Paul Roland – „Hitler moja miłość”.

Kobiety w służbie swastyki”.

„Głęboko wierzyły że pomogą Niemcom podbić Europę. Skończyły walcząc i umierając za człowieka,  który cynicznie zdradził je same, jak i ich ideały”.

Prezentowana tutaj lektura Paula Rolanda  jest niebywale interesującym  obrazem hitlerowskich Niemiec oraz samego nazizmu, traktowanego jako polityczno-społeczne  zjawisko oraz  ideologię,  widzianych przez pryzmat kobiet,  których życie, osobiste, rodzinne oraz zawodowe kariery przypadły na okres w którym złowrogi cień swastyki zaczął dominować nad  europejskim niebem.

Mamy przed sobą autentyczne, wsparte bogatą dokumentacją,  historie  kobiet związanych (w takiej czy innej formie) z ruchem nazistowskim i narodowo-socjalistyczną doktryną, nierzadko od samego początku aż po gorzki, choć w pełni zasłużony, koniec. Znajdziemy wśród nich panie osobiście czy też rodzinne związane z Adolfem Hitlerem, jak jego matka, siostra Paula, tragicznie zmarła samobójczą śmiercią kuzynka Geli Raubal (jak twierdzą niektórzy pierwsza, i jedyna, prawdziwa miłość Fuhrera) czy wreszcie ostatnia towarzyszka jego życia a finalnie  również żona, Ewa Braun. Znajdziemy i te, które nie były z nim w żaden sposób spokrewnione, co w żadnej mierze nie przeszkadzało im w pełnym oddaniu  i fanatycznym uwielbieniu jak Magda Goebbels, Gertruda Scholtz-Klink ( przywódczyni Narodowosocjalistycznej Wspólnoty Kobiet) czy  reżyserka Leni Riefenstahl (głośny „Triumf woli”). Pojawią się arystokratki (księżniczka Stephanie von Hohenlohe-Waldenburg-Schillingsfürst, Melitta Schenk Grafin von Stauffenberg, odważne pilotki (Hanna Reitsch), agentki wywiadu (Lilly Stein) członkinie Związku Niemieckich Dziewczyn (żeński odpowiednik Hitlerjugend) czy młode dziewczęta związane z organizacją  Lebensborn. Poznamy, niestety, i te które zapisały się w historii tego okresu jak najgorzej: sadystyczne, obozowe, lekarki  (Herta Oberheuser),  żony esesmanów (Vera Wohlauf Anna Koegel), okrutne strażniczki (Harmine BraunsteinerVera Wohlauf) czy pielęgniarki z „piekła rodem” (Irmhard Huber).

 Dla nich wszystkich Adolf Hitler  stał się wyidealizowanym  i niedoścignionym  wzorem  światowego przywódcy, ojca narodu oraz ucieleśnieniem wszystkich męskich cnót owego czasu. Postacią, która oczarowała  i wywarła  na ówczesnej płci pięknej tak  ogromny wpływ (czasami aż niezrozumiały, zważywszy iż, podobnie jak większość dygnitarzy III Rzeszy, uważał on iż kobieta powinna być w pełni podporządkowana swojemu mężowi) z którego,  w niektórych przypadkach, nawet wobec powojennych procesów denazyfikacyjnych i ujawnieniu  całej porażającej  prawdy o zbrodniach systemu, nie potrafiły się uwolnić.

Niemal wszystkie (choć  pojawiają się w lekturze chlubne, walczące z nazizmem, wyjątki jak Centa Beimer czy Margarete Buber Neuman) połączyła niezachwiana wiara w samego furhera oraz kreowany przez niego nowy światowy ład, w którym to Niemcy (a tym samym i one) odgrywać będą przynależną im, dominującą,  rolę. Światowy ład, zbudowany, dodajmy, na zgliszczach podbitych państw i w oparciu  o niewolniczą pracę milionów tzw. podludzi.

Autor podjął się próby odpowiedzenia na pytanie, co tak naprawdę pchnęło miliony Niemek (i nie tylko Niemek, bo odnajdziemy w książce również przedstawicielki Wielkiej Brytanii, Francji a nawet Żydówki) w ręce nazizmu na którego ołtarzu, złożyły życie swoich ojców, braci, mężów, synów a na końcu  same siebie. Nie chce, naturalnie zdradzać do jakich konkluzji i wniosków doszedł Paul Roland w swojej publikacji ale z pewnością zainteresują one wielu miłośników historii jak  i być może innych naukowych dziedzin jak psychologia, socjologia, nauka o społeczeństwie  itd.

Prezentowana  tu lektura Paula Rolanda „Hitler moja miłość. Kobiety w służbie swastyki” mimo raczej popularnonaukowego  charakteru niesie w sobie naprawdę duży ładunek informacji i wiedzy.

