„Snajperzy II wojny światowej”

”Czczeni przez niektórych jako doskonali wojownicy, potępiani przez innych jako bezwzględni zabójcy – snajperzy bojowi to więcej niż strzelcy. To zdyscyplinowani, opanowani profesjonaliści, wyszkoleni w strzelaniu do celu, prowadzeniu zwiadu i maskowaniu się. W czasie drugiej wojny światowej zaangażowani byli przez obie strony do zadawania śmiertelnych ciosów”.

Po raz kolejny wydawnictwo RM oddaje w nasze ręce  publikację (ukazuje się ona w ramach znakomitego cyklu „Sekrety historii”)  traktującą o mało znanych aspektach II wojny światowej. Tym razem  pochylimy  się  nad tematyką dotyczącą strzelców wyborowych, funkcjonujących na wszystkich, niemal,  frontach tego straszliwego konfliktu. Literatura przedmiotu dotykająca tej tematyki nie jest zbyt bogata  (przynajmniej na naszym, księgarskim, rynku) i jeśli już się pojawia  to  ma najczęściej  charakter wspomnieniowy – ostatnio ukazały się dwie takie, bardzo ciekawe, zresztą,  pozycje:  Albrechta Wackera  „Snajper na froncie wschodnim” i  Bruno Sutkusa  „Snajper”.

Zagłębiając się w problematykę tego szczególnego  rodzaju żołnierskiego rzemiosła, zauważyć można od razu iż nigdy nie miał on tzw. ”dobrej prasy”, nawet w szeregach własnych armii. Wpływ na to miała, bez wątpienia, specyfika wykonywanych działań a wraz z nią bardzo cienka linia  oddzielająca (w oczach członków innych formacji) zwykłego, zimnego zabójcę od  powszechnie uznanego żołnierskiego etosu.

Być może właśnie dlatego, sylwetki największych  snajperów w historii,  nigdy nie przebiły się szerszej narodowej czy społecznej świadomości .

Prezentowana tu pozycja „Snajperzy  II wojny światowej” ze względy na swoją formę staje się szansą by po latach wyszli oni z mroków zapomnienia, zwłaszcza iż niektóre z ich osiągnięć (z militarnego punktu widzenia) z pewnością na to zasługują.  To bardzo interesujący zbiór  tekstów (różnego autorstwa, pisanych zarówno przez wybitnych historyków jak  i znawców wojskowość), poprzedzonych wstępem, prezentujący nam sylwetki najsłynniejszych strzelców wyborowych,   pochodzących z rożnych armii tego  najstraszliwszego zbrojnego konfliktu XX wieku.

Każda historia jest osobną opowieścią o człowieku, żołnierzu oraz czasach w których przyszło mu wykonywać tą szczególna profesję.

Nie zabranie, oczywiście, tych największych nazwisk jak Fin  Simo Hayha, zwany „Białą śmiercią” (543 potwierdzonych trafień) czy znany wszystkim miłośnikom, dobrego, wojennego kina, utrwalonego w obrazie Jeana-Jacquesa Annauda „Wróg u bram” Wasilija Zajcewa  oraz takich o których zapewne niewielu (za wyjątkiem znawców tematyki ) kiedykolwiek słyszało: Matthaus Hetzenauer,  Sepp Allerberger, Harry Furness itd.

 Szczególnie ciekawą dla nas okolicznością jest fakt iż różnorodności tekstów pozwala nam spojrzeć na snajperów,  specyfikę ich walk  z rożnych perspektyw  i często zupełnie odmiennego podejścia do tematyki. Oprócz więc opowieści  kładących szczególny nacisk na  typowo militarne aspekty ich służby (trening, taktyka, techniki kamuflażu,  uzbrojenie, optyka, statystyki itp.)  znajdziemy  i takie  w których bardziej odniesiemy się  do elementów psychologicznych i emocjonalnych, motywacji (często tak  bardzo osobistych), radzenia sobie z poczuciem winy, wszechobecną śmiercią i czy wyrzutami sumienia, od których, jak sadze, nie byli całkowicie wolni. Wszystkie to opisywane czynniki  składają się  na bardzo wnikliwy  i wielopłaszczyznowy  obraz  problematyki, znacznie wzbogacający naszą wiedze i sposób postrzegania  tych żołnierzy.

Oprócz postaci Simo Hayha postaci zupełnie niezwykłej nawet w tym bardzo specyficznym środowisku, największe ważenie zrobiła na mnie historia Ludmiły Pawliczenko, jedynej kobiety w tym grobie,  która z młodej studentki historii  stała się śmiertelnie groźnym radzieckim  strzelcem ( „najgroźniejszą kobietą wojny” jak określali ją Niemcy), która wśród zgliszczy Odessy i Sewastopola wykuwała swoją  własną legendę.

