Elżbieta Cherezińska „Odrodzone królestwo”.

To już piąta i niestety ostatnia, finałowa część, chyba najlepszego  (przynajmniej moim zdaniem) historycznego cyklu, pióra Pani Elżbiety Cherezińskiej (polecam przy okazji cykl  „Harda” oraz niezrównany „Legion”),  która zabiera nas we wspaniały i wielobarwny (w każdym, niemal, wymiarze) czternastowieczny świat naszych przodków. To również  bezpośrednia kontynuacja losów poznanych wcześniej bohaterów oraz podsumowanie  i zamkniecie  powieściowych wątków, które przez tyle tomów rozpalały naszą, czytelniczą, wyobraźnię.

Po raz kolejny udało się autorce tchnąć oddech świeżości w uświęcone wielowiekową tradycją, suche a   bywa że i  skostniałe czy bardzo szablonowe traktowanie naszych, średniowiecznych dziejów, pozwalając przez pryzmat swoich bohaterów (zarówno głównych jak i pobocznych- zwłaszcza ich, gdyż nie są obciążeni typowo historyczną spuścizną) odkryć na nowo  dawne, niekiedy zapomniane już wydarzenia, sekrety dynastii, tajemnice czasów i wziąć udział w okrutnej, krwawej i bezpardonowej walce o utrzymanie krakowskiego tronu. A jest to, pamiętajmy,  czas krwawych konfliktów zewnętrznych i wewnętrznych, prawie nieustającej wojny na naszych granicach, wielkich bitew, oblężeń, najazdów, zasadzek, potyczek i zwykłych  mordów, czas niewysłowionego cierpienia i ludzkich dramatów. To również lata krętych dyplomatycznych ścieżek, kojarzonych politycznie małżeństw, intryg, kłamstw, łamanych paktów i obietnic, trucicielstwa i skrytobójczych zabójstw, niekończącej się waśni o wpływy stronnictw politycznych i wielkich rodów.

 Świat wielkich namiętności, miłości, przyjaźni, poświęcenia, ponadczasowych idei lecz również wybujałych i niepohamowanych ambicji, chciwości, dbania jedynie o własne, partykularne, interesy, dążenie do zaszczytów i władzy za wszelką cenę. Gdzie przeszłość  i teraźniejszością ściśle się splata,  wpływając na bieg przedstawionych wydarzeń, a dwie jakże przeciwstawne sobie religie i światopoglądy (chrześcijaństwo i wciąż tkwiące w narodzie pogaństwo) mimo upływu lat, nadal ścierają się ze sobą i jest to, bez wątpienia,  jeden z najciekawszych wątków, zarówno tej lektury jak i  całego cyklu.

 Najważniejsi w powieści  pozostają nadal jednak jej bohaterowie,  będący elementem łączącym literacka fikcję z  prawdziwymi, historycznymi wydarzeniami.

Przyglądamy się ich poczynaniom i sposobom w jaki realizują swoje zamierzenia, poznajemy ich poglądy,  sposób życia i funkcjonowania w  określonych realiach tego czasu, obserwujemy jak kształtują się ich osobowości i charaktery.

Wyłania nam się z tego obraz Piastów ( i nie tylko Piastów, bo zaglądamy również na ziemie czeskie, węgierskie, ruskie, litewskie czy należące do Zakonu Krzyżackiego) ) jakich nie znamy, co powoduje iż wydają nam się jacyś bliżsi, bardziej namacalni, prawie realni i z większym zrozumieniem traktujemy motywy przyświecające ich działaniom. Losy naszych bohaterów ściśle splecione są z losami  Królestwa Polskiego i jego mieszkańców, oglądamy więc dramatyczne wydarzenia tamtych dni z ich perspektywy, udzielają nam się ich emocje, uczucia i sposób postrzeganie świata. Atrakcyjna, z punktu widzenia czytelnika jest wieloosobowa narracja pozwalająca nam widzieć toczącą się  akcję  z perspektywy różnych osób, często o odmiennych poglądach, religii, statusie społecznym, materialnym czy politycznej orientacji.

