zmieniały się wektory polskiej polityki zagranicznej,  a co za tym idzie jej koncepcje, strategie i wizję tego jak powinniśmy budować swoją bezpieczną przyszłość.

Całość zagadnienia  wpisana  jest w  szersze  spojrzenie na światową  politykę,  zachodzące w niej zmiany dotychczasowego, globalnego, układu sił oraz konsekwencje (pojawiające się  na różnych płaszczyznach i polach) jaki stan ów za sobą niesie. Szczególnie w kontekście chwiejącej się dominacji Stanów Zjednoczonych, gwałtownie rosnącego znaczenia Chin (szczególnie ekonomicznego) oraz próbującej nas wszelkie sposoby  utrzymać swoją pozycję putinowskiej Rosji.

I właśnie ta ostatnia problematyka  jest dla mnie w tej publikacji zdecydowanie najciekawsza i chyba też  najistotniejsza z naszej nadwiślańskiej perspektywy.Szczególnie iż pod rządami prezydenta Władimira Putina i wspierających go  elit, wektory współczesnej polityki tego kraju (wielotorowej zresztą) skierowane są w stronę jak największej integracji czy, mówiąc mniej dyplomatycznie, związania lub uzależnienia  byłych, postsowieckich republik i powrót do dawnej, mocarstwowej pozycji w świecie.Oczywiście, zależnie od geografii (państwa europejskie, Azja Środkowa, Południowy Kaukaz), specyfiki, rozmaitych, zewnętrznych i wewnętrznych, uwarunkowań,  okoliczności, stopnia zależności (i odwrotnie, niezależności)  lokalnej władzy, oraz rozmaitych innych czynników,  działania tę wyglądają  i kształtują się inaczej: interwencja militarna (zajęcie Krymu, walki na wschodzie Ukrainy, wojna z Gruzją), wspieranie separatyzmów,  działania wywiadowcze i dywersyjne, próby destabilizacji, wojna hybrydowa, wykorzystywanie mniejszości rosyjskich (republiki bałtyckie), szantaż energetyczny, manipulacje informacyjne, fałszywa propaganda, polityka paszportowa, rozgrywanie lokalnych konfliktów oraz naciski  polityczne ekonomiczne i  handlowe i inne.

Wszystko to, oczywiście, niesie bezpośrednie i pośrednie zagrożenie dla bytu  Rzeczypospolitej  i właśnie z tego powodu tak ciekawie jawią się  wysuwane przez naszych autorów koncepcji tego  jak przeciwdziałać  i  uchronić się przed ekspansja wschodniego sąsiada. Warto się nad tym poważnie  zastanowić.

Książka Jacka Bartosiaka i Piotra Zychowicza „Nadchodzi III wojna światowa” doskonale  uzmysławia nam całą złożoność współczesnej geopolityki  oraz skalę zagrożeń jaką niesie ona dla nas wszystkich. Polecam., 

Marcin Wolski „Cyngiel temidy”.

„Czy sprawiedliwość można osiągnąć w ramach przestrzegania prawa i czy godzi się odpowiadać zbrodnią na zbrodnię?”.

Przyznam się szczerze, iż książka Pan Marcina Wolskiego jest jedną z lepszych, kryminalno – sensacyjnych,  pozycji jakie ostatnio miałem okazję przeczytać. Postać samotnego mściciela, na własna rękę wymierzającego sprawiedliwość, nie jest, naturalnie, niczym nowym, zarówno w literaturze, jak i w filmie, zwłaszcza amerykańskim ale gdy akcja rozgrywa się w naszej rodzimej rzeczywistości to nabiera to  już zupełnie innego wymiaru. Szczególnie gdy autor dotyka niezwykle bolesnej, dla nas Polaków, tematyki rozliczeń z własną przeszłością  oraz wciąż straszącym  nas demonami komunistycznych czasów.