Dużym atutem są bez wątpienia zawarte w lekturze, liczne,  bardzo unikalne zdjęcia,  będące doskonałym uzupełnieniem zawartych  w niej treści oraz wyrazisty i  zrozumiały (nawet dla laika) język.

 „Snajperzy  II wojny światowej” jest publikacją, która bez wątpienia  wnosi wiele informacji do obrazu  tej szczególnej  wojennej rzeczywistości. Polecam.

 

 

 

 

 

„Stacja Berlin”-serial

Bohdan Urbankowski „Józef Piłsudski. Do Polaków”.

„Powoływać się na Kościuszkę, posługiwać się jego imieniem, zachwycać się nimi solidaryzować się z jego ideałami może każdy bezkarnie, bez konsekwencji i kosztów. Bo Kościuszko nie żyje. Kto solidaryzuje się ze mną, musi płacić wysiłkiem, męką, trudem, ofiarą z wolności, z życia”.

Recenzując i opisując jakąś publikacje, oprawa edytorska (choć jest,  naturalnie, czynnikiem  istotnym)  w zestawieniu  z podejmowaną problematyką, znajdującą odzwierciedlenie w tekście ma, w moim przypadku,  znaczenie, zdecydowanie drugorzędne  i najczęściej nie przywiązuje do niej zbyt dużej uwagi. W przypadku prezentowanej tu książki sytuacja jest jednak zgoła inna, gdyż wysokie standardy dotyczące jakości wydania oraz  profesjonalizmu znacznie wykraczają poza obserwowane na księgarskich półkach standardy (duży ukłon w stronę redakcji „Białego Kruka”) i  trzeba to wyraźnie  podkreślić.

Znakomita jakość papieru, druku, porządna twarda oprawa, dobre zszczycie,  wysokiej jakości zdjęcia (często mało znane czy wręcz unikalne) i  grafiki, powodują iż będzie to lektura, która posłuży zarówno nam jak i zapewne  naszym dzieciom.

Książka Bohdana Urbankowskiego „Józef Piłsudski.Do Polaków” jest zbiorem najważniejszych myśli, przemówień, rozkazów, odezw oraz rozmaitych  głębszych refleksji, które stały się udziałem Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego. Dotykają one  wielu, różnorodnych zagadnień  dotyczących państwa i narodu polskiego, zarówno w czasach współczesnych naszemu bohaterowi jak i tych, rozgrywających się   na przestrzeni naszych dziejów: historii, polityki, nauki, ideologii, geopolityki,  mentalności, dziedzictwa caratu, dorobku kulturowego, miejsca naszego odrodzonego państwa   w gwałtownie zmieniającej się  Europie i Święcie.

Są spuścizną,  pochodzącą z całego okresu jego bujnej i rozgrywających się na wielu płaszczyznach działalności, począwszy od lat najmłodszych: dzieciństwo (bardzo silne więzy emocjonalne łączące go  z matką) lata młodzieńcze i  początki zaangażowania w działalności niepodległościową  aż po te ważkie momenty, które tak bardzo kojarzą nam się z jego osobą: konspiracja w strukturach podziemnej PPS, głośne akcje zbrojne, tworzenie organizacji strzeleckich, epopeja Legionów, odzyskanie niepodległości, walka o scalenia i utrzymanie granic, wojna polsko bolszewicka  1920 roku i słynny „Cud nad Wisłą”,  zamach majowy rządy sanacji.

 Lektura podzielona jest na dwa oddzielne rozdziały, zróżnicowane objętościowo i tematyczne „Myśli” oraz „Pisma, mowy i rozkazy”, poprzedzone niesłychanie interesującym, biograficznym szkicem, który przypomni nam i znacznie ułatwi zrozumienie głoszonych przez marszałka, poglądów i tez, adekwatnych do omawianej tematyki  oraz konkretnego przedziału czasowego.