Dużym atutem są występujące i przeplatające się,  niemal przez cała lekturę, wątki fantastyczne (walczące herbowe zwierzęta i bestię) i mistyczne, które budują swoisty klimat  i koloryt , znacznie wzbogacając  samą opowieść, a tym samym wpływając na  czytelnicze odczucia.

Na każdym kroku widać doskonałe merytoryczne przygotowanie autorki, która z całą pewnością wiele czasu i ciężkiej pracy poświęciła na studiowaniu i odkrywaniu XIV wiecznych polskich realiów (w jej różnych aspektach) i znajduje to odzwierciedlenie w powieści.

 Książkę Elżbiety Cherezińskiej „Odrodzone królestwo” polecam wszystkim miłośnikom naszej historii, zwłaszcza doby średniowiecza, którzy chcą spojrzeć na ten niezwykle ważny okres naszych dziejów nie tylko przez pryzmat znanych nam z historii wielkich bitew i orężnych zmagań.

Serial „Normalni ludzie”

Marcin Ciszewski ” To ja, Szpilka. Klub”.

„To ja, Szpilka. Talent do wplątywania się w kłopoty mam po ojcu. Po matce – umiejętność radzenia sobie z wyzwaniami”.

Marcin Ciszewsk znakomity polski autor (znany  z  bardzo dobrego cyklu  „www…” i „Kruger”) tym razem serwuje nam brutalną, pełnokrwistą i świetnie opowiedzianą  policyjną historię, rozgrywającą  się we współczesnej nam Polsce z niesłychanie wyrazistą (i ciekawie skonstruowaną) postacią kobiecą, głównej  bohaterki, podkomisarz Marianny Kohut tytułowej  „Szpilki”.

Kołem napędowym i motywem przewodnim powieści jest, naturalnie, zbrodnia ( jakże by inaczej), ponura, okrutna i otoczona siecią tajemnic oraz związane z nią wielotorowe, skomplikowane policyjne dochodzenie w które nasza bohaterka angażuje się (również ze względów osobistych) zupełnie bez pamięci.

Mamy więc brutalne  zabójstwo znanego pisarza, serię  mordów na tle seksualnym, których ofiarami padają młode kobiety, dramatyczny wyścig z czasem, złożone, pełne animozji i kompetencyjnych sporów w resorcie śledztwo oraz  rozrzucone elementy układanki, które ze strony na strony coraz bardziej zaczynają do siebie pasować, prowadząc nas nieubłaganie ku zaskakującemu finałowi. Dobrze zarysowana intryga, świetne dialogi oraz  dynamizm sytuacyjny powoduje iż towarzyszące nam podczas czytania napięcie nie opuszcza nas do końca lektury.

Uderza nas  na wejściu również  ogromne,  odbijające się na całej fabule ( w sposób pozytywny)  wyczucie realizmu zdarzeń, podszytego grozą klimatu  połączonego z  gruntowną  znajomość policyjnych praktyk, obowiązujących procedur i metodologii  działań śledczych oraz (co szczególnie zatrważające)  przenikania się rozmaitych  kryminalnych, politycznych, biznesowych i towarzyskich układów, naszej kochanej Rzeczypospolitej.

Znakomicie prowadzona, pierwszoosobowa, narracja  pozwala nam wniknąć w sferę psychologiczną-emocjonalną  bohaterki (co ważne, zważywszy na jej traumatyczne, rodzinne,  doświadczenia z przeszłości) zrozumieć podejmowane przez nią decyzję,  mające  bezpośrednie przełożenie na rozgrywająca się na kartach lektury akcję.


Reasumując: Trzymamy w swoich rękach naprawdę mocny, inteligentny, doskonale napisany i skonstruowany thriller,  który z całą pewnością zapewni nam kilka wieczorów  naprawę godziwej i utrzymanej na wysokim poziomie rozrywki. Nacechowany, prostym, zrozumiałym i wyraźnym przekazem, który właściwie komponuje się z dramaturgia przedstawionych zdarzeń. Naprawdę polecam.