Z pozoru zwykłe  śledztwo w sprawie zaginięcia,  prowadzone przez młodą, ambitną, pani prokurator  ukazuje z czasem  swoje drugie (i trzecie)  dno, przekształcając się, stopniowo, w  brutalną,  pełną przemocy  sprawą wielokrotnych zabójstw w której  zagadka goni zagadkę, tajemnica pokrywa tajemnice i nic, tak naprawdę,  nie jest tym czym wydaje się na pierwszy rzut oka.

Pogoń za samotnym mścicielem, który nie przebierając w środkach i nie dbając o konwenanse likwiduje najgorszych oprawców poprzedniego systemu (członków dawnego SB-ckiego szwadronu śmierci czy jak wolą niektórzy   osławionych”nieznanych sprawców”)  staje się punktem wyjścia w dramatycznej  i krwawej rozgrywce  w której ceną  jest życie bohaterów.

To obraz brutalnego, wynaturzonego, okrutnego i cynicznego świata PRL-owskich służb specjalnych,  uwikłanych w ciemne, skrzętnie przez lata skrywane interesy, dotyczące ludzi i wydarzeń, które miały miejsce w komunistycznej Polsce, oraz po jej upadku w dobie tzw. demokracji.  Nadal  świetnie zorganizowanych, zakonspirowanych, którym udało się  przeniknąć do  niemal do wszystkich dziedzin życia politycznego, biznesowego i publicznego, posiadających pieniądze,  rozległe wpływy i koneksje chroniące ich przed wymiarem sprawiedliwości. Jak się okaże do czasu…

Powieść Marcina Wolskiego zatytułowana „Cyngiel temidy” to naprawdę interesująco  skonstruowana i  wciągająca lektura, która uderza dynamizmem akcji, rozmachem fabuły oraz umiejętnie stopniowanym napięciem.  

Doskonale wpisuje się w kanony gatunku i bez wątpienia, dostarczy nam sporą dawkę naprawdę ciekawej  rozrywki, dobrze podszytej polskim realizmem, który działa na wyobraźnie i zmusza do głębszych refleksji.  Polecam.

Rafał Ziemkiewicz „Strollowana rewolucja”.

„Wychowany w wierze, że Zachód to ostoja wolności i demokracji, w najbardziej pijanym widzie nie wyobrażałbym sobie, że ledwie trzydzieści lat po tym, jak komunistyczna zaraza haniebnie wygasła w swym kacapskim mateczniku, opanuje ona umysły Zachodu – „wolnego świata”, jak nazywało się go za moich czasów”.

Mamy właśnie w swoich rękach wydaną  przez  Fabrykę Słów, najnowszą publikację Pana Rafała Ziemkiewicza  zatytułowaną „Strollowana rewolucja”, będącą  interesującym obrazem naszej współczesności widzianej oczami utalentowanego (bez wątpienia) pisarza, konserwatysty (choć tego rodzaju określenia są coraz bardziej płynne i mylące) i  niewątpliwego patrioty. Publicysty, który nie płynie z prądem toczących się  wydarzeń i komentarzy, który nie boi się wypowiadać własnego zdania, bronić swoich racji czy poglądów, często bardzo niewygodnych i znacznie odbiegających od tzw. politycznej poprawności.

To też pierwsza w literackim dorobku tego autora książka, która nie koncertuje się  wyraźnie na naszym kraju lecz   na opisie wydarzeń, postaci i zjawisk rozgrywających się na  arenie międzynarodowej, które (naturalnie,  chcemy tego czy nie)  przekładają się na naszą, nadwiślańską, rzeczywistość.

Pisarz serwuje nam dość wnikliwą (ale do tego już nas przyzwyczaił) i miejscami bardzo  przekonującą polityczno -społeczno -ideologiczną  analizę  ostatnich dziesięcioleci,  ukazując mechanizmy  i procesy powolnego upadku (według niego) tzw. cywilizacji Zachodu, którą znaliśmy  i która od tak dawna była wyznacznikiem pewnych stałych dla nas wartości.

