Mark Sołonin „Jak Związek Radziecki wygrał wojnę”.

„Czy cała historia Wielkiej Wojny Ojczyźnianej to kłamstwo?
Kolejna, bardzo dobrze napisana,  historyczna publikacja, pióra Marka Sołonina (polecam przy okazji  „Czerwiec 1941. Ostateczna diagnoza”) mierząca się z bardzo określonym, stereotypowym czy wręcz fałszywym sposobem przedstawienia burzliwych dziejów XX wieku.

Popularnego, powielanego wielokrotnie obrazu zdarzeń, który na dziesięciolecia ugruntował i ukierunkował (nie zawsze słusznie jak dziś już wiemy)  to jak postrzegamy zagadnienia historii najnowszej i jak edukowane są w jej duchu nasze dzieci.

Autor udowodnił już (i tak jest, również, przy tej lekturze) iż potrafi łamać konwenanse, obalać mity, odkłamywać wydarzenia i życiorysy ważnych dla określonego czasu postaci oraz  oddzielać prawdę od jawnych i skrytych manipulacji.

Nieustannie poszukuje, odkrywa, stawia śmiałe hipotezy i zręcznie operuje dostępną argumentacją,  próbując wszelkimi, możliwymi, sposobami dogrzebać się do prawdy, bardzo często, przemilczanej, niewygodnej  i nie mieszczącej się w oficjalnym kanonie nauki.
Tym razem w sposób bezceremonialny i bezprecedensowy rozprawia się z najważniejszym mitem Związku Radzieckiego (a dziś również putinowskiej Rosji) czyli tzw. Wielką Wojną Ojczyźnianą 1942-1945.

Dysponując ogromnym zasobem wiedzy, łącząc fakty i zjawiska, wspierając się bogatą,  archiwalną dokumentacją zawierającą, co bardzo ważne, najnowsze, odtajnione teczki z tego okresu,  pozwala nam spojrzeć  na ten straszny,  wojenny czas z odmiennej niż zwykliśmy dotychczas perspektywy, zarówno politycznej jak i militarnej. 

Dla mnie osobiście oprócz, naturalnie, samego ataku hitlerowskich Niemiec na ZSRR oraz rozgrywającego się i  zmieniającego teatru wojny,  najciekawszymi aspektami lektury (również z naszego,  polskiego, punktu widzenia) było kształtowanie się polityki Stalina w dobie kryzysu monachijskiego  i zaboru Czechosłowacji  przez nazistów  oraz  uwidoczniona w dokumentach obłuda i dwulicowość europejskich mocarstw, za którą już wkrótce przyjdzie im zapłacić ogromną cenę.

Autor przypomni również na łamach publikacji dwa niesłychanie ważne i  mało znane fakty z tego okresu. Pierwszy, to  toczące się niemal równolegle z negocjacjami, znanymi  później szeroko jako Pakt Ribbentrop-Mołotow  (23 sierpnia 1939 roku)  spotkania radziecko-angielsko- francuskie, dotyczące wspólnej polityki europejskiej w zmieniającej się koniunkturze politycznej na Starym Kontynencie.

Drugi, to kategoryczne ostrzeżenie (skierowane do polskiego rządu) przed wkroczeniem wojsk Rzeczypospolitej na sporne  z Czechami tereny w 1938 roku.W ksiązce pojawi się również wiele naprawde ciekawych informacji dotyczących planów  Józefa Stalina i biura politycznego KPZR odnoszących się do rozpoczęcia wojny z Niemcami, serią ataków wyprzedzających,  poprzedzonych odpowiednimi  grupami operacyjnymi i wywiadowczymi. Pojawia się też trochę alternatywnej historii i przewidywań, czym owe plany mogłyby się zakończyć dla Europy i Świata.

 Bez wątpienia książka  Marka Słonina zatytułowana „Jak Związek Radziecki wygrał wojnę” spodoba się wszystkim miłośnikom historii.

Michael Booth „Japonia, Chiny i Korea”.

„Japończycy, Koreańczycy i Chińczycy nie tylko ze sobą sąsiadują, ale też należą do jednej wielkiej konfucjańskiej rodziny. W sferze kulturowej łączy ich bardzo wiele, a przyjazne stosunki mogą im przynieść mnóstwo korzyści. Dlaczego więc pałają do siebie taką nienawiścią?”.