S. S. Montefiore „Romanowowie 1613-1918”.

„Niełatwo być carem. Rosja jest trudnym krajem do rządzenia. Dwudziestu władców z dynastii Romanowów rządziło Rosją przez trzysta cztery lata od 1613 roku do  zniszczenia caratu przez rewolucję w 1917 roku. Ich droga na szczyt zaczęła się w czasach Iwana Groźnego, a dobiegła końca  w czasach Rasputina. Tragedia ostatniego cara skłaniała potem co bardziej romantycznie nastawionych kronikarzy do twierdzeń iż na Romanowach ciążyła jakaś klątwa,  jednak w rzeczywistości byli oni najskuteczniejszymi budowniczymi imperium od czasów Mongołów”.

 Simon Sebag Montefiore już po raz kolejny oddaje w nasze ręce (polecam przy okazji, trzymając  się już rosyjskiej tematyki „Młodego Stalina” oraz „Dwór czerwonego cara”)  pozycje, która ze wszech miar zasługuje na nasze uznanie.  Po publikacji znakomitej „Jerozolimy” na jego historyczno-literacko warsztat  trafiają dzieje jednej z największych  i najważniejszych światowych dynastii, rosyjskich Romanowów. Potężnego, utrzymującego się przy władzy przez ponad 300 lat rodu,  który szczególnie w naszej, polskiej historii (choć, naturalnie, nie tylko naszej) zapisał się wyjątkowo złowróżbnymi i krwawymi zgłoskami. Jej dzieje, w mniejszym lub większym stopniu znamy wszyscy, czy to z lekcji historii, programów popularnonaukowych  czy filmowych ekranizacji.  Dotyczą one jednak raczej tylko pewnych fragmentów  czy poszczególnych postaci,  lecz  już nie całej dynastii, jako takiej. 

„Romanowowie” to urzekające  i monumentalne dzieło,  ukazujące losy rosyjskiej dynastii na przestrzeni wieków na tle  historyczno- polityczno – społecznych  przemian i przeobrażeń, których była, oczywiście, bardzo istotnym elementem.  Będziemy mieli okazje prześledzić losy poszczególnych carów i caryc (wraz z licznym gronem wojskowych, polityków, doradców i faworytów) od protoplasty dynastii aż po ostatniego z jej przedstawicieli, Mikołaja II, zamordowanego przez bolszewików  w Jekaterynburgu w  1918 roku.

Autor przyzwyczaił już nas do tego iż oprócz świetnego literackiego warsztatu i dużej umiejętności docierania do czytelnika (co jest szczególnie cenne), podpiera się wszechstronną,  dobrze ugruntowana i wielopłaszczyznową historyczną wiedzą. I nie inaczej jest w tym  przypadku.

Oddaje w nasze ręce   fascynująca opowieść o  wielkiej polityce, zaborczych wojnach,  zewnętrznych i   wewnętrznych konfliktach, skomplikowanych rodzinnych relacjach, ogromnych  namiętnościach oraz niespełnionych marzeniach. Sprawach  fundamentalnych i zupełnie przyziemnych, dalekosiężnych zamierzeniach i realizowanych z rozmachem planach. Kontrowersyjnych decyzjach  i budzących wątpliwości faktach, okrutnych publicznych kaźniach, skrytobójczych mordach oraz  folgowaniu najniższym instynktom. To pouczająca podroż przez przestrzeń i czas, przez  lata świetności i czasy upadku, wspaniałe osiągnięcia architektoniczne i  kulturowe  oraz  straszliwe wojenne zniszczenia. Przez plejadę wspaniałych władców i okrutnych tyranów, znamienitych, wybitnych wodzów i  okrutnych, krwawych najeźdźców. Religijnych fanatykowi i pragmatycznych przywódców, natchnionych wizjonerów i mistyków oraz  trzeźwo kalkulujących polityków, wielkie kariery i spektakularne upadki, gdzie  wszyscy razem i każdy z osobna odciskają swój ślad zarówno na dziejach Rosji jak i   Europy i Świata.