W zalewie informacji o rewolucyjnych zmianach, pandemicznych restrykcjach, politycznych przewrotach, ulicznych zamieszkach, obalaniu pomników i stawianiu nowych, potępianiu tego, co do niedawna było święte i uznawaniu za świętości tego, co do niedawna otaczano pogardą albo lekceważeniem – ustalić, co jest skutkiem, a co przyczyną”.

Autor porusza się  wśród  różnych obszarów i różnej tematyki  otaczającego nas świata,  poczynając od słabość i krótkowzroczność europejskich elit i Unii Europejskiej jako instytucji, odchodzącego etosu  państw narodowych,  liberalnej demokracji poprzez  problematykę migracyjną,  Covidu-19,  kryzys klimatyczny, gwałtownie postępującą islamizację kontynentu,  rządzące światem gigantyczne korporacje i finansowanie przez nie rozmaitych skrajnych ruchów  społecznych na  ideologii LGBT i medialnych gigantach ( Facebook, Google) kończąc.

Pojawiają się bardzo ciekawe wątki  dotyczące dzisiejszego  oblicza feminizmu  i głośnych kiedyś ruchów  antyglobalistycznych stopniowo spychanych (w swojej tradycyjnej  formie) na margines  przez obecne,  bardziej radykalne, polityczne nurty.
 

W kontekście intrygującego tytułu nie obędzie się, naturalnie, bez (bliższych i dalszych)  historycznych odniesień  do takich  wydarzeń z przeszłości jak rewolucja francuska czy rewolucja bolszewicka (oraz wielu innych) mających wpływ na to jak wygląda i funkcjonuje dzisiejszy świat.

Oczywiście, jak zawsze przy okazji tego rodzaju publikacji z poglądami wypowiadanymi przez naszego autora możemy  zgadzać się lub nie, warto, myślę, jednak pochylić się nad nimi (bądź też z nimi polemizować) bo dotyczą naprawdę żywotnych interesów nas wszystkich.  

„Strollowana rewolucja” Rafała Ziemkiewicza to  naprawdę bardzo interesująca  lektura prezentująca  trochę odmienne ( niż zwykle słyszymy)  spojrzenie  na nasza teraźniejszą i nadchodzącą przyszłość. Ocenę zostawiam już jednak  każdemu z czytelników.
Duży plus za  ciekawa okładkę.

H. Fraenkel, R.Manvell  „Goebbels. Życie i śmierć”.

„Aby zrozumieć w pełni, jak naziści zdołali osiągnąć swój cel w tak krótkim czasie, nie wolno skupiać się wyłącznie na osobie Hitlera, lecz należy poświęcić równie dużo uwagi osobliwemu, odpychającemu, niebezpiecznemu, a jednocześnie fascynującemu człowiekowi, jakim był Joseph Goebbels”.

Jeśli potworne ZŁÓ,  jakim dla ludzi XX wieku stał się niemiecki nazizm,  dało by sie w jakis sposób spersonifikować  to jedną z jego złowrogich  twarzy z całą pewnością była by  twarz Josepha Goebbelsa,  jednego z najważniejszych i najpotężniejszych  postaci III Rzeszy,   ministra propagandy i oświecenia publicznego w rządzie Adolfa Hitlera, członka ścisłego kierownictwa NSDAP a w ostatnich dniach życia kanclerza Niemiec.

Jego postać stała się jednym z głównych  filarów nazistowskiego totalitaryzmu oraz   zbrodniczej narodowosocjalistycznej doktryny,  której gorliwa realizacja postawiła go w rzędzie największych zbrodniarzy i ludobójców  w historii.  Publikacja Goebels. Życie i śmierć”  pióra  Heinricha  Fraenkela i Rogera  Manvella pozwoli nam poznać historię życia i politycznej działalności Josepha Goebbelsa oraz znaleźć odpowiedzi na wiele trudnych pytać dotykających tego człowieka.
Kim tak naprawdę był ów propagandowy geniusz  (bo co do tego  iż nim był historycy i  badacze  tematyki  nie mają wątpliwości)?  Jaką tak naprawdę rolę sprawował w zhierarchizowanym  hitlerowskim państwie, działając? Jaki był jego wkład w rozwój nazistowskiej ideologii z całym  bezmiarem demagogii, cierpienia, okrucieństwa i niesprawiedliwości społecznej,  którą za  sobą niosła ona dla Europy i Świata? 