Marszałek Józef Piłsudski było postacią zdecydowanie nietuzinkową i wybitną,  co do tego nikt nie ma, chyba, wątpliwości (mam przynajmniej taką nadzieje). W   dramatycznych dziejowych okolicznościach  wziął na siebie ciężar  (a był to z pewnością ciężar przytłaczający) odpowiedzialności za  kształt i niepodległościowy byt rodzącego się  państwa polskiego i bezpieczeństwa jego obywateli. Jego życie i polityczna działalność jest odbiciem pragnień i marzeń, umęczonego wiekami niewoli narodu, dążącego do samostanowienia, niepodległości, niezawisłość  oraz  rozwoju własnej państwowości i narodowej kultury. To opowieść o człowieku wpisanym w swój czas,  ponoszącym konsekwencję przywództwa, zmuszonego do dokonywanie trudnych i bolesnych wyborów, zarówno w polityce wewnętrznej jak i tej toczonej na arenie międzynarodowej. To również ciekawy obraz społeczeństwa polskiego,  które po stu dwudziesty trzech latach zniewolenia  nie utraciło nadziei na odzyskanie własnego państwa (przewija się tu plejada ważnych postach naszej historii, których postawy i role  odegrały decydująca role w tym procesie).

„Rok temu z garścią małą ludzi, źle uzbrojonych i źle wyposażonych, rozpocząłem wojnę. Cały świat stanął wtedy do boju. Nie chciałem pozwolić, by w czasie, gdy na żywym ciele naszej ojczyzny miano wyrąbać mieczami nowe granice państw i narodów, samych tylko Polaków przy tym brakowało. Nie chciałem dopuścić, by na szalach losów, ważących się nad naszymi głowami, na szalach, na które mieczem rzucono, zabrakło szabli polskiej! Że szabla nasza była małą, że nie była godną wielkiego 20-milionowego narodu, nie nasza w tym wina. Nie stał za nami naród, nie mający odwagi spojrzeć olbrzymim wypadkom w oczy i oczekujący w biernej „neutralności” jakiejś dla siebie od kogoś „gwarancji”. Żołnierze! Poszliście za moim rozkazem bez wahania, bez chwili namysłu, czy los wasz nie będzie podobnym do losu tylu poprzedzających nas pokoleń żołnierzy polskich. Poszliście, by stanąć w obronie, jeśli już nie szczęścia ojczyzny, to przynajmniej jej honoru”.

Wybór tekstów (pamiętajmy iż spuścizna Naczelnika jest o wiele większa) bardzo istotnych z poznawczego punktu widzenia pozwoli nam spojrzeć na tą postać zarówno w kontekście wybitnego polityka,  męża stanu (dziś, niestety, nie mamy osobistość tego formatu w przeciwieństwie do omawianych w lekturze czasów: Roman Dmowski, Walery Sławek, Wincenty Witos) przywódcy  wojskowego, lecz i zwykłego człowieka, zafascynowanego literaturą (Mickiewicz, Słowacki, Krasicki ) czy historią (Napoleon Bonaparte, Powstanie styczniowe 1863 roku). Wyłania nam się twardo stopujący po ziemi realista, polityczny pragmatyk, niestrudzenie dążący do raz obranych celów, posiadający jednak  pewien, tak charakterystyczny dla Polaków, romantyczno –szlachecki   rys. Być może właśnie dzięki temu uda nam  się trochę inaczej spojrzeć się na tę tą niemal spiżową postać a jego liczne decyzje, niekiedy kontrowersyjne i trudne, wydadzą nam się bliższe i bardziej zrozumiałe.

„Żadne zdrowe społeczeństwo nie będzie, bez zdobycia się na opór czynny, znosić gospodarki bandytów, podtrzymywanych przez władze, i władz, podtrzymywanych przez bandytów”.

„Państwa i narody, które na podstawie kłamstwa, na podstawie negowania prawdy podają myśl polityczną, dążą do zguby”.

 Pozycja Bohdana Urbankowskiego „Józef Piłsudski. Do Polaków” jest zdecydowanie warta polecenia ze względu na ogromne  walory historyczne,  dające czytelnikowi możliwość zmierzenia się z życiem i działalnością   wielkiego Polaka  oraz  jego epoką. Zdecydowanie polecam.

 

 

 

Elwira Watała „Matrioszki. Fortuna, sex i łzy”

 „Staram się pisać sercem, a prawie wszystko co opisuje, przeżyłam osobiście.  Od Stalina do Putina – ten etap historii Rosji widzę nie oczami wyobraźni, lecz oczami wspomnień”.