„Jak obliczono, po objęciu tronu przez Romanowów w 1613 roku imperium rosyjskie powiększało się o 142 kilometry kwadratowe dziennie, to jest ponad 50 tysięcy kilometrów kwadratowych rocznie. Pod koniec XIX wieku władało ono jedną szóstą powierzchni lądowej Ziemi i ciągle się rozszerzało. Romanowowie mieli we krwi budowanie imperium”.

  Losy rosyjskiej dynastii stają się swoistą soczewką przez którą  mamy okazję spojrzeć również na burzliwą, trudną i obficie skrwawioną historie tej rozległej krainy, przenosząc nas od czasu do czasu z kapiących od bogactwa  arystokratycznych pałaców  ku bezkresnym rosyjskim przestrzeniom i zagubionych wśród lasów  miasteczkom i  wioskom.

Z plejady blisko dwudziestu carów i caryc przedstawionych w lekturze szczególne  wrażenie zrobiły na mnie postacie zwłaszcza trojga władców: Piotra I  i  Katarzyny II, którzy jako jedyni zasłużyli u potomnych  na przydomek Wielkich (postaci charyzmatycznych, nieszablonowych i  zdecydowanie wyróżniających się na tle swoich poprzedników) oraz kończącego pewną epokę, ostatniego,  tragicznie doświadczonego przez koło historii Mikołaja II  i jego rodziny.

„Koniec dynastii Romanowów był niebywale okrutny i często przedstawia się go jako nieunikniony. Warto jednak pamiętać że rosyjska monarchia była tak silna, że Mikołaj II rządził przez dwadzieścia dwa lata- przez pierwsze dziesięć nawet udanie-zdołał przetrwać wojnę, rewolucyjny ferment i trzy lata wojny światowej. Rewolucja lutowa 1917 roku obaliła monarchie, ale los rodziny wcale nie był przesądzony.[…] Lenin rozważał rożne rozwiązania, zanim zdecydował się na okrutną zbrodnie: zamordowanie rodziców i ich niewinnych dzieci”.

Książka ze względu na bardzo szeroki  przedział czasowy  oraz związany z tym ogrom nagromadzonych wydarzeń, faktów i zjawisk,  nie jest jedną z tych lektur, które czyta się lekko, łatwo i przyjemnie. Tytaniczny, badawczy i dokumentalny wysiłek pisarza ma swoją wagę  i wymaga od czytelnika sporej dozy zaangażowania.  Autorowi udało  się jednak stworzyć wspaniałą, wielowiekową epopeje rosyjskiego rodu, pełną  mało znanych faktów (również tych pikantnych) kontrowersyjnych  wydarzeń,  ciekawostek, niewyjaśnionych czy   niewygodnych faktów, dotyczących  rosyjskich elit.

Pozycja Simona Sebaga Montefiore jest wspaniałą lekturą,  która pozwala nam objąć spojrzeniem  dzieje jednej  z najważniejszych nowożytnych dynastii, która wywarła ogromny wpływ na to jak nasz świat wyglądał i wygląda dziś. Gorąco polecam!!!!

Jerzy Besala „Alkoholowe dzieje Polski”.

W tysiącletniej historii Rzeczypospolitej czasy II wojny światowej oraz okupacji niemieckiej i sowieckiej to najcięższe chwile. Naród polski po raptem dwudziestu latach niepodległości znów utracił wolność. Tym razem został postawiony w sytuacji krańcowej: miał zostać wyniszczony przez hitlerowskie Niemcy lub roztopiony w sowieckiej rzeczywistości łagrów i przesiedleń”.

To bardzo nietypowy sposób dotknięcia naszej historii, który z pewnością doskonale trafi do odbiorcy, głęboko zapadając w jego pamięć i świadomość. Szczególnie, iż będziemy mieli okazję spojrzeć na dramatyczną historię naszego narodu  lat 1939-1945 z dość oryginalnej, bo  alkoholowej, perspektywy. 

Opowieść o alkoholowych dziejach Polski jest jednak, tak naprawdę, opowieścią  o samej Polsce i Polakach XX wieku, którzy nagle, chcąc tego czy nie chcąc,  znaleźli  się na kolejnym  historycznym zakręcie.