Co takiego się stało iż ten wychowany w stabilnej, konserwatywnej i religijnej rodzinie, wykształcony  człowiek (studiował literaturę i filozofię na uniwersytetach w Bonn, Wurzburgu, Fryburgu i Heidelbergu) stał się symbolem najgorszych i  najczarniejszych cech  niemieckiego totalitaryzmu. Firmującym własnym nazwiskiem, obłąkańcze brunatne idee i  akty prawne (niesławne Ustawy Norymberskie), których pokłosiem stały się wojna totalna, obozy koncentracyjne, więzienia,  getta i masowa eksterminacja podbitych narodów.

„Ten fanatyczny i cyniczny wielbiciel środków masowego przekazu za pomocą nowych wówczas mediów – radia i filmu dźwiękowego – tak umiejętnie omotał Niemców, że postanowili oddać władzę w ręce Hitlera, a następnie podporządkować całe państwo nazistowskiej ideologii, która doprowadziła do wybuchu najstraszniejszej wojny w historii ludzkości”.

 W książce pojawiają się bardzo ciekawe i mało znane  fakty z prywatnego życia hitlerowskiego dygnitarza   oraz  jego żony Marty  (fanatycznej nazistki) a wśród nich,  opisany w  sposób szczegółowy, ostatni  akt rodzinnego dramatu (zabójstwo szóstki własnych  dzieci  i samobójstwo) rozgrywający się w otoczonym przez Armię Czerwoną berlińskim  bunkrze Adolfa Hitlera.   

Szczególnie wstrząsające wrażenie, zwłaszcza w tym kontekście,  robią,  przytoczone przez autorów  pożegnalne listy obojga małżonków do przebywającego  w alianckiej niewoli syna, pilota Luftwaffe, Heralda.

Książka „Goebbels. Życie i śmierć”  Heinricha  Fraenkela i Rogera  Manvella z całą pewnością zadowoli  tych wszystkich, którzy interesują się historią XX wieku ze szczególnym uwzględnieniem nazistowskiej dyktatury a chcących pogłębić swoja wiedzę o ludziach i wydarzeniach tego okresu. Gorąco polecam.  

The 100-serial

Marek A. Koprowski „Śmierć Banderowcom”.

To chyba jedna z ostatnich (choc sądze żę jeszcze nie finalna) publikacji Pana Marka A. Koprowskiego,   przybliżająca polskiemu czytelnikowi  problematykę ukraińskiego nacjonalizmu spod znaku OUN-UPA (polecam przy okazji jego wcześniejsze książki omawiające całokształt tej tematyki  w znacznie szerszej i różnorodnej  perspektywie: „Narodziny ukraińskiego nacjonalizmu” ,”Rzeźnicy z OUN-UPA”czy „Akcja Wisła”  ) w końcowej fazie II wojny światowej,  latach bezpośrednio po niej aż do połowy lat pięćdziesiątych. 

„Ukraińskie podziemie  jako zorganizowana siła przestało istnieć  de facto w 1954 roku, kiedy ostatni przywódca  został wydany przez swoich w ręce KGB. Od tej pory działały już tylko niewielkie grupki, nie mające ze sobą kontaktu”. 