Trzymamy w swoim ręku publikację Elwiry Watały, bardzo popularnej i poczytnej pisarki  (polecam  „Córka Stalina”, „Carskie Polki”)  zatytułowaną  „Matrioszki. Fortuna, sex  i łzy”, będącą swoistym, literackim podsumowaniem ponad trzydziestoletniego  pobytu autorki u naszego wschodniego sąsiada. Książka, ewidentnie,  zrodzona z ogromnej pasji oraz  fascynacji samą Rosją (a wcześniej ZSRR) oraz jej wielo-kulturową i wielobarwną stolicą, Moskwą. Czuć wyraźnie głęboką wieź emocjonalna pisarki (mimo wielu negatywnych zjawisk, które piętnuje w tekście)  z tym krajem i w miarę pokonywania kolejnych stron udziela się ona czytelnikowi.
 Tak się już składa iż nasz ogólna  wiedza dotycząca tej krainy jest najczęściej dość  fragmentaryczna, tematycznie, wyraźnie  ukierunkowana  i  dotyczy raczej wymiaru polityczno – historycznego, co jest, naturalnie, w pewien sposób, zrozumiałe w kontekście naszych skomplikowanych,  burzliwych, wielowiekowych stosunków. Zaglądając do tej lektury  mamy niepowtarzalną okazje w znacznej mierze to zmienić.

Publikacja nacechowana subiektywnym spojrzeniem autorki (bardzo osobistym a rzekłbym, miejscami, nawet  intymnym) ukazuje nam Rosję jakiej nie znamy.  Napotykamy na swej drodze ludzi zwykłych i zupełnie nietuzinkowych, bardzo znanych oraz takich o których nigdy, zapewne,  nie słyszeliśmy.   Uczymy się trudnej, złożonej  historii (częstokroć naznaczonej niewyobrażalnym, ludzkim cierpieniem) podziwiamy bogatą architekturę i osiągnięcia kultury, świat na styku wielowiekowej tradycji i nowoczesności, jego specyfikę, wielowymiarowość oraz  niezwykły koloryt..
 Jak możemy się domyślić z tytułu, bohaterami tej publikacji w dużej mierze będą głośne postacie z kart historii oraz osoby doskonale odnajdujące się w dzisiejszej, medialnej rzeczywistości: politycy, wojskowi, pisarze, dziennikarze, artyści,  biznesmeni, oligarchowie oraz cała plejada  osobistości  zapełniających pierwszych strony  poczytnych gazet (często zwykłych bulwarówek)czy   telewizyjnych ekranów. Ich lista jest doprawdy imponująca by wymienić tych  najbardziej znanych: Ałła Pugaczowa, Bułat Okudżawa,  Włodzimierz Wysocki, Anastazja Wołoczkowa, Galina Breżniew, Maja Plisiecka,  Borys Beriezowski, Anna Politkowska, Swietłana Miedwiediewa i wielu, wielu innych.

Śledzimy ich prywatne losy, zawodowe kariery oraz  wzloty  i upadki, które  nieustannie im towarzyszyły. Dowiadujemy się o życiu osobistym (w jego różnych, również tych skrzętnie tajonych, aspektach), rodzinie, przyjaciołach, ludziach z różnych względów dla nich ważnych, których spotkali na swojej drodze i którzy odegrali w ich życiu istotną rolę. Sekretach, niewygodnych faktach, skandalach,  nałogach, popełnianych błędach i decyzjach, które zaważyły na całym ich życiu oraz  cenie, którą płaci się za sławę. To często świat (szczególnie współczesny jego obraz ) w którym prym wiedzie tania sensacja, kreowanie rzeczywistości, oszustwo, żerowanie na ludzkich nieszczęściach i słabościach. Pełno tu populizmu, demagogii, prowokacji, sztucznego skandalu. Nie zabraknie, naturalnie,  pikantnych szczegółów dotyczący życia erotycznego, zdrad małżeńskich, niejasnych finansowych powiązań i  innych przejawów kontrowersyjnego życia, będących pożywką dla kolorowej prasy.

W książce, podobnie jak w całej XX wiecznej historii ZSRR, dominuje  w sposób przytłaczający postać sowieckiego generalissimusa,  Józefa Stalina, który  złowrogim cieniem kładzie się nad, niemal wszystkimi, przejawami życia w „socjalistycznym raju”. Nie zbraknie bo, naturalnie, zabraknąć nie może, ściśle związanych z jego osobą i sposobem uprawiania polityki, bardzo  tragicznych wydarzeń ubiegłego wieku, bez których, dzisiejszy, znamy nam wszystkim obraz,  tego państwa i jego  stolicy, zapewne wyglądałby zupełnie inaczej: bolszewicka rewolucja, wojna domowa, czasy krwawego terroru i  Wielkiej czystki, II wojna światowa, rozbudowany system więzień i łagrów itd. Szczególnie ciekawie jawią się w tym kontekście  wątki odnoszące się  wielkich radzieckich pisarzy  i artystów owego   czasu  (Maksym Gorki, Aleksiej Tołstoj, Borys Pasternak, Osip Maldensztam…) oraz stosunek do nich (niekiedy skomplikowany, naznaczony uprzedzeniami, kaprysami charakteru czy bardzo subiektywnymi ocenami) I sekretarza radzieckiej partii. 