Książka Michaela Bootha  jest bez wątpienia lekturą, która zwróci nam uwagą na wiele bardzo istotnych spraw i zagadnień (niekiedy dla nas zupełnie nowych, często ze względu na swoją specyfikę  wręcz niezrozumiałych)  związanych z kulturą, historią, religią, polityką, ideologią czy też  szeroko rozumianym życiem społecznych w Azji Wschodniej. Regionie,  który od wieków, przecież,  tak bardzo fascynuje i pociąga nas, Europejczyków. 

Autor  zabiera na w niesłychanie interesującą i pouczająca, zarazem, wyprawę do najważniejszych państw tej części globu: Japonii, Chin, Korei Południowej (z oczywistych powodów  do Korei Północnej nie udało mu się dostać-choć, naturalnie często pojawia się ona w lekturze) i Tajwanu. Wyprawę, która wiele wniesie do naszej dość powierzchownej, w gruncie rzeczy,  wiedzy o tym obszarze świata, kształtowanej najczęściej  przez telewizyjne serwisy informacyjne, medialne przekazy (mniej lub bardziej rzetelne), sieć  opiniotwórczych gazety, przemysł filmowy  oraz  bogatą i poczytną literaturę popularną. 

 Dziś, wprawdzie, w dobie szalonego przeskoku technologicznego i ogromnych możliwości rozwoju jakie daje  Internet coraz więcej dowiadujemy się o charakterystyce tych państw, nic jednak, nigdy,  nie zastąpi wiadomości czerpanych z pierwszej ręki.

I to jest właśnie największa zaleta tej książki i jej literacki  atut. 
Przemierzając Japonię, Chiny, Koreę Południową i Tajwan z iście dziennikarską dociekliwością Michael Booth pokazuje nam, uświadamia i tłumaczy co tak naprawdę legło u podstaw wrogości  tych państw oraz  podziałów, które mimo mijania kolejnych dekad, zmieniających się przywódców i rządów oraz następujących po sobie pokoleń  nadal  są tak bardzo trwałe, stając się źródłem napięć w regionie  i realnym zagrożeniem  destabilizacji utrwalonego po 1945 roku, światowego  ładu.

„Polityka historyczna jest w Azji Wschodniej najsilniejszą bronią masowego rażenia. Nie trzeba nowoczesnych rakiet, żeby trzymać się w szachu. Nienawiść do sąsiadów można włączać i wyłączać, jeżeli rządy tego potrzebują”.

 Co dziwne, dzieje się tak mimo powszechnej świadomości (również wśród polityków i  społeczeństw owych krajów) iż współpraca i zacieśnienie kontaktów międzypaństwowych, w różnych dziedzinach, przyniosłoby wszystkim niespotykaną i bardzo wymierną korzyść.  

Prezentowana tu książka to wspaniała, choć miejscami bardzo bolesna i trudna (a bywa że przerażająca  bo  naznaczona azjatyckim okrucieństwem) podróż przez miejsca i czasy, pełne, z jednej strony historycznych odniesień i  analogii, z drugiej,  współczesnego polityczno -ekonomicznego realizmu. Głęboko zakorzenionych  narodowych uprzedzeń i nowych ideologicznych nurtów, wspaniałej kultury, tradycji i sztuki zestawionych z okrutną tyranią, ideologicznym fanatyzmem, niepohamowaną ambicją elit władzy i zniewoleniem jednostki. Złowrogich cieni przeszłości,  które  nadał rezonują na życie społeczne i  uniemożliwiają wszelkie próby normalizacji stosunków między mieszkańcami tych krajów.

 Książka Michaela Bootha to jedna z tych  reporterskich publikacji, która warta jest zapamiętania.  Znacznie wpłynie na  naszą wiedzę dotyczącą Dalekiego Wschodu a  być może, choć trochę,  zmieni nasze postrzeganie państw tego regionu. Naprawdę polecam.

Adam Makos  „Szpica”.

Wspaniała opowieść bitewna i hołd złożony zwykłym wojownikom”.

Literatura dotycząca wydarzeń drugiej wojny światowej jest tak ogromna i rozbudowana iż obejmuje  swoim  zasięgiem niemal jej wszystkie, militarne, polityczne, gospodarcze i społeczne aspekty. Dotyczy to zarówno  pozycji popularnonaukowych, przez typowo historyczne aż po pełne i  drobiazgowe  opracowania technologiczne.

Moim jednak zdaniem, elementem,  który  wnosi do naszej wiedzy najwięcej  i najbardziej poszerza nasze spojrzenie na ten (innym formom, oczywiście, nic nie ujmując)  straszny i krwawy  XX –wieczny konflikt są  bezpośrednie relacje świadków i uczestników opisywanych wydarzeń.