 To naprawdę bardzo dobrze i  merytorycznie  napisany fragment dziejów najnowszych, wsparty licznymi zdjęciami oraz  relacjami świadków, który pozwoli nam wniknąć na chwile  w klimat tamtych strasznych czasów i trochę inaczej spojrzeć na historyczne wydarzenia, rozgrywające na przestrzeni  trzydziestych i czterdziestych lat ubiegłego wieku. Zdecydowanie polecam.

Adam Przechrzta „Demony zemsty. Beria”.

„Nie zginę –zapewniłem. –Znasz ten psalm? „Chociaż idę doliną cienia i śmierci, niczego się nie boję…“ Amerykańscy żołnierze, zmienili zakończenie: … „bo to właśnie ja jestem najgorszym skurwysynem w tej dolinie“.  

No cóż, przyjdzie nam się chyba pożegnać z charyzmatycznym  pułkownikiem GRU (a teraz, radzieckiej, milicji)  Aleksandrem Rozumowskim, pozostawiając go we wdzięcznej, literackiej pamięci, jaką jedna z najbardziej  interesujących i   barwnych powieściowych postaci ostatnich lat, zaś sam stworzony przez Adama Przechrztę cykl (Demony Wojny, „Demony Leningradu”, „Demony Pokoju” i „Demony zemsty”) za, bez wątpienia, jeden z najciekawszych na polskim, wydawniczym,rynku. Ale kto wie? Wprawdzie autor  w prezentowanych tu  ostatnim tomie „Demony zemsty. Beria”, właściwie zakończył wszystkie (czy też prawie wszystkie,  rozpoczęte wcześniej, wątki) ale pozostawił sobie wyraźnie  pewną furtkę,  pozwalającą mu w przyszłości powrócić do swoich ulubionych bohaterów i ich pogmatwanych, osobistych i zawodowych losów. A interesujących tematów z pewnością mu nie zabraknie, gdyż era rządów Nikity Chruszczowa,  I sekretarza KPZR,  obfitowała w wiele dramatycznych i tragicznych momentów (pamiętajmy iż za jego rządów  świat stanął, niemal, na krawędzi nowej światowej wojny) i dla takiego doświadczonego i  zaprawionego w bojach weterana wywiadu wojskowego   z pewnością  znalazłoby się miejsce  Ale to być może kiedyś…

 Na razie, 5 marca 1953 roku przestaje bić serce Ojca Narodów, generalissimusa Józefa Stalina co, naturalnie, zgodnie z przewidywaniami  skutkuje wybuchem  gwałtownych, bezwzględnych   frakcyjnych walk wśród elit sowieckiej władzy o polityczną schedę po zmarłym dyktatorze. A karty zostały już rozdane,  sojusze zawiązane i  nikt już  nie sili się na subtelność,  mając świadomości iż gra idzie o życie a dla pokonanych wrogów nie będzie litości… 

Oczywiście, jak możemy się domyślać  Aleksander Rozumowski po raz kolejny trafia w wir niebezpieczeństw, tajnych misji, politycznych układów i  zakulisowych rozgrywek  radzieckich służb specjalnych, wiedząc iż przegrana oznaczać będzie  iż to, właśnie, jego głowa spadnie jako pierwsza.

Jakby tego było mało w rozgrywkę postanowili włączyć się przedstawiciele chińskiego wywiadu, przestępcze triady,  zakonspirowani zwolennicy dawnej monarchii  (tzw. „Biały Kreml”) i  nieśmiertelni z sekty Doskonałych. 

Nie zabraknie również rodzimej, radzieckiej przestępczości  zorganizowanej  tzw. „błatnych”, tworzących  jeden  z ciekawszych elementów nie tylko tego tomu ale i  całego cyklu opowieści.

 Rozpoczął się prawdziwy wyścig z czasem, wiodący nas przez  brukowane ulice moskiewskiej stolicy, ciemne zaułki Paryża i wspaniałe rezydencje Wiednia. Gabinety  partyjnych prominentów, milicyjne komisariaty, złodziejskie meliny, ponure więzienie korytarze  i mroźne,  syberyjskie bezdroża… choć szczegółów, z oczywistych powodów, nie zdradzę.

Adam Przechrzta po raz kolejny  udowodnił że jest pisarzem, który jak nikt inny, potrafi łączyć prawdziwe, historyczne wydarzenia, postacie i  zjawiska,  z wytworem  literackiej fikcji i fantazji. Zaskoczyć  świeżością pomysłu, nieszablonowością  i łamaniem stereotypów, co powoduje iż lektura  zdecydowanie wyróżnia  się  na  tle licznych pozycji gatunku.  To  kolejne, w jego dorobku,  bardzo udane połączenie wojennego dramatu, krwistego kryminału, dobrej dynamicznej sensacji i fantastyki, napisane przy tym nowatorsko,  inteligentnie i bardzo spójnie.