Interesująco opisane przejście z epoki Józefa Stalina  do czasów jego następców (Chruszczowa, Breżniewa, Gorbaczowa, Jelcyna aż po  obecnego prezydenta  Władymira Putina ) jest jednocześnie  ukazaniem zmieniającego się społeczeństwa w którym zdecydowanie słabnie pierwiastek ideologiczno-rewolucyjny  na rzecz zwykłego materializmu i głodu władzy, określający  nowo powstające  rosyjskie elity. 

 Książkę Elwiry Watały „Matrioszki. Fortuna, sex  i łzy” czyta się naprawdę z wielką przyjemnością. Oprócz walorów typowo literackich  i poznawczych z całą pewnością zapewni nam ona wiele godzin naprawdę pouczającej rozrywki. Napisana z niezwykłą plastycznością, językiem zrozumiałym dla wszystkich, przeplatanym jest zarówno  humorem (czasami czarnym) ale i  głębszą myślą, wyraźną nostalgią i kakofonia przeróżnych, zarówno pozytywnych jak i negatywnych uczuć. Prezentuje szeroki wachlarz poglądów, ocen i wątpliwości dotyczących miejsca tego kraju i narodu , w szybko zmieniającej się świecie XXI wieku. Zdecydowanie polecam.

 

 

 

 

Hans.Hellmut Kirst „Fabryka oficerów”

„Żołnierz nie walczył już przeciw żołnierzom, nie bronił już ojczyzny, nie chronił ludzi – musiał, jak za czasów landsknechtów, zwalczać ideologie, religie, i potężne kliki. I co gorsza: musiał tolerować zbrodnie, a tym samym sankcjonować je – był więc współwinowajcą. Niemcy straciły swój honor. Człowiek, który pozbawił Niemców honoru i robił z żołnierzy zbrodniarzy, nazywał się Hitler”.

To zdecydowanie jedna z najważniejszych powieści antywojennych swoich czasów i głos pokolenia, które pragnęło  zmierzyć się  oraz rozliczyć z własną, niechlubną,  nazistowską przeszłością. Po raz pierwszy miałem okazję sięgnąć po nią wiele lata temu i dziś, mając ją w ręku po raz kolejny, stwierdzam iż nic  (mimo upływu czasu oraz  gwałtownie zmieniającego się świata) nie straciła ona na swej autentyczności, wielowymiarowości i ponadczasowym  przekazie. Każdy z miłośników  literatury ma z pewnością w swoich zbiorach czy pamięci  kilka takich, szczególnych, pozycji, które pozostają z nami na zawsze, kołacząc się gdzieś pod czaszką i dla mnie jest to właśnie jedna z takich lektur.

 Opisywane w powieści wydarzenie ogniskują się wokół zagadkowej śmierci jednego  z kadetów niemieckiej Szkoły Wojennej nr 5 w Wildlingen nad Menem. Tytułowej „Fabryki oficerów” produkującej w sposób przyśpieszony i zredukowany do minimum, nowe wojskowe kadry dla potrzeb toczącej się wojny. Sam jednak kryminalno–śledczy wątek, jakkolwiek, oczywiście, niesłychanie ważny z punktu widzenia fabuły czy akcji  staje się jedynie pretekstem dla ukazania uwikłania niemieckiego narodu (na wielu, różnych, płaszczyznach, jego polityczno-militarnych elit, korpusu oficerskiego czy szerzej społeczeństwa III Rzeszy w zbrodniczą narodowo-socjalistycznyną ideologię  i konsekwencję tego co za sobą niosła.

 To wnikliwym stadium systemu oraz stosunków panujących w niemieckiej armii  oraz  roli jaką zajmuje w nim poszczególna jednostka. Rozmaitych postaw, kształtowanych przez specyficzne  okoliczności,  własne dramatyczne doświadczenia, związane z okrucieństwem  wojny (porażające fragmenty dotyczące okaleczonych, psychiczne i fizycznie  niemieckich weteranów) i życiem w totalitarnym, policyjnym  państwie. To bezlitosny, obdarty ze wszelkich złudzeń obraz hitleryzmu, jego oszukańczej polityki, cynizmu, bezprawia i  bezprzykładnego okrucieństwa. Również nazizmu jako ideologii, która pchnęła Niemców do niewyobrażalnych zbrodni, masowego ludobójstwa, wszelkiego rodzaju wynaturzeń i odczłowieczenia. Ideologii, która stała się przekleństwem dla europejskich narodów i samych Niemiec.