Jedną z takich właśnie książek, opartych na bardzo osobistej relacji i wspomnieniach,  jest lektura Adama Makosa zatytułowana  „Szpica. Od Wały Zachodniego do  Zagłębie Ruhry”.  
Jest to niezwykle interesujący, zwłaszcza z  naszego współczesnego punktu widzenia, i jednocześnie jakże  dramatyczny w swym przekazie   obraz zmagań amerykańskiej armii, toczącej boje na Froncie Zachodnim,  widziany z perspektywy zwykłego żołnierza.  Żołnierza walczącego na pierwszej linii zbrojnych działań,  zmagającego się z całą bezwzględnością i okrucieństwem wojny, wszechobecnością śmierci, stratą przyjaciół, towarzyszy broni i własnym strachem.

To historia amerykańskiej 3 Dywizji Pancernej „Spearhead” obserwowana oczami  Clarence Smoyera i załogi jego czołgu  Pershinga wśród ciężkich i zaciętych walk toczonych  na tzw. Wale Zachodnim i Ardenach z kulminacyjnym momentem starcia z załogą niemieckiej Pantery na ulicach Koloni w 1945 roku. Wydarzenia,  które w sposób szczególny połączyło, po latach, amerykańskiego i niemieckiego czołgistę (Gustava Schaefera) a  których losy splotły się właśnie  wtedy na ulicach dogorywającego niemieckiego miasta (szczegółów, naturalnie, nie chce zdradzać).

To autentyczne historie, młodych ludzi (wyrwanych ze swoich środowisk i domów)  niekiedy bardzo  dalekie od kreowanych przez Hollywoodzki przemysł filmowy  bohaterskich, kryształowo czystych, ludzkich postaw.  Lektura dotyka chyba większości wojennych i  około wojennych aspektów militarnych działań na tym froncie  w których amerykańska armia miała swój udział, choć największy nacisk położył  autora na opis działań jednostek pancernych, zarówno alianckim jak i niemieckich


Reasumując. Książka  Adana Makosa ” Szpica” znacznie poszerza naszą wiedzę dotycząca tej wciąż fascynującej tematyki w czym ogromna zasługa świetnego literackiego warsztatu pisarza, który znakomicie odnajduje się w gąszczu postaci i relacji, nie przytłacza czytelnika nadmiarem informacji i terminologii, pisząc w sposób bardzo ciekawy, przystępny i  zrozumiały nawet dla laika.

Gorąco polecam lekturę.

Bogdan Musiał „Na Zachód po trupie Polski”.

Szeroki wachlarz zagadnień, związanych  z bolszewicką Rosją, powoduje iż dla ogromnej rzeszy historyków i publicystów,  próbujących zmierzyć się z tą problematyką,  staje się ona niewyczerpanym źródłem badań i odkryć, przybliżających nas, stopniowo, do zapełniania wielu, mimo upływu dekad, białych plam na jej obliczu. Niewątpliwie jednym z takich właśnie aspektów była, realizowana z rozmachem (na różnych polach i przy pomocy różnych metod i środków) próba przeniesienia i rozszerzenia  rewolucji komunistycznej na  Europę  a później na  cały Świat.

Jej eksport stał się jednym z fundamentalnych założeń zbrodniczej  ideologii  i politycznej doktryny, prezentowanej przez Lenina, Trockiego, Zinowiewa, Kamieniewa, Tuchaczewskiego a później Stalina, Mołotowa, Malenkowa i  innych sowieckich  przywódców, pragnących zrealizować ów plan  za wszelką, możliwą, cena. 

Ze względów geopolitycznych centralnym elementem owych zamierzeń stały się, naturalnie, Niemcy  (zmagające się po I wojnie światowej z gigantycznymi problemami ekonomiczno-społecznymi)  upatrywane jako przeszłe zarzewie nowego bolszewickiego buntu. 
Niestety, na drodze owych planów  stanęła odrodzona Rzeczypospolita i to właśnie po jej trupie zamierzali przejść radzieccy przywódcy  w upragnionej drodze na Zachód. 