Myślę że wszystkim miłośnikom twórczości tego polskiego autora , do których i sam się zaliczam, rekomendować i zachęcać do przeczytania tej pozycji nie muszę, gdyż z pewnością znajdą tu to wszystko co tak bardzo lubią i cenią sobie w jego pisarstwie. Innym, którzy nie mieli wcześniej tej możliwości, zdecydowanie polecam lekturę.

Alfons Heck „Dziecko Hitlera”.

Wy, moja młodzieży” – krzyczał i wydawało mi się, że wbija oczy prosto we mnie – „jesteście dla narodu najcenniejszą gwarancją wspaniałej przyszłości”. (…) Nie mieliśmy żadnych szans. Od tej chwili byłem duszą i ciałem oddany Adolfowi Hitlerowi.

To bardzo  wstrząsające w swej realistycznej i  bardzo osobistej wymowie, świadectwo  wieloletniej, dokonywanej systematycznie i świadomie przez nazistowskie państwo, ideologicznej indoktrynacji, stopniowo wypierającej wielowiekowe, uświęcone tradycją  i bogatą kulturą zachowania, postawy i wzorce, dotychczasowych mieszkańców Niemiec.

Jaskrawym i jakże wymownym ostrzeżeniem  przed politycznym  totalitaryzmem jako systemem wypaczającym (niekiedy już na zawsze) podatne na wpływy i manipulacje umysły młodych ludzi, wpychanych w sidła nietolerancji  i  fanatyzmu z oczywistą szkoda dla nich samych jak i szerzej dla własnego ( i nie tylko własnego, jak uczy nas historia) kraju.

Autor publikacji, Alfons Hesk, nie kryje w swoich wspomnieniach  iż jak tysiące, podobnych mu, młodych Niemców przez lata było zafascynowany i w pełni oddany ideologii narodowego – socjalizmu  w jej różnych (politycznych, militarnych, narodowościowych,  społecznych i światopoglądowych)  odsłonach i przejawach oraz samemu Adolfowi Hitlerowi, jako niekwestionowanemu  liderowi. Wierzącym bezgranicznie  w prawdziwość  głoszonych  przez nazistowskich przywódców i  NSDAP haseł i tez,  zgadzając się z założeniami polityki wewnętrznej  i zewnętrznej III Rzeszy, w tym  również tymi wymierzonymi we własne społeczeństwo  ( likwidacja opozycyjnych partii politycznych i niemieckich mniejszości:  Żydów , Cyganów i osób o innej orientacji seksualnej), a później, w toku wojny, w  podbite narody europejskie. Co więcej był, jak czytamy, głęboko przekonany o ich słuszności a tym samym właściwości swoich wyborów. A były to przecież Niemcy ustaw norymberskich, wszechwładnego terroru Gestapo,  „Kryształowej nocy”, wyniszczającej, krwawej wojny,  krematoryjnych pieców i Holocaustu,w których każdy, nawet najmniejszy element życia  podporządkowany był zbrodniczej i  wynaturzonej,  politycznej doktrynie. Krajem w którym wszelkie przejawy odstępstwa (prawdziwego czy wyimaginowanego)  od  nazistowskich wytycznych i norm każe się z bezwzględną konsekwencją i surowością.   

Spisane relacje Alfonsa Heska, jednego z lokalnych przywódców niemieckiej młodzieżówki,   Hitlerjugend  (a wcześniej członka jej młodszej sekcji tzw. Jungvolku) pokazują i uzmysławia nam skalę manipulacji i wpływu jaką   osiągnął hitlerowski reżim w stosunku do własnego narodu  i jak dalece dał  się on opętać  szaleńczej wizji świata kreślonej przez Adolfa Hitlera i jego współpracowników. Ów, widziany z perspektywy dziecka i młodzieńca obraz ówczesnych Niemiec najbardziej zapada w pamięć i jest , bez wątpienia, jednym z najmocniejszych atutów prezentowanej tu lektury. 

Pokazuje  również jak  skutecznie hitlerowska  ideologia, wsparta bardzo sprawnie działającym  aparatem państwowym , szczególnie propagandą  (przykładem niech będą starannie wyreżyserowane, przez Josefa Goebelsa, doroczne norymberskie  wiece)  wywierała wpływ na  kształtowanie się postaw i osobowości ówczesnych  ludzi,  tak bardzo podatnych  na bardzo chwytliwe, krzykliwe, populistyczne hasła owej epoki. Aż strach pomyśleć kim stali by się gdyby  losy II wojny światowej potoczyły się inaczej…

Książka „Dziecko Hitlera. Moja młodość wśród nazistów” ze względu na  unikalne ujęcie tematu jest bardzo interesującym i wiele wnoszącym do naszej wiedzy   świadectwem swoich czasów. Gorąco polecam.