Najmocniejszą stroną są tu, bez wątpienia, kreacje bohaterów powieści (porucznik Karl Krafft, kapitan Feders, generał Modersohn), które  autor zbudował  naprawdę  po mistrzowsku: złożone, niejednoznaczne,  naznaczone przez  życie i przewrotny los.

Ich charakterystyki, będące odbiciem czasów w których przyszło im żyć i walczyć, w połączeniu ze znakomitymi dialogami (przeplatanymi od czasu do czasu czarnym, cynicznym humorem-uwielbiam) daje nam  wstrząsający, szarpiący emocjami obraz XX-wiecznego  dramatu, zgotowanego  nam przez Adolfa Hitler i jego świtę.

 To oskarżenie rzucone nazistowskiemu totalitaryzmowi piórem  człowieka,  który był jego częścią (pisarz  był w okresie II wojny światowej wykładowcą w niemieckiej szkole oficerów) malutkim trybikiem w wielkiej  hitlerowskiej maszynie terroru i zagłady.To dotkniecie istoty zła,  które większość niemieckiego narodu chciało by zmarginalizować czy wręcz  wymazać z pamięci. Dlatego jest taka ważna…

 Książka H.H. Kirsta „Fabryka oficerów” napisana jest prostym, zrozumiałym językiem, pełnym żołnierskiego „slangu”, wojskowej terminologii, nie stroniącym od wulgaryzmów. Znakomicie wpisuje się on w klimat  tej opowieści. Jej największa zaletą jest to iż, zmusza do myślenia i głębszych refleksji, również nad kondycja dzisiejszego świata i kierunków w których on  zmierza. To lekcja historii  z której powinno się wyciągnąć wnioski… Gorąco polecam.

Loreena McKennitt The Wind That Shakes the Barley

Michał Cholewa „Echa”

„Zbiór opowiadań ze świata „Algorytmu wojny”. Niezwykłe historie, echa wydarzeń z czasów po Dniu. Co szmugluje frachtowiec „Verona”? Jakie tajemnice Łeby odkrywa pozornie niegroźna awaria? Jak radzi sobie z odosobnieniem załoga wojskowej stacji łącznościowej? Do czego zmierza kult na pokładzie Arki? Czy „Mephisto” przywiózł do bazy Sheringham złe wieści?

Sprawdź, czy bez żadnego wsparcia przetrwasz ciszę po katastrofie ludzkiej cywilizacji”.

Bardzo ciekawa i oczekiwana  propozycja dla wszystkich miłośników twórczości  Michała Cholewy oraz jego świetnego cyklu „Algorytmy wojny” i ich, naturalnie, zapewne nie trzeba przekonywać do sięgnięcia po tą lekturę. Wszystkim innym, którzy nie mieli okazji zapoznać się twórczością tego autora oraz stworzonym przez niego Uniwersum (a zaręczam że warto) mogę śmiało zapewnić iż lektura bez problemów broni się sama, jako zupełnie osobna lektura.

To bardzo interesujący zbiór opowiadań, jest ich w sumie sześć,  utrzymanych w konwencji science-fiction,  który zabiera nas w zapierającą dech,  futurystyczną podróż w bezkresne, galaktyczne przestrzenie. Przenosząc nas z miejsca na miejsce, kreśli różnorodny obraz kosmicznej rzeczywistość, widzianą zarówno oczami żołnierzy jaki  i cywilnych kolonistów, dzień po dniu zmagających z problemami codzienności czy próbujących odnaleźć się w nowej, często trudnej,  rzeczywistości. Bardzo ciekawie jawi się przy tym  niejednoznaczny i miejscami podnoszący włoski na karku  wątek sztucznej inteligenci SL

Każdy z tekstów stanowi osobną, zróżnicowaną i   zamkniętą całość z własnym (oczywiście w pewnych gatunkowych ramach)  niepowtarzalnym klimatem, scenerią, specyfiką oraz dynamiką i dramatyzmem toczących się zdarzeń. Oprócz wątków typowo militarnych czy sensacyjnych znajdzie się miejsce na aspekty psychologiczne, miłosne a nawet  komediowe. Elementem wspólnym, który zasługuje na naszą szczególną uwagę jest stworzony z rozmachem a podkreślony bogactwem opisów,  wielowymiarowy świat przedstawiony, przywodzący na myśl filmową klasykę gatunku i obrazy z takich kinowych hitów i jak „Obcy„ czy „Żołnierze kosmosu”. Również  świetnie scharakteryzowane postacie bohaterów, zarówno głównych jak i pobocznych, doskonale wpisują się w  klimat i koloryt, charakterystyczny dla tego  gatunku. Nawet oczywista językowa stylizacja  (wraz z właściwą mu terminologią i nazewnictwem) nie stała się elementem, który w jakikolwiek sposób  komplikuje, gmatwa, wybija z rytmu czy przesłania  całości fabuły,  za co  autorowi chwała.