Na tym zagadnieniu skupia się też Bogdan Musiał, autor znakomitej publikacji „Na Zachód po trupie Polski” przybliżający nam ideologiczną podbudowę a później fizyczną realizację działań  mających w zamyśle jej  twórców  doprowadzić do ekspansji czerwonej ideologii  w kolejnych, następujących po sobie okresach funkcjonowania bolszewickiego państwa. 
 Ukazuje to w sposób niezwykle analityczny, rozbudowany, podparty bardzo gruntowną, merytoryczną wiedzą (wsparta przez liczne archiwalne dokumenty, korespondencję, stenogramy z partyjnych narad, uchwały, wspomnienia świadków i uczestników wydarzeń, wypowiedzi, apele, przemówienia itd.) oraz dbałością o szczegóły opisywanych zagadnień i zjawisk. Przekazuje czytelnikowi wiedzę o bardzo wielu, mało znanych wydarzeniach i faktach tego okresu, będących uzupełnieniem wstrząsającego obrazu naszych XX- wiecznych dziejów.

Szczególnie interesujące (przynajmniej dla mnie) są rozdziały i wątki dotyczące min: oporu antykomunistycznego po wygranej przez bolszewików wojnie domowej, agenturalnej działalności Komunistycznej Partii Polski, budowy przemysłu zbrojeniowego  i przemianach w Armii Czerwonej w latach 1930-1941, wielkiej czystki w sowieckiej kadrze oficerskiej (sprawa marszałka Tuchaczewskiego) oraz radzieckich planów ataku na hitlerowski Niemcy.

Mimo niewątpliwego historycznego charakteru, praca napisana jest prostym i w pełni zrozumiałym, nawet dla laika,  językiem, nie przytłaczającym fachową terminologią  czy nazewnictwem,  dzięki czemu ma wszelkie podstawy  dotrzeć do szerokiego grona odbiorców, czego, oczywiście, życzę.  

„Na Zachód po trupie Polski” Bogdana Musiała jest pozycją bardzo pomocną w zrozumieniu dziejowych procesów, które pozwoliły zwolennikom Lenina najpierw zdobyć  władzę a później na zawsze zmienić  oblicze Europy i Świata. Gorąco polecam.

Dmitry Glukhovsky’ „Outpost”.

„I właśnie dziś przychodzi. Wyłania się z mgły. Przyniesie zbawienie czy zagładę? Odkupienie czy potępienie?” 

Bardzo lubię w swoich literackich podróżach,  co jakiś czas, powracać do twórczości  Dmitryja Glukhovsky’ego oraz samego  projektu Uniwersum METRO w jego różnych (również polskich)  odsłonach. Zagłębić się w wizje postapokaliptycznego  świata, który zaczął żyć już ( i chyba dobrze) własnym  życiem, powielanym w wielu różnych  miejscach, formach i konfiguracjach, trzymających się, oczywiście, mniej lub bardziej, głównego kanonu cyklu.

Z czasem  odniosłem wrażenie iż dla części twórców  zamknięta w tunelach metra przestrzeń wydaje się już zbyt mała i  ograniczona, więc, stopniowo, zaczęli przenosić fabułę i akcję swoich  powieści  ku powierzchni z zachowaniem, naturalnie, określonych schematów i ram. Wyszli poza przytłaczające, ciemne, duszne i mroczne tunele  ku  skażonej radioaktywnie  powierzchni, co spowodowało niemal nieograniczone (chyba że jedynie przez wyobraźnie i talenty autorów) możliwości budowania i kształtowania świata przedstawionego .

W  końcu odpowiedzi doczekaliśmy się również od samego  pomysłodawcy  i twórcy projektu Metro  Dmitryja Glukhovsky’ego i ową odpowiedź trzymamy właśnie w swoich rękach w postaci powieści „Outpost”.

To historia,  która z całą pewnością zadowoli czytelników  lubiących futurystyczne  klimaty i wyniszczoną powojenną scenerię  i choć całość rozgrywa się  już na powierzchni to posiada bardzo podobny,   przesycony niepokojem, grozą i strachem  klimat,  znany nam z wcześniejszych powieści tego autora. Jest to już jednak zupełnie inna opowieść z własną charakterystyką, motoryką zdarzeń i własnym przesłaniem, niezbyt pozytywnym , niestety.