Moje podróże. Mediolan -Włochy.

Marko Kloos „Wstrząsy wtórne”.

To już moje drugie spotkanie z twórczością   Marko  Kloosa (miałem okazję, jakiś czas temu, zapoznać się z serią Frontlines- bardzo mi się podobała)  i muszę przyznać iż autor wciąż znakomicie odnajduje się  w klasycznej (taką jak sobie ją wyobrażam) literaturze science fiction, a prezentowana tu książka, zatytułowana  „Wstrząsy wtórne” jest tego najlepszym przykładem.

Mamy w swoich rękach dopiero pierwszy tom, zakrojonej znacznie szerzej futurystycznej opowieści ( „Wojny palladowe”), toczonej wśród bezkresów galaktycznych przestrzeni, gdzie dopiero tworzą się i zawiązują powieściowe wątki, kształtuje fabuła, zalążki rozbudowanej intrygi i dopiero poznajemy naszych głównych bohaterów .

Fragmentaryczność toczącej się akcji i wielotorowa narracja, raz po raz,   przerzuca nas między światami kosmicznego Uniwersum ( mamy, oczywiście, świadomość iż kiedyś, finałowo wszystko razem się zajdzie i połączy ) pozwala nam objąć całość powieściowych zdarzeń  oraz docenić literacki kunszt autora oraz całe  bogactwo i różnorodność  świata przedstawionego, szczególnie iż ma on realne przełożenie na losy opisywanych postaci.

Zwolnionego po pięciu latach niewoli  gretiańskiego  majora, Czarnej Gwardii, Adena Robertsona, jego młodszej, dynamicznie wspinającej się  na najwyższe szczeble  finansowego imperium siostry  Solveig, obciążonej ponurym  bagażem wojennych doświadczeń  sierżant Idiny oraz błyskotliwego oficera gwiezdnej  floty  Dunstana.

Wszystko to zaś w cieniu zakończonej przed kilku laty wyniszczającej, międzyplanetarnej wojny i wciąż z trudem utrzymywanego, kruchego pokoju,  który nagle ktoś (uciekając się do krwawych aktów terroru)  postanowił zerwać.

Dużym atutem lektury, oprócz sugestywnych opisów, świetnie scharakteryzowanych postaci, zarówno głównych jak i pobocznych, doskonale wpisujących się w klimat i koloryt opowieści, jest bez wątpienia to iż mimo, naturalnej,  stylizacji języka (pojawia się wiele nieznanych nam, co zrozumiałe, określeń i terminów), całość czyta  się naprawdę bardzo dobrze.

Reasumując. Książka jest solidnym i bardzo dobrze  napisanym przyk fantastyki,   która przemawia do naszej wyobraźni, potrafi rozpalić nasze zmysły i  dostarczyć nam  kilkanaście godzin, niebanalnej,  utrzymanej na wysokim poziomie rozrywki. Czego chcieć można więcej? Z niecierpliwością oczekuje na kolejny tom powieści.

M. A. Koprowski „Narodziny ukraińskiego nacjonalizmu”.

Bandrea, Szeptycki, OUN”.

20 stycznia 2010 roku prezydent niepodległej już Ukrainy Wiktor Juszczenko, specjalnym dekretem, nadaje pośmiertnie przywódcy Organizacji  Ukraińskich Nacjonalistów, Stefanowi Banderze   tytuł Bohatera Ukrainy, dając tym samym jasny i czytelny (zwłaszcza dla nas Polaków) sygnał jak wyglądać i kształtować się  będzie polityka historyczna tego kraju przez najbliższe lata i dziesięciolecia. 