Prezentowana tu książka  „Śmierć Banderowcom. Krwawa rozprawa z OUN-UPA” jak sugeruje sam tytuł  odsłania ostatnie akordy tego zbrodniczego i ludobójczego ruchy (my Polacy wiemy o tym najlepiej) będących następstwem  zakrojonej na szeroką skalę operacji jaką podjęły radzieckie służby bezpieczeństwa, wsparte aktywnie przez zaprawionych w bojach żołnierzy Armii Czerwonej (rożnych formacji) i byłych komunistycznych partyzantów, mającej na celu  rozbicie a następnie likwidację  zbrojnych oddziałów Ukraińskiej Powstańczej Armii, poszczególnych przywódców wojskowych i politycznych, związanych z  przebywającymi na emigracji przywódcami Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów ze  Stefanem Banderą na czele oraz całego dobrze zorganizowanego zaplecza (łączność, aprowizacja, medykamenty, propaganda, sieć podziemnych bunkrów i kryjówek itd.) bez którego funkcjonowanie tych formacji nie byłoby możliwe.  

Najpierw ogłoszona w  listopadzie 1945 roku amnestia, która  doprowadziła do wyjścia z lasu tysięcy członków podziemia a później słynna Wielka Zimowa Blokada  raz na zawsze pozwoliły radzieckim organom przejąć inicjatywę w terenie i w sposób bezwzględny (przy aktywnej współpracy, dobrowolnej lub wymuszonej, kolejnych ujawnionych) krok po kroku, rozprawić  z tymi, którzy postanowili wciąż kontynuować  walkę. 

Nie bez znaczenia była też stopniowa, choć z biegiem czasu wyraźnie odczuwalna  zmian nastawienia miejscowej ludności, głównie wiejskiej,  zmęczonej trwającym latami konfliktem oraz okrutnym terrorem nacjonalistycznych bojówek.

„Terror SB OUN  zwiększał demoralizacje w szeregach UPA i skłaniał wielu do współpracy z NKWD. Pierwsi  pochodzili głównie   z tych rodzin i wsi, gdzie były ofiary SB, gdzie sami zasiali nieszczęście i nienawiść”.

„Kiedy wojna stopniowo dogasała, OUN usiłowała przypominać światu o swoim istnieniu, jednak wcześniejszy terror sprawił, że straciła społeczne poparcie. Jej członkowie nie mogli liczyć na jakąkolwiek pomoc ze strony chłopów, a nawet zaczęli się bać ich donosów”.

W książce pojawia się również ważny wątek (rozwinięty w innych publikacjach autora) dotyczący cerkwi grekokatolickiej, już bez zmarłego metropolity Andreja Szeptyckiego, i  postaw jej   wyższych hierarchów i zwykłego  duchowieństwa,    będących, niekiedy, elementem  odpowiedzialnym za zaognienie stosunków narodowo- społecznych na podległych im terenach oraz  eskalację działań zbrojnych wymierzonych  w mieszkańców tych ziem, głównie Polaków i Żydów.

„Cerkwi przyszło zapłacić za dwuznaczną postawę wobec ukraińskiego nacjonalizmu i nadziei pokładanych w ekspansji Adolfa Hitlera na wschód. Część duchownych przeszła na prawosławie, a część do podziemia, stając się, de facto, banderowską przybudówką. Sowieckie służby bezpieczeństwa, wiedząc o wsparciu udzielanym OUN-UPA przez Cerkiew, potraktowały ją jako poplecznika ukraińskiego nacjonalizmu – cel do bezwzględnego zniszczenia”.

Książka oparta jest o bardzo bogaty materiał źródłowy (wzbogacony unikalnymi zdjęciami,  wsparty wspomnieniami i  świadectwami osób związanych z opisywanymi wydarzeniami)  oraz dostępem do nowych dokumentów i akt (polskich, ukraińskich i radzieckich- NKWD, MGB, KGB) co powoduje iż  na wiele wydawałoby się znanych faktów rzuca  pisarz  zupełnie nowe światło. Dodatkowym atutem  tej publikacji (ukłon w stronę Wydawnictwa Replika) jest jej naprawdę bardzo dobre wydanie charakteryzujące się  porządną twardą oprawą, z obwolutą, bardzo dobra jakość papieru i druku. 