Zetkniemy się z okupacyjnymi realiami (najpierw hitlerowskimi a potem sowieckimi)  oraz tym jak przekładały się one na życie (społeczne, polityczne, kulturowe, ekonomiczne, militarne, moralne i inne) naszych rodaków, odkrywając przy okazji  ich często skomplikowane  i pogmatwane, wojenne życiorysy.  A będzie o czym pisać gdyż wysoko (oraz nisko) procentowy trunek powiedzie nas od słynnych warszawskich restauracji, kultowych  i chętnie odwiedzanych lokali czy teatralnych bufetów,  przez brudne i  odpychające knajpy, rozwalające się bary,  kamieniczne bramy biedniejszych, miejskich dzielnic aż po przesiąknięte zapachem taniego samogonu wiejskie chałupy, karczmy i stodoły. Przez Polskę, komunistyczną  Rosję, Niemcy,  Francję, Wielką Brytanie, Włochy, Bliski Wschód i  szereg innych miejsc, gdzie dotarł polski uchodźca i  polski żołnierz  wraz z  jego słowiańskim zamiłowaniem do wszelkiej maści alkoholu

Jest to również, niestety,  obraz tego jak ludzie owego, ponurego,  czasu  przy pomocy alkoholu radzili sobie ze straszliwą traumą wojny, niepewnością jutra, brutalnością,  okupacyjnym okrucieństwem, strachem o siebie i swoich  najbliższych oraz  ogromem dokonanych zniszczeń,  masowych zbrodni i  mordów.

Szerokie historyczno –polityczne  tło, podparte iście tytaniczną, archiwalną pracą, ogromna wiedza, szeroka perspektywa, różnorodność i wnikliwe  podejście do tematu, powoduje iż otrzymamy dzieło,  bez wątpienia, ważne z historycznego i poznawczego punkty widzenia. Przeplatane, dodatkowo,  licznymi (co zrozumiałe i w pełni uzasadnione) wspomnieniem, relacjami świadków,  opisami miejsc i zdarzeń, wieloma ciekawostkami oraz  anegdotami.

Ten  wspaniale odmalowany kawałek naszej trudnej i tragicznej historii najnowszej znakomicie  trafi do czytelnika również  dzięki prawdziwie literackiemu kunsztowi pisarza, gawędziarskiemu zacięciu,  przystępności języka  i świetnej  narracji, która powoduje  iż lektura,  mimo swych znacznych rozmiarów,  zupełnie nas nie nuży.

Nie sposób pominąć znakomitej oprawy edytorskiej (duży ukłon w stronę Wydawnictwa Zysk i S-ka) charakteryzującej się  porządną, twardą oprawą, profesjonalnym zszyciem,  dobra jakość papieru i druku czytelną  czcionka.

 Książkę  Jerzego  Besala  „Alkoholowe  dzieje Polski. Dwie okupacje 1939-1945” jest, bez wątpienia,  lekturą warta polecenia.

Jack Campbell „Bezlitosny. Seria Zaginiona flota. Tom V

„Szczęście, odwaga i rozum – jeśli potrafisz korzystać z dwóch ostatnich przymiotów, pierwszy oszczędzisz na ostateczną rozgrywkę”.

Kolejna, już piąta, odsłona kosmicznej epopei autorstwa Jacka Campbella i kolejna fascynująca podróż przez galaktyczne przestrzenie, miejsca, czasy i niemal epicko toczone kosmiczna batalie.

W jej centrum nadal, niezachwianie, ON, legendarny John „Black Jack” Geary (wybitny dowódca polowy, cudem, po dziesiątkach  lat, odnaleziony w kapsule ratunkowej), który w   wyniku dramatycznych okoliczności  zmuszony jest przejąć zwierzchnictwo nad okrążoną i toczącą wojnę flotą Sojuszu oraz   podjąć próbę uchronienia jej od całkowitej zagłady. Wbrew logice  i przeciwnością losu a niekiedy i samemu sobie (bycie żywą legendą, jak się okaże, to niełatwe brzemię), walcząc, uciekając, klucząc, wymykając się okrętom wroga, pozorując działania  i używając zapomnianych już dziś sztuczek,  nieprzerwanie zmierza ku upragnionym, bezpiecznym planetarnym systemom. 