Dla rzesz Ukraińców (zwłaszcza młodego pokolenia) Bandera to wielki narodowy bohater, charyzmatyczny, obrosły legendą przywódca, bojownik o jedność i niepodległość ukraińskiego państwa. Człowiek o którym kręcone są filmy, pisane są książki i opracowania naukowe, któremu potomni stawiają pomniki, tablice i uwieczniają na znaczkach pocztowych. Dla nas, Polaków, to niezmiennie  symbol i ucieleśnienie wszystkich najgorszych cech skrajnie prawicowego, politycznego, ekstremizmu: terrorysta, morderca, twarz zbrodniczej doktryny, odpowiedzialnej za straszliwe i krwawe akty przemocy i  skrytobójcze mordy w II Rzeczypospolitej oraz  niewysłowione cierpienia i masowe ludobójstwo naszych rodaków na południowo wschodnich terenach ojczyzny.
 Prezentowana tu książka  Pana Marka A. Koprowskiego  „Narodziny ukraińskiego nacjonalizmu”  jest   pozycją, która w sposób   naprawdę bardzo szeroki,  merytoryczny  i  wielotorowy omawia problematykę ukraińskiego nacjonalizmu, obejmując tematycznie tak  płaszczyznę historyczną, polityczną czy militarną jak i  ideologiczną, społeczną oraz religijną ( bardzo dwuznaczna rola cerkwi prawosławnej i  jej zwierzchnika, metropolity  Andreja Szeptyckirgo). To rozbudowane, wsparte wieloma dokumentami i świadectwami,   spojrzenie na historię tego zbrodniczego ruchu, jego podwaliny ( Ukraińska Organizacja Wojskowa -UWO)  tego jak z biegiem czasu kształtował się i ewoluował (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów-OUN) wraz ze zmieniającymi się, gwałtownie,  europejskimi uwarunkowaniami tego czasu. Prezentuje cele, które sobie zakładał i sposoby, którymi próbował wdrażać je w życie, skutkujące,  później,  masowym, usankcjonowanym przez partyjnych liderów  ludobójstwem ludności polskiej  na  Wołyniu w 1943 roku.

Powrócą tu echa najgłośniejszych aktów terroru wymierzonych w II Rzeczpospolitą: nieudany zamach na marszałka Józefa Piłsudskiego i wojewodę lwowskiego Kazimierza Grabowskiego  25 września 1921, szokujące zabójstwo, znanego polskiego polityka i zwolennika zbliżenia polsko-ukraińskiego Tadeusza Hołówki w Truskawcu 29 sierpnia 1931 roku, krwawy napad na oddział Poczty Polskiej w Gródku Jagiellońskim 30 listopada 2932 roku, polityczny mord dokonany na polskim ministrze spraw wewnętrznych Bronisławie Piernackim ,  dokonany w  Warszawie  15 czerwca 1934   oraz wiele innych, niekiedy już zapomnianych aktów brutalnej przemocy i  zbrodni wymierzonych przez ukraińskich nacjonalistów w  odrodzone państwo polskie. 

Odnajdziemy tu również  historię życia i działalności niekwestionowanego przywódcy tego nurtu  Stefana Bandery (oraz niektórych jego współpracowników),   który tworzy  ideologiczne i organizacyjne podstawy ruchu a   później wyraźnie  ukierunkuje go swoją władzą i swoim autorytetem. Autor przedstawia nam jego życiorys od lat najmłodszych (przesycony greko-katolicyzmem i wiarą w niepodległość Ukrainy) poprzez pierwsze kroki w działalności podziemnej prawicy, kolejne stopnie i szczeble w organizacji OUN i w jej ramach wielopłaszczyznową działalność na różnych polach ( łączność, zbieranie funduszy, propaganda, lecz również napady, pobicia, porwania, zabójstwa oponentów i przeciwników politycznych, tworzenie siatki agenturalnej i terrorystycznej) udział w zabójstwie polskiego ministra, proces,  osadzenie w Berezie Kartuskiej i więzieniu na Świętym Krzyżu ( bardzo ciekawe fragmenty)  oraz okres wzmożonej aktywności politycznej zaraz po uwolnieniu. 
Wszystko, naturalnie, ukazane w szerokiej, rozbudowanej  perspektywie, dokumentującej bardzo złożone  stosunki polityczno -społeczne w samej Ukrainie ( nie był to bynajmniej jednolity, ideologiczny, monolit), w Polsce ( przez lata ścierały się tu rozmaite koncepcje i plany, dotyczące metod sprawowania władzy w tym szczególnym regionie naszego kraju ) jak i już typowo polsko-ukraińskie, wpisanej w echa wielkiej, europejskiej i światowej polityki tego okresu. Dotyczy to też wątków odnoszących się do
wieloletnich zmagań władz  II RP z falą bezwzględnego terroryzmu i prób (w pewnym momencie wydawało się iż była na to pokojowa  szansa)  takiego czy innego  unormowania stosunków etnicznych w ramach  państwa polskiego. Jak wiemy z historii niewiele z tego wyszło.