Placówka  w Jarosławiu,  oddalony o 250 km od Moskwy ostatni przyczółek starej, przedapokaliptycznej  Rosji, strzegący  przeprawy przez  otuloną, teraz,  trującymi wyziewami  Wołgę,  za którą niczego i nikogo żywego już nie ma. Tak  przynajmniej wszyscy (przez lata) sądzili, aż do momentu gdy na moście  pojawił się ktoś z tamtego brzegu…Stanie się  to, jak możemy się domyśleć,  punktem zwrotnym oraz kołem napędowym wydarzeń, które rozegrają się na tym zapomnianym przez Boga rosyjskim krańcu ziemi i  będzie miało  brzemienne skutki dla jego mieszkańców. A to właśnie oni, ich postawy, wzajemne relacje oraz  sposoby w jakich odnajdują się i radzą sobie w tej  strasznej rzeczywistości są najważniejszymi  i najciekawszymi ( przynajmniej moim zdaniem) elementami lektury. Staną się  naszymi przewodnikiem po tym przerażającym i wynaturzonym świecie i to ich emocje, tęsknoty, nadzieje czy złudzenia udzielą się nam wszystkim. Szczególnie wyraziste i przemawiające do czytelnika są  kreacje głównych  bohaterów lektury (doświadczonego dowódcy Pałkana,  jego przybranego syna Jegora i młodziutkiej, zagubionej, Michelle), których oczami  widzimy   rozgrywającą się na łamach powieści dramat. Owo zderzenie dwóch pokoleń, dwóch sposobów na życie,  dwóch spojrzeń na świat  oraz sposób na to  jak w nim przetrwać jest  z naszego  punktu widzenia bardzo interesujące. 

Fabuła i akcja  powieści toczyć się będzie wielotorowo i znajdziemy w niej wiele, rozmaitych, odniesień do innych, dawniejszych, wydarzeń   dotyczących zarówno  poszczególnych postaci jak i   szerszego spojrzenie na kataklizm i próby odrodzenia moskiewskiego państwa.

„Outpost” Dmitryja Glukhovsky’ego będzie  lekturaą, która zapewni nam wiele niezapomnianych wrażeń oraz literackiej rozrywki na naprawdę wysokim poziomie. Polecam. 

Jacek Komuda „Zawisza. Czarne krzyże”

Największe legendy spisane są krwią.

Najsłynniejszy polski rycerz, którego imię żyje do dziś: Zawisza Czarny.

Człowiek, którego słowo znaczyło więcej niż prawo”.


Postać Zawiszy Czarnego z Grabowa, herbu Sulima jest, bez wątpienia, jedną z najbardziej znanych  i rozpoznawalnych postaci w polskiej historii a wykreowany przez niego etos polskiego rycerza na zawsze stał się symbolem odwagi, honoru i wszelkich rycerskich cnót. Na trwale też zagościł (i bardzo słusznie)  w naszej kulturze,  literaturze  i kinematografii,   przyciągając swoją piękną legendą kolejne rzesze badaczy, popularyzatorów historii, pisarzy czy  filmowców,  co jakiś czas, w takiej czy innej formie (ciekawa kreacja w „Trylogii Husyckiej”, Andrzeja Sapkowskiego”), goszcząc w naszych domach.

Tym razem dzieje sia tak za sprawą Jacka Komudy i jego książki, zatytułowanej „Zawisza Czarny. Czarne Krzyże ” i,  mówiąc szczerze, bardzo się cieszę iż to właśnie ten autor  postanowił zmierzyć się z tak spiżowa postacią naszych dziejów. Niezłomny i niestrudzony piewca naszej historii narodowej, jak nikt inny potrafi połączyć literacką  fikcję z prawdziwymi wydarzeniami opisywanej epoki i tak też jest tym razem.

Postać Zawiszy Czarnego jest, oczywiście,  wątkiem wiodącym (obserwujemy jego burzliwe losy na płaszczyźnie rycerskiej, dyplomatycznej jak i bardzo osobistej), który, jest jednak,  bardzo  umiejętnie i z dużym znawstwem wpleciony  w realia i klimat, ówczesnej,  średniowiecznej, Europy.

Wspaniale odmalowany przez  Jacka Komudę fascynujący kawałek naszej dawnej  historii, doskonale trafia do czytelnika dzięki literackiemu kunsztowi, przystępności języka  i świetnej narracji, która powoduje iż lektura  nas  nie nuży. Autor, z jednej strony,  czarując słowem, z drugiej umiejętnie podsycając napięcie  wiedzie nas wśród meandrów wielkiej i małej polityki, wybujałych ambicji władców, wodzów i zasnutych pożogą, naznaczonych wojną ziem. Wśród rycerskiego przeznaczenia,  które dla niektórych z opisywanych postaci  dopełni się na polach Grunwaldu w 1410 roku. Duży ukłon za  niesłychanie sugestywne oddanie  tej wielkiej średniowiecznej batalii.