Reasumując: 

Książka Pana Marka A. Koprowskiego”Śmierć Banderowcom. Krwawa rozprawa z OUN-UPA”  to kolejny bardzo solidnie przygotowany i znakomicie napisany   owoc  pracy badawczej a także   kolejny milowy krok na drodze wypełnienia białych plam z dziejów historii najnowszej,  nieodłącznie związanych z Polską i polskością.

Gorąco polecam.                          

David Farrier „Za milion lat od dzisiaj”.

„O śladach,  jakie zostawimy”.
„Milion lat, może trochę więcej, może trochę mniej. Co po nas zostanie? Plastik, odpady jądrowe czy kilometry dróg asfaltowych – tworzymy artefakty zdolne przetrwać bardzo długo. Wszystkie te przyszłe skamieliny opowiedzą następnym pokoleniom wiele o tym, jak żyliśmy w XXI wieku”
.

Książka pełna głębi i refleksji, pouczająca i wstrząsająca zarazem. Uzmysławiając nam ogrom zachodzących wokół nas zmian o  których gdzieś słyszeliśmy, o których być może  wiemy (w mniejszym lub większym zakresie)  lecz umykają nam gdzieś w nawale codziennych obowiązków i  galopującym tempie życia.

A są przecież niesłychanie  ważne, gdyż dotyczą i dotykają nas zarówno  personalnie jak i globalnie. Nas jako ludzi nas jako mieszkańców Planety i kiedyś staną się naszym dziedzictwem i naszą dziejową spuścizną, namacalnym (skamieniałym?) obrazem tego kim byliśmy, jak żyliśmy i co po sobie zostawiliśmy.

A przyznać trzeba szczerze i otwarcie  iż nie jest to wizja, która powinna cieszyć nas i napawać  optymizmem gdyż staje się powoli odsuniętą w czasie, skrytą pod radioaktywnym płaszczem,  nie spersonifikowaną grozą, ponurą i budzącą strach.

Mimo iż książka jest pozycja reporterską autor znaczne wykracza poza ramy gatunku, wspaniale operując literackim warsztatem, czarując słowem, grając na emocjach i sentymentach, pokazując nam skalę zagrożeń współczesnego świata często nawiązując  do literatury, historii, sztuki, malarstwa, fotografii, muzyki i własnych doświadczeń na polu akademickim (wspaniałe opisy Szkocji w stolicy której, Edynburgu, jest wykładowcą). 

Z pasją i zaangażowaniem (ale nie takim  krzykliwym, destrukcyjnym,  kreowanym czy dyktowanym politycznym zamówieniem czy modą) pisze o bolączkach współczesności i  miejscu  człowieka, którego wiedza i  świadomość  zachodzących wokół niego mechanizmów i  procesów może przyczynić do zmiany sposobu myślenia a w konsekwencji  do potrzebnych przewartościowań. 

I chyba właśnie dlatego  książka Davida Farriera  „Za milion lat od dzisiaj” ma on szansę  trafić ze swoim przesłaniem do szerokiego grona odbiorców. Do mnie trafiła 

Gorąco polecam lekturę. Duży plus za bardzo sugestywną  okładkę.

„Normalni ludzie”-serial

Adrian Goldsworthy „Upadek Kartaginy”.

„O upadku Kartaginy pisało wielu historyków starożytnego świata.Był to porywający epos, w którym główne role przypadły dwóm wielkim strategom, Hannibalowi i Scypionowi[…] Już wtedy zdawano sobie sprawę, że ów konflikt, największy – tak pod względem zaangażowanych weń sił, jak i liczby ofiar – i najbardziej zacięty w starożytności, był punktem zwrotnym w dziejach, który stworzył podwaliny rzymskiej dominacji w ówczesnym znanym świecie.