Lektura Pana Marka A. Koprowskiego, to bardzo dobrze  napisana i niesłychanie interesująca  pozycja dla wszystkich pasjonatów naszej dwudziestowiecznej  historii ze szczególnym uwzględnieniem meandrów polityki wschodniej w dwudziestoleciu międzywojennym . Na pierwszy rzut oka widać ogromną historyczną wiedzę autora oraz świetną znajomość opisywanych realiów i zdarzeń. Bogaty materiał źródłowy (wzbogacony  zdjęciami)  powoduje iż na wiele wydawałoby się znanych faktów pisarz rzuca zupełnie nowe światło. Dodatkowym atutem tej publikacji (ukłon w stronę Wydawnictwa Replika) jest jej naprawdę bardzo dobre wydanie, zaopatrzone w  porządną twardą  oprawa z obwolutą, dobra jakość papieru i druku. Polecam gorąco.

Moje podróże-Słowacja „Czerwony klasztor”.

Piotr Pytlakowski „Ich matki, nasi ojcowie”.

„Niewygodna historia powojennej Polski”.

W dorobku Pana Piotra Pytlakowskiego to pozycja dość nietypowa, gdyż jego dotychczasowa dziennikarska i literacka działalność kojarzy nam się głównie z czasami bardziej współczesnymi, związanymi min: z polską przestępczością zorganizowana, instytucją świadka koronnego, działalnością tajnych służb, aferami gospodarczymi  i szeroko rozumianą polityką. Cieszę się jednak że ją „popełnił” , choć tematyka jest bardzo trudna, bolesna i bardzo często przemilczana. Sięgając po nią  odniosłem wrażenie iż problematyka ta tkwiła w autorze od  bardzo dawna, co potwierdza duży emocjonalny ładunek wyzierający z kart lektury. 

Zagłębiając się, ze strony na stronę w poruszająca j treści i  stając w obliczu opisów i relacji  straszliwego dramatu lat powojennych w które tak bardzo wplecione zostały losy przedstawionych  postaci (szczególnie dzieci), przed oczami staje mi głośny film Pani Agnieszki Holand „Europ, Europa” (opisujący historię ukrywającego się żydowskiego chłopca, Salomona Perela, który aby  przeżyć zmuszony jest stać się najpierw Polakiem, potem Rosjaninem (członkiem Komsomołu), następnie Niemcem (członkiem Hitlerjugend) i wreszcie ocalałym więźniem obozu koncentracyjnego) czy tekst słynnej piosenki Jacka Kaczmarskiego „Opowieść pewnego emigranta” ( „I pod Ścianę Płaczu iść mi było wstyd, czy ja komunista, czy Polak czy Żyd?”).  Tak bardzo trauma  wojny i wszystko to, co za sobą niosła  potrafiła wypaczyć, skomplikować i wykoleić ludzkie losy. Książka traktująca o złożoności  stosunków polsko -niemieckich po zakończeniu II wojny światowej jest  tak naprawdę, rozpisaną na wiele głosów, opowieścią o tym jak  bezwzględny, bezlitosny  i niesprawiedliwy potrafi być walec historii i jak często jego ofiarami padają najsłabsi i najmłodsi pośród nas. Jak dziejowa niesprawiedliwość zatruwa ludzkie dusze, wypacza ludzkie umysły, ludzkie emocje i ludzką empatię dla drugiego człowieka, pozwalając na zwierzęce zaślepienie, zemstę, wynaturzenie  i nieuzasadnioną przemoc.  Jak niewiele potrzeba by z bezbronnej ofiary stać się brutalnym oprawcą  a   ZŁO kiełkujące  w ludziach sercach niekoniecznie musi  podpierać się jakąkolwiek, polityczną,  ideologią.

Na kartach książki Piotra Pytlakowskiego pojawi się kilka udokumentowanych historii przedstawiających brutalne, okrutne i często niezrozumiałe zbrodnie, dokonane przez naszych rodaków (zarówno tych przybyłych ze Wschodu, pragnących odbudować swoje życie po dramacie wojny i przymusowego przesiedlenia na Zachód, jak i miejscowych Polaków łaknących odwetu na miejscowej ludności (pozostałych jeszcze  na ziemiach polskich Niemcach, wychodzących z ukrycia i powracających do swych domów i interesów  Żydach, a także Mazurach, Kaszubach, Ślązakach i innych grupach, uznanych, w tamtym czasie, za elementy antypolskie) i powetowania sobie  strat poniesionych podczas kilku lat okupacji.

Szczególnie zaszokowały mnie i mocno utkwiły w pamięci masowe mordy, dokonane przez  polska ludność Aleksandrowa Kujawskiego i Nieszawy w 1945 roku   oraz wstrząsająca historia osieroconego ,niemieckiego, chłopca Heinricha z dzisiejszego  Koszalina  ( z racji nieznajomości języka polskiego udającego niemowę ), którego tragiczna historia jest przykładem dramatu wielu dzieci tamtego okresu, pozbawionych   opieki , domu, rodziny, tradycji  ojczyzny,   którzy, chcąc nie chcąc, przystosować się musieli do nowych czasów i nowych warunków życia, co zmieniło ich już na zawsze.