Oczywiście, jak w każdym  tego rodzaju zbiorze opowiadań znajdziemy teksty, które podobają nam się bardziej oraz  takie które trafiają do nas mniej, ale to jest, naturalnie, nasza zupełnie subiektywna  ocena. Ja, osobiście, poleciłbym opowiadanie  „Samotne światło” w klimacie dobrego psychologicznego  thrillera, opowiadający o odizolowanej i pozbawionej łącznością  placówce gdzieś na krańcach wszechświata.

Nie obędzie się przy tej okazji od czających się gdzieś w literackiej przestrzeni, ważnych  pytań, dotyczących przyszłości naszego świata, gwałtownego rozwoju technologii i jej miejsca w naszym życiu.

„Echa” Michała Cholewy  to bez wątpienia ciekawa i pożądana pozycja dla wszystkich miłośników dobrej fantastyki, szczególnie w jej polskim wydaniu. Polecam.

Marcin Ciszewski „Kruger i lew”

 „Gdy wilki zaczynają wyć, zwykle zwiastują tragedię, walkę, nieszczęście. Tym razem jest jednak inaczej. Muzyka brzmi blisko i daleko jednocześnie, skłania do zadumy, rekapitulacji, do wyrzutów sumienia”.

To już trzecia odsłona powieściowego cyklu Marcina Ciszewskiego, tym razem, zatytułowana „Kruger i lew”. Autor, wyraźnie przesunął  ciężar gatunkowy z dotychczasowej konwencji kryminalno- sensacyjnej (obficie podszytej, bardzo charakterystycznym i sugestywnym, rysem  epoki)  w stronę naprawdę dobrej, historycznej powieści, z całym dobrodziejstwem tego zamysłu.

W tej części opowieści, niespokojne wichry dziejów, rzucają naszych bohaterów, zarówno tych pozytywnych (Krüger, Cygan, Mentor, Ewelina) jak i negatywnych (psychopatyczny morderca  Iwan Kolcow) w wir  krwawej,  rosyjskiej  rewolucji oraz wojny polsko- bolszewickiej z 1920 roku. I to zarówno  w wydarzenia rozgrywające się  na wielkich bitewnych polach jak i toczonych zakulisowo (choć nie mniej bezwzględnie i brutalnie)  w konspiracyjno-szpiegowskim półświatku.  Tym razem, z racji opisywanych w treści  wydarzeń obraz znacznie zyskuje na dynamizmie i widowiskowości, szczególnie we fragmentach dotyczących zbrojnych starć, toczonych na przedpolach  Warszawy. Ofiarnych zmagań toczonych  przez polskie oddziały regularnej armii oraz  zaciągniętych pośpiesznie ochotników, wśród  których, oczywiście,  znalazły się znane nam postacie, najpierw zmuszeni przez okoliczności a później z własnego już wyboru.

Szczególnie interesujące, przynajmniej dla mnie, są  wąrtki dotyczące  mechanizmów i metod działania bolszewickiej Czeki (Wszechrosyjska Komisja Nadzwyczajna do Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem ) stworzonej i kierowanej przez naszego rodaka Feliksa Dzierżyńskiego, oraz  sposobów prowadzenia wrogiej,  agenturalnej działalności na ówczesnym terytorium II Rzeczypospolitej.

 Książka inteligentnie napisana, ciekawa, uderzająca rozmachem i znajomością przedmiotu (z całą pewnością ponadprzeciętną) oraz wiernym, na ile jest to możliwe,  oddaniem historycznych   realiów.

 Po raz kolejny udało się autorowi zaskoczyć nas niebanalną fabułą, mieszaniną rozmaitych wątków (militarnych, politycznych, ideologicznych, psychologicznych,  społecznych, obyczajowych i osobistych) różnicujących nasze spojrzenie na toczącą się fabułę, która nadal prowadzi nas w nieznane… Jeśli dodamy do tego narracyjną ciągłość, która  (mimo wielu perspektyw z których spoglądamy na toczącą się akcje) pozwala nam, bez większych trudności, ogarniać całość przedstawionych wydarzeń, to uzyskamy dobry prognostyk  przed kolejną,  już wkrótce (jak słyszymy), mającą się ukazać książką.

Nie mogę się już doczekać…

 

 

 

Dariusz Baliszewski „Agenci, zdrajcy, bohaterowie”.