Niestety, zanim mu się to uda zostanie do wykonania jeszcze jedno, bardzo trudne, zadanie. To Heradao, więzienny system Syndykatu, w którym znajduje się około dwóch tysięcy jego towarzyszy broni, dla których jest już  ostatnią nadzieją. W rozpoczynającym się wyścigu stawką stanie się ich życie i przetrwanie dowodzonej przez niego floty Sojuszu.

Prezentowanej tu lektura  trzyma solidny  i bardzo wyrównany poziom poprzednich części cyklu  (co, naturalnie, bardzo dobrze świadczy o  literackim warsztacie i pasji tworzenia autora) nadal urzekając czytelnika bardzo ciekawą (choć może nie odkrywczą, ale chyba nie oto pisarzowi chodziło) futurystyczną wizją świata naszej przyszłości, którego niewątpliwym walorem  jest, oprócz kreacji głównego bohatera (oraz innych wiodących postaci) bogactwo  i sugestywność opisów,  doskonale wpisujących się w galaktyczny  klimat i wojenny obraz toczących się zdarzeń.

Na uwagę, w tym kontekście, zasługuje sposób w jaki autor przedstawił wielkie batalistyczne sceny walk  oddając całą ich  niszczącą i krwawą dramaturgię, co bardzo  pobudza naszą wyobraźnię oraz powoduje iż napięcie utrzymuje się od pierwszej do ostatniej strony.

Polecam.

„Ziemia niczyja”-serial

Rachel Roth „Przysięgnij że opowiesz”.

„Rachela opowiada światu o tym, co przeżyła ona – ta, która cudem przetrwała – i co przeżyli ci, którzy umierali pobici, zagłodzeni, zamarznięci, rozstrzelani, zagazowani”.

Kolejne wstrząsające w swej wymowie i treści świadectwo Holocaustu, które  trafia w nasze ręce za pośrednictwem Wydawnictwa RM i kolejna ważna cegiełka w dziele budowy pamięci i prawdy o straszliwych wydarzeniach XX wieku, II wojnie światowej i  masowej zagładzie milionów Żydów ( i, naturalnie innych narodowości) dokonanej w imię obłąkańcze, niemieckiej, narodowosocjalistycznej ideologii.

Tym razem będzie to bardzo osobista opowieść ocalałej z rzezi, młodziutkiej polskiej żydówki, Racheli Roth, która wierna przyrzeczeniu złożonym jednej z  współosadzonych więźniarek  dzieli się, po wojnie, historią swoją i swojej rodziny. Straszliwą historią, której epilogu możemy doświadczyć  już po spojrzeniu na okładkę lektury  i przeczytaniu  wstępu z którego dowiadujemy się iż z umieszczonego na niej rodzinnego zdjęcia,  przedstawiającego najbliższą rodzinę nastolatki (dwadzieścia jeden osób),  okupację  przeżyła tylko ona. Te zdjęcie towarzyszyć nam będzie  gdzieś z tyłu głowy przez całą lekturę, stajać się niemym choć jakże wizualnym świadkiem toczących się na kartach  wydarzeń. 

Ale nie ma w tym  nic dziwnego gdyż wspomnienia Racheli Roth odzierają nas z beztroski i samozadowolenia, burzą poczucie bezpieczeństwa, szarpią emocjami i nie pozwalają zasnąć. I to pomimo tego iż literatura  opisująca grozę i okrucieństwo tych  straszliwych lat wojny (w tym również ta dotycząca obozów koncentracyjnych  czy obozów zagłady) dość licznie gości na księgarskich półkach.

Nasza bohaterka, wychowana na warszawskiej Pradze przejdzie i opisze  piekło stołecznego getta i powstańczych walk z 1943 roku, drogę śmierci na osławiony Umschlagplatz, gehennę Majdanka oraz obozów  Auschwitz i Bergen-Belsen, gdzie doczekała wyzwolenia. Pozna smak uwięzienia, bólu, cierpienia,  głodu, strachu,  brudu, fizycznego  i psychicznego zniewolenia, ludzkiego wynaturzenia, oraz  wszechobecności śmierci zaś brutalną i represyjną obozową rzeczywistość zmusi ją by szybko dojrzała.