Opisane tu fakty chyba nikogo nie pozostawiają obojętnym, przynajmniej nie powinny, szarpią emocjami i zmuszają do głębszych refleksji. Są też istotnym świadectwem owego okresu a tym samym, ważnym, potrzebnym, głosem w dyskusji o naszej ( nie zawsze chlubnej, przecież) historii najnowszej.

Gorąco polecam, kończąc również cytatem z Jacka Kaczmarskiego  z utworu Jałta  „Tylko ofiary się nie mylą”. Pamiętajmy o tym.        

Radosław Golec „Generał i diuk”.

  

Dramatyczna i burzliwa biografia Generała Władysława Sikorskiego, rozpatrywana zarówno w kontekście politycznym ( premier rządu, najpierw w kraju a później na obczyźnie ) i wojskowym ( Naczelny Wódz), a zwłaszcza wciąż niewyjaśniona i budząca kontrowersje śmierć w tzw. katastrofie giblartarskiej, powoduje iż jest to w naszej historii XX wieku postać, nad której losem warto się pochylić, nawet  w niemal  osiemdziesiąt lat po jej śmierci. Tym bardziej iż wciąż nieujawnione, w większości,  archiwa brytyjskie (może kiedyś doczekamy się ich otwarcia) i radzieckie, a dziś rosyjskie (tu raczej nie byłbym przesadnym optymistą) wciąż skrywają wiele sekretów, dotyczących samego generała, jego otoczenia, prowadzonej polityki oraz wizji Rzeczypospolitej po zwycięskiej wojnie.

Dziś, na szczęście, dzięki żmudnej pracy naszych  historyków, badaczy i popularyzatorów  dziejów najnowszych, nasza wiedza dotycząca wydarzeń tego okresu jest już znacznie bogatsza i pełniejsza a dostępne dokumenty (często z trudem odnalezione) wsparte  listami , wspomnieniami, relacjami świadków  i uczestników konkretnych zdarzeń, rzucają nowe światło na  wydarzenia i postacie, które przez dziesięciolecia otoczone były mgłą tajemnicy, zmową milczenia lub znane były jedynie wąskiej grupie ludzi. 

Doskonale wpisuje się w ten schemat książka autorstwa Radosława Golca, zatytułowana  „General i Diuk” , opatrzona wstępem Piotra Zychowicza, przybliżające nam mało znane (a czasem również bardzo niewygodne – chwała autorowi za to że się przed nimi nie wzbrania) fakty dotyczące Naczelnego Wodza, emigracyjnego rządu i jego polityki w okresie II wojny światowej. Odnosi się to zarówno  do samej biografii (bardzo dobrze oddającej ducha czasu i historyczne tło) naszego głównego bohatera i jego funkcjonowania w dwudziestoleciu międzywojennym jak i kulis przejęcia władzy na emigracji, najpierw we Francji a później w Wielkiej Brytanii, bezpardonowej (i często noszącej znamiona osobistej) rozprawy  z wyższymi oficerami sanacyjnymi (obóz odosobnienia na Wyspie Węży, ośrodek w Shinafoot) skomplikowanych meandrów w polityce wewnętrznej (cywilnej i wojskowej)  i zewnętrznej polskich władz. Zamierzeń federacji  z Republiką Czeską a później środkowoeuropejskiej, pomysłów restytucji w powojennej Polsce (na wzór angielski ) monarchii  z księciem Kentu, Jerzym Windsorem, prób  likwidacji przez naszych oficerów przebywającego w Anglii zastępcy Adolfa Hitlera, Rudolfa Hessa, tajnych układów, umów, operacji wywiadowczych  i wielu innych wydarzeń tego okresu. Oczywiście, nie zabraknie, bo i zabraknąć  nie może, opisu kilku zamachów na gen. Sikorskiego w tym również wciąż niewyjaśnionej tragedii na giglartarskiej skale. Autor nie przesądza o tym co tak naprawdę stało się owego, feralnego, 4 lipca 1943 roku ( wydaje mi się iż najbliżej prawdy znalazł się polski badacz Władysław Baliszewski-taka dygresja)  stawia jednak ciekawe hipotezy  i podpiera je zręczną argumentacją.