Ciekawe są również wspomnienia jego młodszego brata Zawiszy Czarnego, Piotra, który rzuca trochę nowego światła na życie  i młodzieńcze  losy  naszego bohatera, dzięki czemu znacznie zyskuje on na wielowymiarowości,  choć szczegółów, z oczywistych powodów, nie chce zdradzać 
Reasumując. Kolejna bardzo dobrze napisana, historyczno- przygodowa, powieść w dorobku tego pisarza. Duży plus za okładkę. Gorąco polecam lekturę.

Marka A. Koprowski „Rzeźnicy z OUN-UPA” 

„Bandera, Szeptycki i ludobójstwo Polaków”.

Znakomity polski pisarz i popularyzator historii  Marek A. Koprowski po raz kolejny mierzy się z jednym z najtragiczniejszych  fragmentów  historii najnowszej,  związanym z dramatem naszych rodaków rozgrywającym  się  na Ukrainie w okresie II wojny światowej, ze szczególnym uwzględnieniem  rzezi  wołyńskiej  1943 roku. To również bezpośrednia kontynuacja poprzedniej publikacji autora, zatytułowanej „Narodziny ukraińskiego nacjonalizmu” ogniskująca się  na dwóch najważniejszych postaciach tego politycznego nurtu: przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów  (OUN) Stefanie  Banderze  oraz   zwierzchniku cerkwi prawosławnej,  metropolicie   Andreju Szeptyckim.

To w ich działaniach (rozgrywających na kilku płaszczyznach) i w ich  życiorysach odbita jest, niczym w popękanym  lustrze,  problematyka ukraińskiego nacjonalizmu na różnych  etapach  jego  istnienia i funkcjonowania w okresie  wojny oraz sowiecko- -niemieckiej okupacji.  I to też na nich (mimo dzielących ich różnic, metod i  sposobie myślenia o niepodległości państwowej)  spada odpowiedzialność, zarówno  bezpośrednia jak i pośrednia, za straszliwe zbrodnie dokonane  na  ludności dawnych Kresów.

Marek A. Koprowski przyzwyczaił nas już do tego (i tak jest również, naturalnie, w tym przypadku) iż omawianą tematykę prezentuje w sposób bardzo merytoryczny, wpisany w  lokalne uwarunkowania oraz szersze historyczne tło epoki.

W tej odsłonie w oparciu o liczny materiał dokumentalny,  wsparty wspomnieniami i świadectwami osób, skupia się na działalności  Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów oraz jej zbrojnego ramienia  Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA)  prezentując  idee, które sobie stawiała ta  organizacja  i sposoby, którymi próbowała wdrażać je w życie, skutkujące później,  masowym, usankcjonowanym przez partyjnych liderów, w tym Stepana Banderę, ludobójstwem ludności polskiej (i nie tylko polskiej-okrutne pogromy żydowskie)  na  Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Powrócą więc ponure echa krwawych mordów dokonanych na naszych rodakach na Wschodzie,  które na zawsze położą się cieniem na stosunkach polsko- ukraińskich, rezonując, w mniejszym lub większym stopniu, do dnia dzisiejszego.

W podobnym duchu odnosi się pisarz do postaw  hierarchów i duchowieństwa  prawosławnego,  będących, niekiedy, elementem  odpowiedzialnym za zaognienie stosunków narodowo- społecznych na podległych im terenach oraz  eskalację działań zbrojnych wymierzonych  w mieszkańców tych ziem.

 Całość zagadnienia  ukazane jest, naturalnie, w  szerokim kontekście  skomplikowanych stosunków tego czasu: politycznych, etnicznych, narodowych, społecznych, wojskowych, ekonomicznych i innych.

Bogaty materiał źródłowy (wzbogacony unikalnymi zdjęciami)  oraz dostęp do nowych dokumentów i akt, powoduje iż  na wiele wydawałoby się znanych faktów rzuca  autor zupełnie nowe światło. Dodatkowym atutem  tej publikacji (ukłon w stronę Wydawnictwa) jest jej naprawdę bardzo dobre wydanie książki:  porządna twarda oprawa, bardzo dobra jakość papieru i druku. 

Reasumując: Bardzo solidnie przygotowany, analityczny  owoc  pracy badawczej oraz  kolejny milowy krok na drodze wypełnienia białych plam z dziejów naszej historii najnowszej i ocalenia dla potomnych świadectwa  polskości na dawnych Kresach Wschodnich. Gorąco polecam.