Bez wątpienia, książka Racheli Roth to literatura trudna, nacechowana poważnym ładunkiem emocjonalnym i osobistym. I pewnie dlatego też wydźwięk tych wspomnień jest tak bardzo  głęboki i  poruszający. To również przesłanie dla przyszłych pokoleń, niestety, jak wskazuje powojenna historia Europy i Świata, wciąż jak najbardziej aktualne i potrzebne. Gorąco polecam.

Piotr Jakub Karcz „Lalka bez głowy”.

To moje pierwsze spotkanie z  literacką twórczością Pan Piotra Jakuba Karcza ale wiem już, z całą pewnością, iż nie będzie ono ostatnie, gdyż autor ujął  mnie  znakomitym warsztatem twórczym, nieszablonowym w podejściem do tematu oraz świeżością pomysłu o który coraz trudniej w natłoku, licznej publikacji związanej z tym gatunkiem.

Oczywiście, jak w  każdej dobrej powieści kryminalnej najważniejsza jest odpowiednio zawiązana intryga oraz pewna tajemnica, która będzie motorem napędowym toczących się później wydarzeń i wokół której, snuć się będą  i ogniskować  wszystkie powieściowe wątki. Autor doskonale  doskonale zdaje sobie z tego sprawę, wybiega jednak troszkę dalej (i chwała mu za to), łącząc na różnych płaszczyznach również elementy  charakterystyczne dla  thrillera oraz  powieści psychologiczno- obyczajowej, mocno osadzonej w  społecznym obrazie naszej współczesności.

Autor wciąga nas w ponurą, mroczną  historię w którą dramatycznie  wplecione zostają losy kilku,  bardzo interesująco wykreowanych postaci (zmagającej się z traumą przeszłości Caroliny, steranego życiem i alkoholowymi problemami detektywa, młodej, przepełnionej pasją policjantki i pięknej, tajemniczej Serbki Anji)   i która, krok po kroku, wciąga nas w wir emocjonujących zdarzeń, prowadzących, naturalnie,  ku zaskakującemu finałowi. U jej podstaw legnie  okrutny mord, dokonany na młodej, odnalezionej na plaży, kobiecie i mozolne, wielotorowe dochodzenie, które stopniowo zaczyna odsłaniać  przed nami tragiczną prawdę, choć szczegółów, z oczywistych powodów, nie zdradzę,  nie chcąc nikomu psuć przyjemności obcowania z lekturą.

Bez wątpienia jedną z największych zalet prezentowanej tu książki (przynajmniej moim, skromnym, zdaniem, ale nie sądzę bym był w swojej ocenie bardzo odosobniony) oprócz, naturalnie, samej rozwijającej się stopniowo kryminalnej intrygi i okalającej jej sekretów jest znakomicie oddany, z ogromnym smakiem i  znajomością rzeczy obraz i klimat Portugalii, zwłaszcza Lizbony i Sesimbiry.  Uchwycony w niezwykle barwny i plastyczny sposób, pełen ciekawych, sugestywnych opisów miejsc jest  niejako pomostem, łączącym rozmaite fragmenty  lektury, stając się  milczącym obserwatorem rozgrywających się  dramatów i osobistych, ludzkich tragedii.

Pisarz bardzo zręcznie i wielotorowo prowadzi narrację oraz  odpowiednie buduje nastrój i napięcie, podrzucając co rusz kolejną wskazówkę,  dzięki czemu historia coraz bardziej nas wciąga, porusza, szarpie emocjami,   nie pozwalając by wkradła się nuda i o to właśnie (pomijając, oczywiście, fundamentalne Kto zabił?) w dobrej literaturze chodzi.

Książka Piotra Jakuba Karcza   „Lalka bez głowy” to znakomita pozycja dla wszystkich, którzy chcą poznać, interesującą,  niebanalną i dobrze napisaną opowieść, osadzoną w pięknej nadmorskiej, południowej scenerii. Czeka nas  kilka naprawdę ciekawych wieczorów. Polecam. 