Książka posiada jeszcze jeden bardzo ważny i  szalenie interesujący  (przynajmniej dla mnie)  atut, a jest nim charakterystyka postaci ( tak ze strony polskiej jak i brytyjskiej),  które odegrały ogromną,  choć często skrywaną czy nieocenioną, rolę  w tych dramatycznych i tragicznych dla Polski i Europy latach. Szczególnie ciekawe jawi się w tym kontekście postać „szarej eminencji ” polskiego rządu i zaufanego Naczelnego Wodza,  Józefa Retingera (pisarza, polityka, szpiega, wolnomularza, emisariusza, agenta tajnych służb ( ilu?) doradcy politycznego- i Bóg wie kogo jeszcze),  człowieka o tak barwnym, pogmatwanym i osnutym siecią tajemnic i niedomówień życiorysie, iż można by nim obdarzyć, co najmniej, kilka osób. Mam nadzieję że ktoś , kiedyś, pokusi się o napisanie, jeśli jest to, naturalnie, możliwe, jego pełnej biografii.

Radosław Golec jest autorem, który na kartach swoich publikacji  niestrudzenie stara się zapełnić wciąż liczne  białe plamy historii XX wieku a prezentowana to jego najnowsza książka „Generał i diuk” jest tego najlepszym przykładem. Gorąco polecam. 

James Rawles. Jak przeżyć koniec świata.

Trudno nie zgodzić się z tezą, że żyjemy w czasach względnego dobrobytu. Mamy zapewnioną opiekę zdrowotną, dostęp do świeżej żywności. Możemy się przemieszczać bez większych trudności.

W czym więc problem?

Pandemia. Atak terrorystyczny. Katastrofa nuklearna. Globalne załamanie finansowe. Czasem wystarczy jedno wydarzenie, aby odwrócić nasz świat do góry nogami.

James Rawles, były oficer wywiadu armii Stanów Zjednoczonych, w swojej książce Jak przeżyć koniec świata. Plan na niepewne czasy wyjaśnia, dlaczego i jak musimy się przygotować na najgorsze. Przedstawia analizę zagrożeń współczesnej cywilizacji, które mogą na dłuższy czas sparaliżować jej funkcjonowanie. Opisuje sposoby radzenia sobie, kiedy potencjalna katastrofa nadejdzie.

Już na początku autor każe nam się zastanowić: „Ledwie dwa procent obywateli krajów Pierwszego Świata zajmuje się rolnictwem lub rybołówstwem. Pomyślcie o tym przez chwilę. Zaledwie dwa procent z nas żywi pozostałe dziewięćdziesiąt osiem. By trafić na nasze stoły, żywność musi przebyć setki, jeśli nie tysiące kilometrów”. A jeśli transport zawiedzie? Ogrzewanie i elektryczność dostarcza elektrociepłownia, woda leci z kranu, pensja wpływa na konto… A jednak tak nie musi być wiecznie. Brzmi przerażająco?

W książce czytelnicy znajdą wiele podpowiedzi, jak się przygotowa

na najgorsze. Autor radzi, od czego rozpocząć przygotowania, jak sporządzić wykazy niezbędnych sprzętów i zapasów żywności. Jak i co gromadzić. Jak pozyskiwać i uzdatniać wodę. Przedstawia kluczowe zagadnienia związanie z długoterminowym przechowywaniem zapasów nie tylko żywności, ale także paliwa, energii elektrycznej. Radzi, jak się zaopatrzyć w środki medyczne oraz postępować w przypadku problemów zdrowotnych. Jak bezpiecznie się poruszać, komunikować i bronić. Uczy samowystarczalności. Jako praktyk ma nam wiele do przekazania. James Rawles, nazywany „papieżem preppersów”, znany jest z najpopularniejszego bloga na temat preppingu – SurvivalBlog.com.

Książka ta jest nie tylko poradnikiem, jak przeżyć w totalnym kataklizmie. Publikacja pokazuje też potencjalne zagrożenia i słabości naszej cywilizacji. Podsuwa też szeroką gamę pionierskich i tradycyjnych metod przetrwania.

Jesteśmy świadkami globalnych kryzysów ekonomicznych. Zaczynamy odczuwać skutki recesji. Załamanie wielu rynków zwiększy zagrożenie.

Sam autor pisze: „Dzięki poradom zawartym w tej książce możecie przygotować się do życia bez zewnętrznej pomocy przez długie miesiące albo lata. Wszystko sprowadza się do samowystarczalności”.

Publikacja ta uświadamia nam wiele zagrożeń, które są ważne dla naszej egzystencji. Na co dzień nie zdajemy sobie z nich sprawy. Jednocześnie podsuwa rozwiązania wielu problemów. Przygotujmy się. Tak na wszelki wypadek.

Książka ukażę się 30 września 2020 r. nakładem Wydawnictwa Kompania Mediowa w znanej polskim czytelnikom serii Inwestuj w siebie. W serii tej ukazały się dwie bestsellerowe książki: Jak czytać ludzi – radzi agent FBI oraz Nawyki bogatych i biednych.