„Polacy, po latach kłamstwa, przeinaczania prawdy, mistyfikowania, po latach politycznego ścigania ludzi za głoszenie prawdy nie chcą być już oszukiwani. W swej odzyskanej wolnej ojczyźnie chcą słyszeć prawdę i nic w tym dziwnego. Chcą słyszeć prawdę od polityków i prawdę od historyków. Chcą zrozumieć świat, w którym żyją i chcą wiedzieć, komu  i za co stawiają pomniki”.

Niezmiernie ucieszył  mnie fakt iż Pan Dariusz Baliszewski, jeden z moich ulubionych  historyków i propagatorów naszej historii najnowszej (znany z kultowych  programów telewizyjnych „Rewizja nadzwyczajna”, „Świadkowie”, radiowych audycji, publikacji książkowych czy artykułów pojawiających się min. w gazetach „Wprost” czy „Newsweek”) nie kazał nam zbyt długo czekać na swoją kolejną książkę. Po raz drugi więc  (wcześniej ukazała się pozycja „Wojna, tajemnica, miłość”) mamy okazje zapoznać się  z wynikami jego wieloletniej pracy badawczej, podczas której z niezłomnym uporem, bezkompromisowością  oraz zaangażowaniem, tropi sekrety i tajemnice naszych dziejów, odgrzebując zapomniane fakty, docierając do nieznanych dokumentów, zeznań świadków czy fragmentów życiorysów (nie zawsze chwalebnych), które znane, niekiedy, niemal spichrzowe, postacie polskiej  historii, skrzętnie, starały się ukryć.

To rozdziały dziejów, które dotyczą najtrudniejszych   i najboleśniejszych kart naszego państwa i narodu, pełnych skomplikowanych, politycznych  meandrów, wywiadowczych gier, dezinformacji, manipulacji, kontrowersyjnych decyzji czy wydarzeń, które do dziś osnute są mgłą tajemnicy i  zmową milczenia. Również ludzi,  których działalność  wciąż wzbudza liczne wątpliwości i kontrowersje, przyprawiając historyków o prawdziwy ból głowy. 

 Lektura  jest niejako kontynuacją poprzedniej w/w pozycji,  zarówno jeśli chodzi o język, formę jak i  podejmowaną  problematykę. Oprócz bardzo ciekawego wstępu,  składa się z  kilku, pogrupowanych tematyczne rozdziałów, których treści odnoszą się  do zawartych w tytule haseł: agenci, zdrajcy, bohaterowie

Będzie to więc  opowieść zarówno o wielkim, ofiarnym  i bezprzykładnym bohaterstwie jak i  zwykłej, podłej zdradzie, o niezłomność,  odwadze ale i  ludzkich słabościach, wybujałych ambicjach czy  zwykłej chciwości.

Po raz kolejny powrócą więc znane postacie XX wieku ( Józef Piłsudski, Antoni Chruściel, słynny „Monter”, Jan Rodowicz „Anoda”, gen. Franciszek Kleeberg…), bohaterowie,  którzy nadal czekają na swoje, właściwe dokonaniom, miejsce w panteonie (gen. Józef Olszyna –Wilczyński, płk. Łukasz Ciepliński , Elżbieta Zawacka „Zo”, Emilia Malessa „Marcysia”…) oraz ci, których rola była dość  dwuznaczna jak: gen. Juliusz Rómmel czy  premier Leon Kozłowski.

Pochylimy się po raz drugi (tym razem w sposób  zacznie rozszerzony) nad sprawą „Muszkieterów”, najbardziej tajemniczej, polskiej organizacji konspiracyjnej oraz osobą jej twórcy kpt. Stefana Witkowskiego. 

Dotkniemy spraw trudnych, które nadal, mimo upływu dziesięcioleci,  budzą liczne kontrowersje oraz  skraje emocje a wciąż pojawiające się dokumenty i świadectwa, pozwalają historykom  analizować i wyjaśniać je na nowo: Kampania Wrześniowa, Powstanie Warszawskie, losy marszałka Rydza Śmigłego, pakt Ribbentrop-Mołotow, sprawa katyńska, czy zagadka zaginięcia Raoula Wallenberga. 

Dariusz Baliszewski, i ta lektura jest tego najlepszym przykładem, niestrudzenie zapełnia białe plamy naszej historii, stawia, czasem bardzo niewygodne, pytania czy hipotezy. Ma przy tym naprawdę dobre pióro i warsztat co, oczywiście, bardzo pozytywnie wpływa na odbiór lektury. 

„Agenci, zdrajcy, bohaterowie” jest więc  pozycją, która  zdecydowanie warta jest polecenia i bliższego poznania.