Witold Bunikiewicz „Żywoty diabłów polskich”.

„Mądre, głupie, złośliwe, naiwne, niemiarkujące w jedzeniu czy piciu – wszystkie znane są nam od zarania dziejów, a opowieści na ich temat krążą po całym świecie”.

To co od razu przykuwa nasz wzrok w odniesieniu do publikacji Witolda Bunikiewicza, zatytułowanej  „Żywoty diabłów polskich”, to świetnie wykonana i niesłychanie interesująca okładka (duże brawa dla grafików Wydawnictwa Replika), która  wizualizuje treść i zdecydowanie wyróżnia tą pozycję wśród innych, goszczących na księgarskich półkach.

Moim jednak zdaniem, tak naprawdę, warto sięgnąć po tą książkę z dwóch, zasadniczych powodów. Po pierwsze. Napisana jest naprawdę piękną, dawną polszczyzną  którą rzadko spotykamy już we współczesnej literaturze ( co, oczywiście, zrozumiałe, zważywszy iż nasz  język wciąż zmienia się  i ewoluuje), ogromnym, gawędziarskim zacięciem, humorem (niekiedy czarnym) oraz specyficznym stylem, który wprowadza nas w określony klimat opowieści. Klimat przepełniony starymi, życiowymi prawnymi, morałem, ludową sprawiedliwością czy sprytem oraz pewną, trudno definiowalną naturalnością i  swojskością, oddziałującą na naszą wyobraźnię i ułatwiającą  zrozumienie zawartego w lekturze przekazu.

Po drugie. Opowieści o polskich czartach (słowo polskich zasługuje na podkreślenie) wpisuje się w całość naszej słowiańskiej demonologii (której są integralnym i ważnym elementem), bardzo bogatej, różnorodnej i  rozbudowanej, stając się jednym z ciekawszych wyznaczników definiujących wierzenia naszych przodków,  sposobu w jaki postrzegali  i rozumieli otaczający ich  świat (zarówno ten realny jak i  duchowy) oddziałujący, w taki czy inny sposób, na ich życie i podejmowane decyzje. Z  tego też powodu spojrzenie z takiej perspektywy jest dla nas, współczesnych czytelników, tak szalenie interesujące i poznawcze.

Nieprzypadkowo też pada określenie diabły polskie, gdyż piekielne postacie z tych podań i legend w całej rozciągłości odzwierciedlają  charakterystyczną gamę   polskich narodowych wad  i przywar, o czym dobitnie przekonał się jeden z niesławnych bohaterów lektury,  Mefistofeles, pobity i wypędzony z naszych ziem przez rodzime diabły „Co mu u nas? Po co tu wlazł? Mało ma swego kraju że pcha się do naszego?”.


Odnosi się to również do określonej  (na wzór szlacheckiej)  hierarchii ważności w które mamy diabły piastujące funkcję odpowiadające wojewodom,  bogatej i potężnej magnaterii, szlachcie średniego szczebla i tej  zagrodowej  a w końcu mieszczaństwu i chłopstwu, gdzie oddziaływanie i zabobony dotyczące diabelskich praktyk  miały największy wydźwięk i oddziaływanie. Tam też, przekazywanie  z pokolenia na pokolenie, przetrwały zdecydowanie  najdłużej.

Na kartach książki powrócą znane polskie  diabły tego formatu co Boruta czy  Rokita  ( w tle pojawi się również główny władca piekieł czyli Lucyfer)  ale pojawi się też  cała plejada  niesłychanie barwnych czartów  znanych jedynie regionalne czy też miejscowo jak Fugas, Hejdusza, Wielgusz, Hejdasz i inni.

Wszyscy oni razem i każdy z osobna tworzą wspaniała i niepowtarzalną mozaikę dawnych polskich  wierzeń, która w sposób uniwersalny i ponadczasowy  uczy nas, bawi a niekiedy zmusza do głębszych refleksji.

Książka Witolda Bunikiewicza zatytułowanej  „Żywoty diabłów polskich” zdecydowanie warta jest więc polecenia, co też niniejszym czynię.