Spotkałem się kiedyś z dość popularną tezą głoszącą  iz gdyby Hannibalowi po zwycięstwie pod Kannami w 216 r p.n.e udało się zdobyć Rzym to historia świata prawdopodobnie potoczyła by się zupełnie  inaczej, gdyż imperium rzymskie nigdy by nie powstało (a tym samym nie zawładnęło by ogromnymi połaciami  Europy, Afryki i Azji) a nawet jeśli to  nigdy nie wyszłoby  poza lokalną hegemonię. Ale czy na pewno!?
Opinia jest dość  powierzchowna (choć, naturalnie, ciekawa) spowodowana zapewne mitem genialnego kartagińskiego stratega i wodza, utrwalonym w licznych naukowych traktatach, historycznych  opracowaniach, akademickich wykładach, literaturze popularnej,  podręcznikach a nade wszystko w szeroko rozumianej kulturze masowej i medialnej. Wszyscy wszak kojarzymy wielką, niemal epicka  przeprawę Hannibala  przez Alpy, uderzenie na całkowicie zaskoczone rzymskie legiony, słynne bojowe słonie przechylające na korzyść  Kartaginy zbrojne starcie z Rzymem a powiedzenie „Hannibal u bram” na zawsze stało się symbolem zbliżającego się niebezpieczeństwa. Mniej osób zdaje sobie jednak sprawę że opisane tu historyczne wydarzenia rozegrały się podczas tzw. drugiej wojny punickiej (finalnie były ich trzy) zaś sam konflikt między obiema ówczesnymi śródziemnomorskimi potęgami trwał  (ze zmiennym szczęściem) ponad sto lat i zakończył się zdobyciem i zburzeniem  Kartaginy. 

Niewiele też osób zapewne  wie jak potoczyły się  dalsze losy samego Hannibala.

Z całą pewnością w uzupełnieniu wiedzy  pomocna nam będzie  książka  zatytułowana „Upadek Kartaginy”, która w sposób bardzo zrozumiały, wnikliwy i podbudowany gruntowną wiedzą  przybliży nam genezę  tego największego starożytnego konflikty, jego przebieg, najważniejsze wydarzenia, głównych antagonistów oraz jego wpływ na  dominację w basenie Morze Śródziemnego. 

Książka zyska uznanie  wśród fanów wojskowości (choć zaręczam że nie tylko),  gdyż jest to element dominujący w analizie  i opisie wojen punickich,  choć naturalnie trafiają się również (co oczywiste) ważne aspekty dotyczące polityki, ekonomi i zagadnień społecznych. Główny nacisk kładzie jednak autor na ów wojskowy aspekt, skupiając się na szczegółach dotyczących obydwu armii (zarówno w odniesieniu do wojsk lądowych jaki floty-bardzo ciekawe wątki)  ich liczebności, wyszkoleniu, organizacji, stosowanej strategii i taktyce (oraz ich efektom) charakterystyki poszczególnych formacji (ich słabych i mocnych stron)  mobilności, wyposażenia, decyzji dowódczych (oraz tego co w określonych okolicznościach na nie wpłynęło) oraz szczegółowego omówienia przebiegu poszczególnych kampanii i bitew (bitwa pod  Eknomos w  256 p.n.e, Trebią w 218 p.n.e,  Kannami  w 216 p.n.e, oblężenie Syrakruz w latach 214-212 p.n.e , oblężenie Kartaginy  149-146 p.n.e i wielu innych).

Całość wkomponowana, naturalnie, w  szeroki   polityczno-militarny kontekst  danych czasów  i określonych, globalnych i lokalnych, uwarunkowań.  

„Upadek Kartaginy” Adriana Goldsworthy to niezwykle przemyślaną i bardzo dobrze udokumentowaną analiza  jednego z najważniejszych konfliktów starożytności, który wywarł istotny wpływ na obraz świata, który wyłonił się w wiekach późniejszych. 

Polecam ja  również dlatego iż pewne dziejowe  mechanizmy i procesy, tak naprawdę, niewiele zmieniły się  od czasów  Hannibala  i Scypiona. Warto o tym pamiętać.